W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Kultura »
Anety, Lehca, Leona , 20 lutego 2020

Muzyka dawnego Landsberga odkryta na nowo

2020-01-28

Czy dawni mieszkańcy Landsberga lubili tańczyć? Jakiej muzyki słuchano na terenach dzisiejszego Gorzowa i okolic? Na te i inne pytania dotyczące historii kultury muzycznej Landsberga starali się odpowiedzieć historyk i regionalista Robert Piotrowski i były dyrektor Filharmonii Gorzowskiej Mariusz Wróbel.

medium_news_header_26803.jpg

Już wkrótce poznamy kolejny element wyników ich śledztwa – odnaleziono utwór napisany przez landsberskiego kompozytora. Usłyszymy go 30 stycznia na koncercie kameralnym w Filharmonii Gorzowskiej. O szczegółach opowiada Robert Piotrowski.

30 stycznia odbędzie się kolejny koncert kameralny, który poza zaplanowanym repertuarem zawierać będzie też pewna niespodziankę. Jaki to utwór i jak to się stało, że znalazł się w programie tego koncertu?

Robert Piotrowski: Mogę się wypowiedzieć oczywiście wyłącznie z perspektywy historycznej i archiwistycznej. Z dyrektorem Wróblem, od kiedy tylko się poznaliśmy, a było to bardzo sympatyczne spotkanie, doszliśmy do wspólnej refleksji na temat pewnego niedosytu jeśli chodzi o wiedzę na temat kultury muzycznej na tych ziemiach. W ten sposób zrodziła się ciekawa znajomość, a zarazem interesujący dialog między nami. Poszukiwaliśmy wszelkich śladów kultury muzycznej dawnego Landsberga. To poszukiwanie zawiodło nas na przykład do produkowanych tu pianin. Pewnego dnia natknąłem się również na ofertę antykwariatu muzycznego, który oferował ładny XIX wieczny druk litograficzny – ciekawy sam w sobie – sygnowany nazwiskiem kompozytora Henryka Fryderyka Magnusa Volgera wraz z nazwiskiem wydawców – również Volgerów z Landsberga. Był to rok 1845, a więc na sto lat wcześniej, zanim ktokolwiek pomyślał, że Landsberg przestanie być Landsbergiem.

Co to za utwór?

Robert Piotrowski: Udało mi się dotrzeć do informacji, że ów utwór był swego rodzaju hołdem złożonym nowej technice wdzierającej się wówczas na te ziemie, a dokładnie – powstał jako objaw fascynacji koleją. Sam utwór nosi zresztą tytuł „Podróż koleją. Galop”. Jest więc już w niego wpisany pewien pęd, prędkość, fascynacja nową technologią.

Wiemy coś o samym kompozytorze?

Robert Piotrowski: Jak się okazało, pan Volger urodził się w 1785 roku i żył do roku 1857. Co ciekawe, to właśnie w roku jego śmierci, a więc 12 lat po napisaniu utworu, kolej w końcu rzeczywiście pojawiła się na tych terenach i zawitał tu pierwszy pociąg. Nie był to jedyny utwór, który w tamtych latach poświecono był kolei. Być może zbieżność nazwisk z księgarzami i wydawcami – Volgerami – stoi za tym, że właśnie ta kompozycja została wydana. Podejrzewam, że byli krewnymi, choć nie udało mi się tego faktu ostatecznie potwierdzić. Utwór ten zapisany jest w katalogach muzycznych pod nazwiskiem Volgera wraz z innymi jego kompozycjami, z których część wydana została właśnie w Landsbergu.

Nie jest to wielkie dzieło symfoniczne, a raczej prosty utwór. Jego przeznaczenie również wydaje się jasne – był to po prostu utwór taneczny.

Robert Piotrowski: Dokładnie tak. Być może miał również inspirować muzyków, grających wówczas w coraz liczniej powstających lokalach rozrywkowych. Mógł pojawiać się podczas wieczorów tanecznych. Pamiętajmy, ze są to czasy muzyki „prawdziwej”, więc aby coś zagrać konieczne było posiadanie tych nut lub choćby wcześniejszy z nimi kontakt, jeśli ktoś był wybitnym muzykiem i potrafił grać z pamięci. Jest to pewnie mały element ogromnego zbioru życia tanecznego, życia towarzyskiego ówczesnej epoki. Przypomnę – epoki niezwykle eleganckiej, mieszczańskiej, ale jednocześnie nie stroniącej od rozrywek.

Taniec jako taki odrywał wówczas różne role.

Robert Piotrowski: Zdecydowanie. Oprócz typowej zabawy, radowania się, był elementem życia społecznego, hierarchii, relacji towarzyskich, konwenansów. Na takich wieczorach tanecznych poznawały się pary, czasem było to inspirowane przez rodzinę, otoczenie, a czasami spontaniczne. Czasem pary poznawały się w szkołach tańca. To wszystko zaczęło również obrastać w wydawnictwa muzyczne, instrumenty, cały anturaż przynależnych temu elementów.

7 lutego kolejny koncert kameralny wzbogacony Pana prelekcją na temat muzycznej przeszłości tych ziem. W jakie czasy tym razem się przeniesiemy?

Robert Piotrowski: Będzie ciąg dalszy baroku. Na co dzień rzadko słuchamy baroku. Dla nas jest to epoka o tyle ciekawa, że sam Gorzów architektury barokowej właściwie nie ma, jest to więc dla nas zupełnie nieodkryty teren.

xxx

Koncert kameralny „Tańce nieoczywiste”, 30 stycznia, godz. 19.00, Filharmonia Gorzowska

Koncert kameralny „Wiolinowe oblicze baroku II”, 7 lutego, godz. 19.00, Filharmonia Gorzowska