W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Kultura »
Aleksego, Bogdana, Martyny , 17 lipca 2019

Artysta rzeźbiarz, czyli Fizyczny

2013-09-29

Andrzej Moskaluk jest w Gorzowie postacią nieznaną, a jednocześnie stale obecną. 

medium_news_header_5011.jpg

Jest nieznany, bo choć urodził się w Gorzowie i tu chodził do szkół, a nawet trochę pracował, od kilkunastu lat zaszył się w Deszcznie pod lasem, daleko od ludzi i bardzo nie lubi wychodzić ze swojej kryjówki.  A stale jest obecny, bo codziennie setki gorzowian przechodzą obok jego rzeźb stojących w centralnych miejscach miasta.

Pomniki i płyty

Wyliczę więc na początku jego gorzowskie prace:

• pomnik kloszarda Szymona Giętego

• pomnik żużlowca Edwarda Jancarza

• pomnik landsberskiego malarza Ernsta Henselera 

• pomnik przyrodnika i literata Włodzimierza Korsaka

• pomnik Pionierów Gorzowa. 

• rzeźba plenerowa Motyl 

• rzeźba plenerowa Żaba

Także: wszystkie tablice pamiątkowe w Alei Gwiazd na placu Katedralnym upamiętniające artystów: Andrzeja Gordona, Jana Korcza, Wiesława Strebejkę, Henrykę Żbik-Nierubiec, Zdzisława Morawskiego, Jerzego Szalbierza, Waldemara Kućkę, Hieronima Świerczyńskiego. Również tablice na murach budynków, np. przy ul. Pionierów poświęcona Pionierom Gorzowa. 

W bibliotece na parterze stoją jego popiersia literatów: Zdzisława Morawskiego, Ireny Dowgielewicz i Kazimierza Furmana oraz na piętrach – rzeźby plenerowe. 

Jest także autorem MOTYLA - nagrody kulturalnej prezydenta Gorzowa od ponad dekady przyznawanej ludziom kultury.

Nad każdym pomnikiem pracuje długo, bo duże prace wymagają dużo pracy. A mimo to jest zdania, że każdą zrobiłby teraz całkiem inaczej. W zasadzie tylko jedną swoją akceptuje – rzeźbę Janka z Czarnkowa, która stoi na rynku w Czarnkowie. Ceniony historyk siedzi na beczce i pisze kronikę. A z beczki można zaczerpnąć wody, może także piwa lub wina, gdy się je tam wleje.  Spośród prac stojących poza Gorzowem wymienia jeszcze pomnik założyciela Wyższej Szkoły Handlu i Prawa Ryszarda Łazarskiego stojący w Warszawie przed gmachem uczelni noszącej imię Łazarskiego.

Podczas spotkania mocno podkreśla, że płyty w Alei Gwiazd to była jego inicjatywa, na szczęście szybko zaakceptowana przez władze miasta, ale teraz mająca wielu ojców.  Pomysł tak się spodobał, że artysta dostał zamówienie na podobne płyty w Zielonej Górze, tyle że większe, bo odpowiadające wielkością płytom chodnika.

 

Spawacz, ślusarz, tokarz

Podczas spotkania w muzeum gorzowskim w cyklu „Sztuka – Artysta – Dzieło” Andrzej Moskaluk w zasadzie nie mówił o tych pracach. Prowadzący cykl Lech Dominik narzekał, że bardzo długo musiał namawiać artystę na pokazanie się publiczności, bo ten nie lubi się prezentować ani mówić o sobie. Już na wstępnie podkreślał: jestem fizyczny. Szczycił się tym, że dobrze opanował umiejętności spawacza, także inne specjalności ślusarskie, a narzekał, że słabo idzie mu tokarka, co mu bardzo przeszkadza w pracy. Na co dzień chodzi w roboczym kombinezonie, który po miesiącu jest tak zniszczony i powypalany, że nawet nie nadaje się do prania. A to wszystko dlatego, że jako specjalizację artystyczną wybrał sobie rzeźbę, a najbardziej lubi pracować w metalu.

 

Nauczyciel i „Totemy”

Andrzej Moskaluk po studiach Wydział Sztuk Pięknych Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu wrócił w 1986 roku do Gorzowa. Początkowo pracował jako nauczyciel z niepełnosprawnymi, to on współtworzył warsztaty terapii zajęciowej i uświadamiał „normalnym”, że ludzie z ograniczeniami intelektualnymi mogą być twórcami dzieł artystycznych. Pamiętam z tamtych lat zachwycające wystawy „Świat emocji w sztuce”, których Andrzej Moskaluk był kuratorem. Po latach mówi, że ta praca tak go wyczerpywała fizycznie, że nie był w stanie sam tworzyć. Na cztery lata przeniósł się do Liceum Plastycznego, a od 2004 roku utrzymuje się wyłącznie z pracy artystycznej, choć na to „utrzymanie” podczas spotkania mocno narzekał.

Pierwszy etap jego pracy to małe rzeźby kameralne odlewane z brązu na tzw. wosk tracony, które wpisywały się w cykl „Totemy”. Świetnie się sprzedawały, szczególnie na niemieckim rynku.

 

Stworki do filmu

Potem razem z Kazimierzem Furmanem wymyślili komiks z udziałem śmiesznych stworków, które miały mieszkać w garażu, a właściwe w starej oborze w zagrodzie Moskaluków. Na zdjęciach wyrafinowane kształty tych osobników znakomicie kontrastują z surowymi ścianami niegdysiejszej obory. Kazik Furman zmarł, komiks nie powstał, kilka stworów stoi w bibliotece, inne w domowych magazynach artysty. A może wśród młodych gorzowskich literatów lub filmowców znalazłby się ktoś, kto tę ideę poprowadziłby dalej? Stworki na to czekają.   

 

„Pochód” i „Łodzie Charona”

Zapewne wielu gorzowian pamięta duże ruchome stwory paradujące spod katedry na bulwar podczas uroczystości 750-lecia miasta. Składały się one na dwa cykle „Pochód” i „Łodzie Charona”. Potem dość długo stały na bulwarze nadając mu charakter galerii sztuki, ale były też obiektem prób siły dla dzielnych i młodych, a więc zostały mocno zniszczone. Niestety, władze miasta nie zadbały o ich ubezpieczenie ani o rekompensatę start dla artysty. Teraz kilka tych prac z obu cykli można oglądać w bibliotece, gdzie świetnie się prezentują.

 

TransForMen i kurczak

Najnowszym dziełem Andrzeja Moskaluka jest TransForMen, czyli ponad dwumetrowa postać stojąca obok Auto-Serwisu Tadeusza Żygańskiego w Karninie. Do jej stworzenia zainspirował artystę właściciel Auto-Serwisu mówiąc zwyczajnie: Masz tu do dyspozycji sterty zbędnych części samochodowych, zrób coś z nimi. Grzebanie w tym złomie, wyciąganie ciekawych kształtów, modelowanie części, ich dopasowywanie, nadawanie kolorytu - to była dla Andrzeja Moskaluka wielka frajda. Teraz tworzy inne monstrualne postaci z niepotrzebnych samochodowych części. Wójt gminy Deszczno namawia Andrzeja (mieszkańca tej gminy) do stworzenia ogromnego ruchomego kurczaka, bo przecież kurczak stał się symbolem gminy.

 

Pomnik Kazimierza Furmana, czyli za co żyć?

W trakcie spotkania co i rusz wracał problem wynagrodzenia za pracę artystyczną. Kryzys najpierw na zachodzie, a teraz u nas zdecydował, że skończył się czas kupowania rzeźb dla upiększenia domu lub firmy przez ich właścicieli. Zamówień z ramienia samorządów lub stowarzyszeń także zdecydowanie mniej. Organizatorzy konkursów na rzeźbę wymagają przedstawienia modelu, który potem wygra albo nie wygra, a zawsze trzeba go wymyślić i zrobić, co zdaniem Andrzeja Moskaluka wymaga ok. dwóch miesięcy pracy. Jeśli nie wygra, cała robota idzie do kosza. Jeśli wygra – nagroda wystarcza na wykonanie pomnika, a to oznacza, że niemal całą kwotę pochłoną koszty materiałów. Z tego względu artysta niechętnie staje do konkursów; chyba że ma specjalne zaproszenie (finansowe) na starcie lub szczególnie zainteresuje go temat.

Zamówiony pomnik wymaga od niego co najmniej pół roku pracy, a przecież w tym czasie trzeba jeść i płacić podatki. Wynagrodzenie za pomnik musi obejmować i takie koszty. A bywa różnie. W ostatnich dwóch latach Andrzej Moskaluk na poważne, podpisane zamówienia wykonał dwa pomniki, których teraz zleceniodawcy nie kwapią się wykupić. Artysta nie ma narzędzi, aby wyegzekwować zapłatę. Natomiast on sam musi zapłacić odlewnikowi za materiały i pracę, a także za transport wcale nielekkich obiektów.

Jedną z takich gotowych a niewykupionych prac jest pomnik Kazimierza Furmana zamówiony przez społeczne stowarzyszenie przyjaciół poety. Stowarzyszenie się rozsypało, a pomnik czeka. Andrzej Moskaluk też, bo zaangażował w tę rzeźbę swoje pieniądze, czas, pracę, a co najważniejsze - talent. Na razie gotowy pomnik stoi u odlewnika, który też czeka na wynagrodzenie za swoje materiały i pracę, a ponadto za składowanie niepotrzebnego mu pomnika. Czeka także płyta specjalnie wylana pod pomnik na rogu ulic Jagiełły i Dąbrowskiego obok klubu „Pod Filarami”. Sytuacja zrobiła się i śmieszna, i poważna. Kto ją rozwiąże?

*

Przechodząc obok której z wymienionych na wstępie rzeźb pomyślcie o ich twórcy – Andrzeju Moskaluku.

 

Krystyna Kamińska