W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Kultura »
Belii, Ludwika, Luizy , 25 sierpnia 2019

Taki był Stilon, wspólny, nostalgiczny, był

2016-03-14

Ludzie Stilonu najpierw go budowali, potem w nim pracowali, a następnie o niego strajkowali.

medium_news_header_14147.jpg
Premierowym widzom spektakl bardzo się spodobał

Krótka historia wielkiego zakładu wzrusza, czasami śmieszy, a momentami zmusza do refleksji.

Zaczyna się wszystko w teatrze. Aktorzy, którzy nie mogą się doczekać reżysera, decydują, że wcale go nie potrzebują, tylko sami wystawią spektakl. Reżyser jednak się zjawia i zaczyna się spektakl. Obserwujemy, jak powstawał Stilon. Najpierw z jakichś wyszabrowanych rzeczy, pokątnie kupionych, potem już coraz nowszych. Całością dyrygują z lekka fajtłapowaty dyrektor oraz demoniczna Aldona – rewelacyjna Karolina Miłkowska-Prorok, ubrana w czerwoną sukienkę partyjna przywódczyni, do której należy pierwsze i ostatnie słowo.

Poznajemy też trochę landsberskich wątków. Cały czas jednak najważniejszym bohaterem jest zakład oraz Poeta – rola życia Krzysztofa Tuchalskiego, który pisze o tym zakładzie, kocha go nade wszystko. W pewnej chwili zaczyna się bunt, ale bezwzględna partyjna przywódczyni Aldona bez większego problemu łamie buntowi i buntowniczce, tu bardzo dobra Joanna Ginda, kark i wszystko wraca do normy. Zakład działa, przedszkola i inne dobra socjalne też, wszyscy są zadowoleni.

Aż dochodzimy do czasów współczesnych. Zaczyna się duży strajk, a Aldona, już w białym płaszczyku na czerwonej sukni nagle zamienia się w czołową opozycjonistkę i to taką, która znajdzie sobie pracę w ministerstwie w Warszawie, a likwidację zakładu poleci nie mniej, ni więcej, a byłej buntowniczce. Koniec jest taki, jaki był. Kończy się Stilon jako zakład, umiera najlepszy ze światów.

Autork sztuki, Katarzyna Knychalska stworzyła naturalnie własny świat, ale w oparciu o rozmowy z byłymi pracownikami. Kształtu teatralnego nadał całości Jacek Głomb i osiągnął zaskakująco ciekawy efekt. Spektakl wciąga, powoduje, że widz, który naturalnie zna historię Stilonu, zaczyna się zastanawiać, jak to będzie pokazane. Ostatnia scena w wykonaniu brawurowej Bożeny Pomykały-Kukorowskiej zamyka klamrą całość. To epizod z gatunku takich, które kradną cały spektakl.

W minimalistycznej scenerii dawnego Centrum Kultury Chemik, po prawdzie paskudnej i odrapanej sali toczy się opowieść. Interesująco od strony teatralnych środków wypadają sceny budowy, heroicznych początków największego gorzowskiego zakładu. W ciekawy sposób autorka nawiązuje do historii miasta, pojawiają się też postaci – ikony uwiecznione w metalowych figurach stojących w centrum. Całość dopełnia bardzo ciekawa muzyka Barta Straburzyńskiego.

„Stilon” jest de facto trzecim „gorzowskim” spektaklem przygotowanym przez Osterwę. Pierwszym była „Babcia” Michała Walczaka, drugim „Zapach żużla” Iwony Kusiak. Jednak to właśnie Stilon jest najmocniej powiązany z dziejami miasta, choć wcale nie w sposób wprost i w odniesieniu do konkretnych wydarzeń. Na szczególną uwagę zasługuje wątek Aldony, najpierw wiernej członkini partii, potem zagorzałej opozycjonistce. Autorka napisała, a aktorka zagrała w sposób znakomity pewną postawę, dość często ostatnimi czasy spotykaną nie tylko w Gorzowie, ale i generalnie w polskiej rzeczywistości.

Moim zdaniem powstał bardzo ciekawy i ważny spektakl zrozumiały w sposób szczególny dla gorzowian, ale równie czytelny dla widzów spoza miasta, z innych zakątków kraju. Przecież w każdym większym mieście był taki Stilon – najlepszy ze światów.

Renata Ochwat

Fot. Renata Ochwat

Katarzyna Knychalska „Stilon najlepszy ze światów”, reżyseria Jacek Głomb, scenografia i kostiumy Małgorzata Bulanda, muzyka Bartek Straburzyński, ruch sceniczny Witold Jurewicz i Marlena Bełdzikowska. Grają Beata Chorążykiewicz, Joanna Ginda, Karolina Miłkowska-Prorok, Kamila Pietrzak-Polakiewic, Bożena Pomykała-Kukorowska, Michał Anioł, Bartosz Bandura, Jan Mierzyński, Artur Nełkowski, Tuchalski Krzysztof, Monika Szomko (gościnnie). Premiera 12 marca 2016 roku w Miejskim Centrum Kultury przy ul. Drzymały.