W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Kultura »
Adeli, Felicyty, Klemensa , 23 listopada 2020

Różne drogi przywiodły ich do Gorzowa

2020-11-09

Jechali jako byli żołnierze, jako ludzie z tytułami naukowymi, szukali na Kresach Zachodnich swoich nowych miejsc. O losach niektórych opowiada niezwykła wystawa.

medium_news_header_29016.jpg

- Przez dwa lata zbieraliśmy rodzinne historie. Zostały opracowane przez Annę Jodko i właśnie można oglądać ją na wystawie na Starym Rynku – mówi prof. dr hab. Dariusz Aleksander Rymar, dyrektor Archiwum Państwowego, które jest autorem wystawy „Niepodległa. Historie z rodzinnych archiwów”.

Z Kresów dojechali nad Wartę

Na 20 planszach znalazły się historie rodzinne utworzone z dokumentów, zdjęć, wierszy czy korespondencji i odznaczeń. Ale i ciekawy modlitewnik też się znajdzie. Są tam wspomnienia rodzin: Saturn-Błażewiczów, Kirkorów, Jóźwiaków, Baranowskich, Kwiatkowskich, Biernackich i Tyszkowskich, Jerzego Wygnańca, Stefana Szymanka, Józefa Wasilewskiego.

Wszyscy przybyli z terenów Wołynia, z Białorusi, Przemyśla czy Wielkopolski, to po II wojnie światowej związali się z Gorzowem lub najbliższą okolicą.

Jak się dokładnie przyjrzeć, przeczytać dzieje tych rodzin, to mamy do czynienia z ówczesną inteligencją, ludźmi wykształconymi, którzy tworzyli tu zręby państwowości polskiej. To oni byli kierownikami zakładów  i szkół. To ich potem historia dość różnie potraktowała.

Na tych planszach są bowiem zdjęcia z sytuacji prywatnych, nierzadko okraszone wysokimi odznaczeniami wojskowymi, ciekawymi listami. To prawdziwa historia, która zadziała się tutaj.

Pod gołym niebem

Wystawa idealnie wpisała się w potrzebę – od soboty, od kiedy można ją oglądać na Starym Rynku, decyzją władz wszystkie instytucje kultury zostały na miesiąc zamknięte. Ponieważ nie można pójść nigdzie, zatem zostaje tylko oglądanie tego, co jest pod chmurką.

A pod chmurką właśnie przez miesiąc interesująca wystawa, a tuż obok druga o początkach Solidarności przygotowana przez IPN.

Sam pomysł takiego eksponowania historii gorzowskich rodzin przypadł do gustu tym nielicznym gorzowianom, którzy decydują się na spacer po Starym Rynku. – Czasami zupełnie nie wiadomo, że człowiek, którego się zna całe życie pochodzi z takiej rodziny – mówiła Agnieszka Zielińska spotkana przy wystawie. I dodała, że czasami do Muzeum czy Archiwum się ciężko wybrać, a tu proszę, wystawa sama na przechodniów czeka. I kto wie, może sama zacznie szperać w rodzinnych archiwach, bo być może też kryją niespodzianki

roch