W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Elżbiety, Katarzyny, Klemensa , 25 listopada 2017

Magia Parku Róż zaklęta w książkę

2014-11-29

- No i komu to przeszkadzało – mówili ci, którzy tłumnie przyszli na promocję albumu „Sto lat Parku Róż.

medium_news_header_9610.jpg

Od cesarza Wilhelma do dziś” w piątkowy wieczór do Kamienicy Artystycznej Lamus. A potem karnie ustawili się w długi ogonek, aby dostać przepiękne wydawnictwo.

- Gdybyśmy wiedzieli, że tak wiele osób przyjdzie, to pewnie pomyślelibyśmy o jakimś mikrofonie – mówił Zbigniew Sejwa, dyrektor Kamienicy. Bo na promocję albumu o parku przyszło tak wielu gorzowian, że rzeczywiście wielu nie mogło słyszeć słów mówionych przez dyrektora Lamusa, jak i przez autorów oraz  kilku innych niezmiernie ważnych dla tego wydawnictwa osób.

 A jak już książkę ludzie dostali do ręki, to słychać było tylko słowa zachwytu. Ale  jak mantrę słychać było też słowa – No i komu to przeszkadzało. A chodziło o Wenecję, dawną Cafe Voley, jedyną taką kawiarnię w mieście, która znikła, a którą gorzowianie pamiętają i którą znów mogli na starych zdjęciach zobaczyć.                           

Z rodzinnych pamiątek rzecz to jest

Piątkowa promocja jednej z najbardziej wyczekanych książek roku odbyła się w Galerii Kamienicy Artystycznej Lamus na I piętrze budynku. Książce towarzyszyła prezentacja zdjęć, wystawa wielu fotografii z albumu, ale i kilku, których w wydawnictwie nie ma. W białych wnętrzach galerii zawisły smakowicie dobrane i przemyślanie zawieszone fotografie obecnego parku Wiosny Ludów, z jego wydzielonym zakątkiem, parkiem różanym, zwanym Parkiem Róż. Fotografie pochodzą ze zbiorów autora albumu Roberta Piotrowskiego, jego żony Anny Jodko oraz Wojciecha Szepela, który odziedziczył archiwum po swoim dziadku, Antonim Dubickim, ale i także też ze zbiorów Zbigniewa Sejwy.

Ekspozycja jest tak pomyślana, że dokumentuje powstanie ślicznego śródmiejskiego parku od chwili jego powstania, czyli od ugorów i łąk w centrum Landsbergu, do wychuchanego i bardzo ważnego miejsca w przedwojennym Landsbergu, jak i bardzo ważnego miejsca w powojennym Gorzowie.

Na ekspozycję złożyły się fotografie znane, ale i też wyjęte z prywatnych albumów gorzowian, i to jest niezbywalna wartość tej ekspozycji, jak i albumu. Bo jak mówiła podczas promocji Anna Jodko – Mój dziadek [Daniel Jodko - red.] fotografował głównie rodzinę. Ale też spotykał pana Antoniego Dubickiego, zawodowego fotografa i nawzajem się uwieczniali. Na tych zdjęciach można prześledzić, jak zmieniała się rodzina, jak ci ludzie rośli. I dodała, że rzeczą interesującą jest też i to, że fotografie z prywatnych albumów dwóch rodzin, bo jej, ale i Wojciecha Szepela, wnuka Antoniego Dubickiego, nagle wyszły z tylko rodzinnych albumów, zostały ze sobą zestawione, w pewien sposób się dookreślają, zyskały nową wartość, dokumentacyjną, pokazującą, że akurat ten park był bardzo ważnym miejscem w życiu gorzowian.

Wystarczy bowiem popatrzeć na te zdjęcia, i od razu widać, że rodziny zarówno niemieckie, jak i polskie jak już się do parku wybierały, to był to ważny moment w życiu. Bo stroje świąteczne to pokazują, bo powaga chwili uwiecznionej na zdjęciu. Do parku szło się z nowymi członkami rodziny, uwieczniało w chwilach ważnych, jak choćby stateczny niedzielny spacer.

W części niemieckiej historii tego miejsca są zdjęcia pokazujące lodowisko, zwierzyniec, ale i statecznych mieszczan, którzy ten park traktowali jako swoje miejsce.

Album, jakiego można tylko zazdrościć

- Album udało się wydać dzięki oczywiście dotacji Urzędu Miasta Gorzowa, ale też i dzięki pomocy sponsorów, których znalazł Robert Piotrowski. I za to darczyńcom podziękować trzeba – mówiła Monika Kowalska, szefowa Stowarzyszenia Kamienica, współwydawca albumu.

I jak dobra praktyka nakazuje, w wydawnictwie znalazły się loga wszystkich sponsorów. I tylko pogratulować trzeba firmom, które zdecydowały się wydać pieniądze na wsparcie takiego wydawnictwa. Bo jest się czym szczycić. Album jest bowiem książką niezwykle starannie wydaną. Już sama forma budzi zachwyt. Bo książka wydana jest w sztywnych, ale nielakierowanych okładkach, jest szyta, co dziś rzadkość, bo to fanaberia i na dodatek mocno kosztowna, ale za to zapewniająca trwałość przy kolejnych oglądaniach i czytaniach. Wszystkie zdjęcia oraz teksty wewnątrz zostały wydrukowane na półmatowym papierze, tak więc i oglądanie ich nie jest ekwilibrystyką z padającym światłem na stronę. Każde zdjęcie jest opisane.

No i słowo, bo album Roberta Piotrowskiego, to nie tylko obraz, zdjęcie, ale i słowo. Bowiem oprócz historii parku podzielonej na rozdziały, autor zadbał i o to, aby w wydawnictwie znalazły się i teksty literackie. Są wiersze Zdzisława Morawskiego, ale i Marka Lobo Wojciechowskiego oraz Władysława Łazuki, jest też wspomnienie Bronisławy Wajs-Papuszy uczynione ręką Angeliki Kuźniak z jej rewelacyjnej książki „Papusza”, ale jest też znacznie więcej tekstów do tej pory słabo znanych, które autor, Robert Piotrowski, przytoczył z niemieckich źródeł, we własnym tłumaczeniu zresztą.

Jest też niezbywalna rzecz. Zdjęcie Christy Wolf z jej mężem i synem w parku oraz słowem od niej z „Wzorców dzieciństwa” o tym miejscu.

No i powstało przepiękne, wartościowe wydawnictwo, które dostarcza gorzowianom wiedzy o ich mieście, a landsberczykom tylko miodem na ich serce jest. Bo Robert Piotrowski zrobił, zresztą kolejny raz, niebywałą rzecz. Pokazał, jak pięknie może wyglądać niemiecka, bo starsza, i polska, bo młodsza, historia tego miasta tylko przez mały  wycinek miejskiej rzeczywistości, przez dzieje parku, za czasów niemieckich zwanego Parkiem Miejskim, za czasów polskich parkiem Wiosny Ludów, mylnie czasami przez wszystkich określanym Parkiem Róż, bo akurat różany zakątek, to tylko kawałeczek niewielki tego miejsca.

Pisząc o wydawnictwie, jakie szczęśliwie ci, co byli w piątkowy wieczór w Kamienicy Artystycznej, mają, nietaktem wielkim byłoby pominąć autorkę ostatecznej wersji plastycznej, graficznej, czyli panią Monikę Szalczyńską. To dzięki jej wiedzy i umiejętności ten album ma tak wysmakowany wygląd, tak pięknie wygląda. Jest tak znakomicie elegancki, że chce się go oglądać, a co więcej, darować komuś. No i też nie można pominąć pani Sylwii Grajdy, koordynatorki projektu, która musiała czuwać nad całością, ogarniać trudne i nudne, ale i konieczne procedury, aby jednak album wyszedł. Całemu zespołowi, który doprowadził do takiego efektu, czyli wydawnictwa, pogratulować należy.

A kolejka sobie stała

W piątkowy wieczór przyszło bardzo wielu gorzowian na promocję. I jak Zbigniew Sejwa ogłosił po okolicznych przemowach, że teraz książkę można będzie dostać, bo w tym okienku pani Sylwia album będzie każdemu chętnemu dawać, ogonek i to spory się ustawił. No i stali gorzowianie w kolejce po album i tak sobie gaworzyli…

- Nie pamiętam, kiedy tam pierwszy raz byłem, rodzice mówią, że jako kilkumiesięczne dziecię, ale od zawsze, cokolwiek pamiętam, tam chodzę.

– Kiedyś tam chodziłam Papuszę oglądać. Wzruszała mnie bardzo, ale bałam się do niej podejść, taka sama i osobna była.

– No ja to muszę mieć, bo jak się mieszka w tym mieście, to zwyczajnie  niehonor takiego wydawnictwa nie mieć.

- Panu Robertowi i panu Sejwie zwyczajnie gratuluję, a że muszę w kolejce odstać, odstanę. Park i album warty tego.

- Dziwi mnie, że nie ma tu nikogo z ratusza. Ale może i dobrze, bo to książka dla nas.

- Szlag, gorąco, odstałam swoje, ale mam książkę, o moim parku. Może i on nie jest zadbany jak należy, ale to mój park, więc ją mam.

- Park, to dla mnie Papusza. Dzięki za słowo o niej. Nie chciała ze mną rozmawiać, z nikim nie chciała. Chodzę tam często i siadam na tej ławce, na której ona siadała. A album może trochę zmieni myślenie o niej.

- Chcę mięć, bo to moje miasto jest.

Renata Ochwat

Album wydała Kamienica Artystyczna Lamus oraz Stowarzyszenie Promocji Kultury Kamienica. Autorem jest Robert Piotrowski, nad całością od strony wydawniczej czuwała Monika Szalczyńska, od strony organizacyjnej Sylwia Grajda. Redaktorem całości jest Zbigniew Sejwa. Album „100 lat Parku Róż. Park Miejski od cesarza Wilhelma do dziś”, zdjęcia ze zbiorów: Robert Piotrowski, Anna Jodko, Krystyna Ohlin-Piotrowska, Wojciech Szepel, Zbigniew Sejwa, Roman Cichowicz, rodzina Czerczak, Monika Kowalska, Mathias Lehmann, Tomasz Miłosz, Ewa Nocuń, Arkadiusz Waszyński, Kazimierz Zaborowski, Archiwum Państwowe w Gorzowie.