W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Ady, Aleksandra, Dagmary , 12 grudnia 2019

Tramwajem, autobusem czy na piechotę?

2012-04-20

Radni po raz kolejny odrzucili wniosek MZK o podwyżkę cen biletów.

medium_news_header_43.jpg

Tramwajem, autobusem czy na piechotę?

Radni po raz kolejny odrzucili wniosek MZK o podwyżkę cen biletów. Nie pomogły tłumaczenia, że dotacja jest za mała - oczekiwano 18 mln zł, jest 14 mln zł, że w innych miastach bywa drożej, że jeśli mamy rozwijać komunikację miejską … Oczywiście, nie zwiększono także kwoty dotacji, bo w kasie miasta pustki. MZK ma szukać oszczędności. Zwalnia więc ludzi (około 30 pracowników), tnie kursy, ogranicza linie autobusowe (zlikwidowano 105, 127, 132) i tramwajowe (zlikwidowano 4 i 5), co i tak nie wystarczy na pokrycie strat , gdyż zabraknie jeszcze ok. 2,5 mln zł.
Autobusy mamy jeszcze jako takie, ale tramwaje się sypią i ledwo zipią. Na dodatek drogi i torowiska, które są w opłakanym stanie, skutecznie dewastują te nowe, stare i bardzo stare tzw. środki komunikacji miejskiej. Nikt jednak się tym nie przejmuje. Od lat prezydent w tej sprawie wykonuje ruchy raczej mało skoordynowane, czasami wręcz pozorowane. Ma ważniejsze sprawy na głowie. Rada Miasta niczego w kwestii komunikacji właściwie nie kreuje, bo i przecież nie musi. A problem narasta. Prezydent wzrusza ramionami, radni chowają głowę w piasek.
Panaceum na całe komunikacyjne zło ma być przekształcenie MZK w spółkę prawa handlowego, co może nastąpić najwcześniej w 2013 roku. Wówczas MZK będzie mógł świadczyć inne, poza komunikacją, usługi i w ogóle zarabiać pieniądze na wolnym rynku, a także zaciągać kredyty i zajmować się biznesem. Wątpię jednak, żeby po latach zaniedbań i zaniechań było to rozwiązanie, które zapewni rozwój naszych miejskich tramwajów i autobusów. Co najwyżej zahamuje dalsza degradację. Nie ma bowiem żadnych perspektywicznych pomysłów, żadnego planu inwestycyjnego. Choć dyskusje i przymiarki były. Na tym jednak się skończyło. Dlaczego tak się stało?
No i skąd MZK weźmie w tym roku te brakujące 2,5 miliona polskich złotych?
Dramatu jeszcze nie ma, acz gołym okiem widać, że z roku na rok dzieje się coraz gorzej. I nikt nie myśli o tym, że nadmierna oszczędność drogo w konsekwencji kosztuje. Nas będzie kosztować, my za to wcześniej lub później zapłacimy, bo przecież nie prezydent czy radni. Oni ponoszą, w tej sytuacji, tylko odpowiedzialność polityczną. Na dodatek zbiorową, czyli właściwie żadną, bo się wszystko zwyczajnie w tłumie rozmyje.
Więcej żużla, panie i panowie!
Jakub Drzazga