W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Kultura »
Bernarda, Sabiny, Samuela , 20 sierpnia 2019

FurmanKa z ambicjami, ale kiedy książki?

2019-05-29

Zakończyła się ósma FurmanKa, czyli Ogólnopolski Festiwal im. Kazimierza Furmana pomyślany jako budowanie legendy po gorzowskim poecie.

medium_news_header_24926.jpg

W tym roku właśnie minęła (20 maja) 70 rocznica urodzin i minie 10 rocznica jego śmierci (14 października). Różne oblicza miały wcześniejsze edycje tego festiwalu, najczęściej połączone były ze zjazdem przedstawicieli młodych poetów z kraju, którzy - w założeniu - mieli kultywować pamięć o starszym koledze. W tym roku zaproszonych poetów nie było, miejscowych zresztą także niewielu. Wszystkie imprezy festiwalu podzielić można na te z Furmanem i te bez Furmana.

Te z Furmanem

Pierwsze to warsztaty w szkołach, happening na ulicach miasta Marcina Ciężkiego ,,Furmanologia, czyli Gorzów Kazimierza", panel dyskusyjny, ,,Miastoczuły - Kazimierz Furman i jego Gorzów", akacja plenerowa ,,Poezja wywiedziona w pole" w Santocku, gdzie długo mieszkał, happening plastyczny „Kazimierz malowany”, wreszcie złożenie kwiatów na grobie poety.

We wszystkich tych zdarzeniach przewijały się wiersze Kazimierza, ale ważniejsza była sceneria i pewne zaszokowanie formą. Nawet panel dyskusyjny. Uczestniczyli w nim sami ważni: prezesi dwóch Oddziałów Związku Literatów Polskich - Robert Rudiak z Zielonej Góry i Ireneusz Krzysztof Szmidt z Gorzowa oraz pokoleniowa koleżanka Kazimierza - poetka Jolanta Pytel z Zielonej Góry. Były wspomnienia, było obalenie mitu pozerstwa Kazimierza na rzecz prawdy zawartej w twórczości. Ireneusz przypomniał mało znane felietony Furmana pisane do ,,Arsenału", ale dyskusja nie dała wszechstronnego obrazu dokonań Kazimierza. A czas na to najwyższy, bo jest coraz więcej osób, które nie pamiętają na czarno ubranego oryginała z białym szalem i nazwisko Furmana staje się puste.

Te bez Furmana

Festiwal był dla organizatorki - Agnieszki Moskaluk - okazją do prezentacji artystów z różnych dziedzin sztuki, którzy wprawdzie z Kazimierzem nic wspólnego nie mieli, ale ich propozycje artystyczne na pewno by mu się podobały.

Pierwszym zaproszonym był młody prozaik Jakub Małecki, autor powieści przede wszystkim ,,Rdza", ,,Dygot" i najnowszej ,,Nikt nie idzie". Ceniony za magiczny klimat swoich opowieści, za precyzyjną kompozycję i starannie wycyzelowany język. Spotkanie było ciekawe i na pewno zachęciło do przeczytania powieści tych, którzy jeszcze do nich nie dotarli. Jakub Małecki już ma w Gorzowie wielu sympatyków, a dzięki tej propozycji ich grono na pewno się powiększyło.   

Drugiego dnia piosenki do tekstów Edwarda Stachury i innych poetów śpiewał Jan Kondrak, wokalista związany z Lubelską Federacją Bardów. Ten śpiewak, kompozytor a także autor tekstów odnosił pierwsze sukcesy już ok. 40 lat temu, ale ciągle dysponuje znakomitym głosem, z estymą podchodzi do poezji, wybiera kompozycje mniej znane, a wartościowe artystycznie. Dobrze się słuchało tego ambitnego i wysmakowanego recitalu.

Trzecią propozycję artystyczną przywiozła Caryl Swift, aktorka pochodząca z Anglii, ale już od lat osiadła w Polsce. Przedstawiła monodram ,,Tertium. Ten trzeci świadek w sprawie Hioba". Jedną z najważniejszych historii z Biblii pokazała w kilku wersjach: od tamtej odległej geograficznie i czasowo aż po współczesność. W jej interpretacji jest to nie tylko walka Szatana z Bogiem o Człowieka, ale także współczesny problem wierności zasadom i przekonaniom, nawet za cenę ogromnych nieszczęść. Było to przejmujące przedstawienie z wykorzystaniem niezwykłych pomysłów teatralnych. Choć trudne, na pewno pozostanie w pamięci odbiorców.

Niewiele mamy w Gorzowie okazji do kontaktów z wysoką sztuką alternatywną, preferującą walory artystyczne nad powszechny aplauz widowni. Dobrze, że Kazimierz Furman w takiej formie dba o nas.

Czas na wiersze i naukowe opracowanie

Oba przedstawione wyżej nurty FurmanKi były ciekawe i potrzebne, ale przyszedł najwyższy czas, aby poważnie zająć się całym dorobkiem literackim tego uzdolnionego poety.

Za życia Furman wydawał swoje wiersze w tomikach o niskich nakładach, sprzedawał je znajomym. Nie wszystkie trafiały do bibliotek. Dziś te tomiki są rarytasami. Nawet w bardzo starannie przygotowanym przez córkę poety Dagmarę blogu o ojcu http://kazimierzfurman.blogspot.com, przy kilku tomikach znajduje się prośba: Tego tomiku, niestety, zabrakło na mojej półce. Jeśli mają Państwo do niego dostęp, będę bardzo wdzięczna za nadesłanie zawartych w nim tekstów!

Gdy nawet najbliższa rodzina nie ma tych książek, to gdzie szukać?

W 2012 roku Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Zbigniewa Herberta wydała tom wierszy Kazimierza Furmana pt. ,,Niedomówienia", do którego weszły tylko wiersze drukowane w różnych pismach i wydawnictwach okolicznościowych. Bardzo cenny to tom, ale nie ma w nich wierszy najważniejszych: tych, które autor sam kwalifikował do tomików. A gdzie dziś są tomiki? - Patrz wyżej.

Nigdy nie zostały opublikowane opowiadania Kazimierza Furmana, którymi wygrywał różne konkursy prozatorskie. Część z nich jest głęboko schowana w starych rocznikach pism, ale dotarcie bardzo trudne.

Nie wiadomo również, co pozostawił autor w maszynopisach albo w wersjach komputerowych. Może rodzina jeszcze coś przechowuje? Nie wiadomo, czy ktoś o to pytał.

Bardzo cennym źródłem wiedzy o twórczości Kazimierza Furmana jest pełna bibliografia jego publikacji przygotowana przez Danutę Zielińską i Annę Sokółkę a wydana przez naszą Wojewódzką i Miejską Bibliotekę. Stąd już krok do pełnego zbioru wierszy lub opowiadań. Tylko kto ma ten krok zrobić? 

*

Bardzo cenię FurmanKowe propozycje happeningowe i artystyczne, ale najwyższy czas, aby wydać wiersze w tomie zbiorowym, podobnym do wydanych wcześniej wierszy Zdzisława Morawskiego lub Ireneusza K. Szmidta. Dorobek literacki Kazimierza Furmana głośno domaga się naukowego opracowania, wpisania w życie literackie regionu, a także polskiej poezji tamtego czasu w ogóle. Wojewódzka Biblioteka rozpoczęła już publikacje wierszy i bibliografię poety, dlatego najlepiej by było, aby ta instytucja zrobiła krok następny. Widzę także ewentualność włączenia zbiorowego wydania Furmana do Biblioteki Pegaza Lubuskiego, serii wydawanej przez gorzowski Oddział Związku Literatów Polskich, o ile finansowo wspomoże go dotacja miejska. A może podejmą się tego organizatorzy festiwali FurmanKowych, aby po imprezach pozostał trwały ślad. Na lata.

*

Dla pamięci potomnych pełna lista osób i instytucji, które pracowały przy FurmanCe. Pomysłodawczynią i prowadzącą imprezy była Agnieszka Kopaczyńska-Moskaluk. Za całokształt administracyjno-techniczny, a także - w dużej mierze - finansowy, odpowiadało Miejskie Centrum Kultury. W tym roku partnerami FurmanKi byli też: WiMBP, Jazz Club Pod Filarami i Klub Kultury "Jedynka", gdzie odbywały się wieczorne imprezy oraz II LO, gdzie były warsztaty literackie, i Rafał Chodkiewicz odpowiedzialny za wydarzenie w Santocku. A także Lubuski Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej oraz Enea, która dorzuciła się finansowo. Grafitti na foliach na Kwadracie robili: Łukasz Karnacz i Krzysztof Ostrowski. Happening ,,Furmanologia" przygotowali Marcin Ciężki i grupa teatralna ,,Ciężkie Kawałki".

Krystyna Kamińska  

Fot. Agnieszka Moskaluk