W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Kultura »
Augusta, Saturnina, Urbana, 31 października 2020

Nasz pracowity festiwal

2013-06-23

medium_news_header_4118.jpg

Rozmowa z Krzysztofem Szupilukiem, dyrektorem Międzynarodowego Festiwalu Tańca w Gorzowie

– W piątek 28 czerwca, koncertem w amfiteatrze rozpoczyna się jubileuszowy, XX Międzynarodowy Festiwal Tańca w Gorzowie. Czy to prawda, że z Festiwalem jest Pan związany od jego początku, czyli od 20 lat?

– Przez pierwszych 15 lat zajmowałem się przede wszystkim stroną artystyczną: wspólnie z Marią Szupiluk, Izabelą Szafrańską-Słupecką i Magdą Perą-Logdańską przygotowywałem koncerty. Nie interesowała mnie w takim stopniu jak teraz organizacja imprezy. Tym zajmował się zespół kierowany przez Jadwigę Kowaleczko.

– Funkcję dyrektora i nowe obowiązki objął Pan w 2008 roku, czyli po XV Festiwalu i po rezygnacji Jadwigi Kowaleczko.

– Kuratorium Oświaty i Wojewódzki Ośrodek Metodyczny, które były dotąd głównymi organizatorami Festiwalowi, podpisały porozumienie z Prezydentem Gorzowa o przejęciu przez miasto organizacji imprezy. A pan prezydent Festiwal przekazał Młodzieżowemu Domowi Kultury, którego od 12 lat jestem dyrektorem i mianował mnie dyrektorem Festiwalu.

– Od tej pory zmieniła się jego nazwa.

– Uznaliśmy, że dotychczasowa – Ogólnopolski Festiwal Zespołów Tanecznych Dzieci i Młodzieży Szkolnej jest za długi. Od szesnastej edycji jest to więc Międzynarodowy Festiwal Tańca w Gorzowie Wielkopolskim.

– Kiedy zaczynacie pracę nad kolejną edycją festiwalu?

– We wrześniu roku poprzedzającego festiwal opracowujemy regulamin i rozsyłamy zaproszenia. Oczywiście informacje te są na naszej stronie internetowej, ale i tak ulotki oraz wydrukowane zaproszenia kierujemy do ok. 300 zespołów na świecie. Na zgłoszenia czekamy do lutego.

– Ile zespołów się zgłasza i skąd?

– W tym roku zgłosiło się 17 zespołów folklorystycznych: po trzy z Turcji i z Litwy, dwa z Indonezji, po jednym z Nepalu, Bułgarii, Ukrainy i cztery z Polski. Natomiast w kategorii „inne zespoły taneczne” mieliśmy 21 zgłoszeń, w tym tylko po jednym z Ukrainy i z Niemiec, a 19 z Polski. Na całym świecie popularne są zespoły folklorystyczne, natomiast kategoria „inne”, to taki trochę polski wynalazek. Zagranicą są szkoły tańca, gdzie tańczy się solo, ewentualnie parami, natomiast nie ma takich dużych zespołów jak u nas.

– Co oprócz formularza zgłoszenia musi przedstawić zespół?

– W poprzednich latach prosiliśmy o nagrania video, później krążki CD, teraz dzięki internetowi wystarcza informacja, gdzie można zobaczyć zespół: na jego stronie lub You Tube.

– Potem siadacie i godzinami oglądacie różne tańce.

– Po obejrzeniu zespołów folklorystycznych ja i moja żona Maryla typujemy najlepsze, a choreografki zespołów współczesnych – Izabella Szafrańska-Słupecka, Agnieszka Krawczyk-Oziewicz i Magda Pera-Logdańska inne zespoły. Potem wspólnie oglądamy prezentacje jeszcze raz i podejmujemy decyzję. Zawsze żal nam, że musimy kogoś odrzucić, ale przyznam, że decydujące znaczenie ma… ilość miejsc noclegowych. Możemy przyjąć tylko 450 wykonawców.  

– Już w marcu wiecie więc, kto do Gorzowa przyjedzie.

– Ważniejsze, że wiedzą już zakwalifikowane zespoły. Niektóre, jak te z Indonezji, Senegalu i Nepalu mają do odbycia długą drogę, załatwienie wielu formalności wizowych i innych.

– Teraz zespoły muszą potwierdzić przyjęcie zaproszenia i opłacić akredytację.

– W zasadzie tak, ale zdarza się, że zespół rezygnuje albo nie dojedzie z innych przyczyn. Do końca nie wiemy, czy wszystkie zespoły stawią się w Gorzowie. Ponadto każdy zespół wpłaca opłatę akredytacyjną. U nas wynosi ona 65 euro od osoby. Te wpłaty tylko w części pokrywają ceny noclegów, wyżywienia i koszty organizacyjne.

– Czy jest to wysoka opłata w porównaniu do innych festiwali?

– „Mali Gorzowiacy” otrzymują liczne oferty udziału w festiwalach folklorystycznych, gdzie opłata wynosi zazwyczaj od 100 do 150 euro od osoby. Są też festiwale, w których nie wnosi się opłaty, ale tam trzeba być zaproszonym. „Mali Gorzowiacy” są w świecie tak znani, że prawie wszędzie jesteśmy zapraszani bez konieczności płacenia za akredytację. Moim zdaniem odpłatność za udział w naszym festiwalu nie należy do wysokich.

– Do organizatorów należy natomiast zapewnienie dobrych warunków pobytu gości.

– Zespoły mieszkają w czterech internatach: ZSTech przy ul. Czereśniowej, LO nr 2 przy ul. Woskowej, w ZSB przy ul Okrzei oraz Studium Medycznego przy ul. Dowgielewiczowej. Koszt noclegów i wyżywienia z roku na rok jest coraz wyższy, a opłaty za soboty i niedziele dorównują hotelowym. Kierownikom tych internatów zależy na dochodach, ale to ja muszę płacić… Żeby zespoły, które przyjeżdżają z daleka mogły zobaczyć nasze miasto i region, przedłużyliśmy do pięciu dni czas trwania festiwalu. Po konkursie zespoły mogą odpoczywać i razem się bawić.  

– Co muszą zrobić organizatorzy przed przyjazdem gości?

– Mnóstwo spraw, których z roku na rok jest coraz więcej. Najpierw wynajęcie amfiteatru i teatru, a za obie te sceny płacimy. Na szczęście w tym roku za amfiteatr o połowę mniej niż w ubiegłym, ale ciągle zastanawiamy się, czy nie urządzać więcej pokazów na gorzowskim bulwarze. Tam zawsze dopisuje publiczność. Festiwal to impreza masowa, a więc musimy uzyskać zgodę: sanepidu, straży pożarnej, straży miejskiej, policji, ochrony, pogotowia, ratownika medycznego, ubezpieczyć uczestników. Mamy sporo pracy, ale zawsze tłumaczymy sobie, że to dla dobra uczestników i publiczności.

– Również musicie zapewnić promocję festiwalu.

– Zapraszamy ważne osoby do pełnienia patronatu, także media, przygotowujemy reklamę wizualną: afisze, ulotki, banery, naklejki, graffiti. Ważnym elementem reklamy naszej imprezy są działania w mieście. W centrum rozdajemy przechodniom ulotki i przemieszczamy się całą liczącą kilkaset osób grupą pod Galerię Nova Park. Tam prezentujemy piosenkę festiwalową, fragmenty tańców ludowych i współczesnych. Wszystkie reklamy są z roku na rok droższe, a media za patronat życzą sobie wyłączności, co dla nas oznacza ograniczenie informacji dla innych. Coraz aktywniej reklamujemy się przez internet i telefony komórkowe. Tu bardzo aktywni są członkowie naszych zespołów tanecznych, którzy zaproszenia na koncerty przesyłają do wszystkich znajomych i nieznajomych. Promocja to bardzo ważna dla nas sfera, bo mimo 20 lat obecności, moim zdaniem Gorzów za mało wie, jak ważny jest ten festiwal, jak promuje nasze miasto w świecie i jak gorzowianom przybliża świat. 

– Nadchodzi wreszcie ten dzień i zespoły zjeżdżają do Gorzowa. Gdzie?

– Biuro organizacyjne jest w Młodzieżowym Domu Kultury i tu wszystkich przyjmuje kierowniczka Danuta Kwiatkowska. Za wyżywienie i zakwaterowanie odpowiada Aleksandra Zawojska. Obie panie pracują w MDK. Każdy zespół dostaje materiały informacyjne i – co najważniejsze  – pilota. Od kilku lat współpracują z nami osoby, które opiekują się zespołami przez cały czas ich pobytu. Od ośmiu lat jest z nami Krzysztof Nowak, absolwent II LO, obecnie student Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Opiekował się grupami z Polski, Litwy, Estonii i Czech. Pilot musi być pełnoletni, dobrze znać język angielski, także dobrze wiedzieć, gdzie co się znajduje, a co ważniejsze, jak dojechać i gdzie zaparkować. Uczulamy pilotów, że to oni są wizytówką naszego miasta a także kraju, że od nich zależy, jakie wrażenia wywiozą goście. Będąc zagranicą sami wielokrotnie doświadczaliśmy, co znaczy dobry, a co zły pilot. My chcemy zapewnić najlepszych.

– Witamy gości koncertem gorzowskich zespołów w amfiteatrze. Czy Pan go przygotowuje?

– Tak, pod względem technicznym i organizacyjnym. Sprawami artystycznymi zajmują się reżyserzy koncertu.

– W sobotę zespoły prezentują się w konkursie na scenie Teatru im. J. Osterwy. Kogo zapraszacie do jury?

– Przewodzi jurorom Jadwiga Kowaleczko, inicjatorka festiwalu. Zapraszamy do jury doświadczonych choreografów, którzy nie tylko oceniają, ale po występach udzielają wskazówek. Członkiem jury jest także Emil Dimitrov, Bułgar, specjalista od tańców folklorystycznych i menadżer kilku festiwali. On tu ma okazję do zobaczenia dobrych zespołów, a wybrane może nawet zaprosić na jakiś ważny festiwal. Dla zespołów to promocja za darmo. Podobnie jak w latach poprzednich w pracach jury uczestniczyć będą Krystyna Frąckowiak i Leszek Rembowski

– Festiwale taneczne zazwyczaj nie mają charakteru konkursowego, a gorzowski ma. Czy to dobrze?

– Bardzo trudne jest porównywanie zespołów, bo każdy wnosi coś oryginalnego, a tym samym nieporównywalnego. Z drugiej strony to miło wrócić z festiwalu z nagrodą. My godzimy wodę z ogniem: przyznajemy finansowe równorzędne nagrody i równorzędne wyróżnienia, a pozostałym zespołom staramy się przyznać coś na pamiątkę. Ponadto wszyscy uczestnicy dostają koszulki z logo festiwalu, a zespoły statuetki i komplet zdjęć, które robią członkowie naszej sekcji fotograficznej.

– Ciągle operuje Pan formą „my”. Kogo ma Pan na myśli?

– Bardzo dużo osób pracuje przy festiwalu, a najwięcej jako wolontariusze. My – to pracownicy Młodzieżowego Domu Kultury, przede wszystkim zespół choreografów: Maria Szupiluk, Izabella Szafrańska-Słupecka, Magda Pera-Logdańska, Agnieszka Krawczyk-Oziewicz, Paulina Przybysz, a także inni pracownicy MDK i rodzice. Bardzo nam pomagają członkowie zespołów tanecznych z MDK: „Mali Gorzowiacy”, „Aluzja” i „Buziaki”, włącza się wielu byłych tancerzy, którzy uczestniczyli w różnych festiwalach i wiedzą, ile przy tym jest pracy. Bez tej rzeszy wolontariuszy, sądzę, że organizacja tak dużej imprezy by się nie udała. Wszystkim bardzo dziękuję. 

– A my, widzowie, dziękujemy bardzo Panu, że stwarza Pan gorzowianom okazję do obejrzenia pięknych koncertów.

Rozmawiała: Krystyna Kamińska