W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Celiny, Ireneusza, Niny , 15 grudnia 2019

W gorzowskim magistracie potrzebne są zmiany

2012-06-15

20 czerwca br. w Sądzie Apelacyjnym w Szczecinie rozpocznie się drugi akt tzw. gorzowskiej afery budowlanej. 

medium_news_header_565.jpg

Już przy wejściu do urzędu miasta widać, że czas zatrzymał się tu w miejscu, bo „bimba” od dawna przecież nie jest na swoim miejscu, czyli nie jest tym czym była kiedyś. Czas na zmiany..

Nie ma pewności, że szybko poznamy wyroki, na które czeka 17 skazanych w pierwszej instancji szefów i pracowników firm budowlanych oraz urzędników z prezydentem Tadeuszem Jędrzejczakiem na czele. Czekają także politycy oraz mieszkańcy.

Sprawa dotyczy największych gorzowskich inwestycji z lat 1999 – 2003, w tym budowy trasy średnicowej oraz modernizacji drogi krajowej nr 22. Prokuratura postawiła w tej sprawie 51 zarzutów, a na ławie oskarżonych zasiadło 17 oskarżonych.  W ocenie prokuratury podczas realizacji tych inwestycji dochodziło do korupcji, zawyżania faktur oraz płacenia za niewykonane prace i usługi. Proceder polegał na tym, że towarzysko powiązane z sobą osoby z przedsiębiorstw zaangażowanych do realizacji inwestycji oraz magistratu wyprowadzały pieniądze z kasy miasta i firm budowlanych. Prezydent T. Jędrzejczak miał cztery zarzuty dotyczące działania na szkodę miasta i firm budowlanych, poprzez przekraczanie uprawnień i poświadczenie nieprawdy.

Proces ruszył jesienią 2008 roku. Wyroki skazujące, w lipcu ubr., usłyszało 17 oskarżonych, w tym, Tadeusz Jędrzejczak, który został skazany na 6 lat pozbawienia wolności (prokurator domagał się 7 lat), zakaz pełnienia funkcji publicznych przez 8 lat oraz wysoką karę finansową. W uzasadnieniu znalazł się m.in. opis tego, o czym mówiła cała Polska, jak to prezydent miał polecić prezesom spółek PBI oraz Marciniak S.A. wpłacenie biznesmenowi z Żywca po ponad 400 tyś zł za dostawę krzewów na miejskie inwestycje. W rewanżu ów biznesmen, mający znajomości w Agencji Mienia Wojskowego, miał załatwić tańszy wykup ziemi po dawnym poligonie na rogatkach Gorzowa. Pieniądze zostały przekazane, krzewów nikt nigdy nie zobaczył.

W związku z tą sprawą Tadeusz Jędrzejczak jesienią 2004 r. został zatrzymany przez ABW, a później tymczasowo aresztowany. W styczniu 2005 r. opuścił szczeciński areszt i wrócił na fotel prezydenta miasta. Próbowano go odwołać ze stanowiska w referendum, ale frekwencja był zbyt niska i próba okazała się nieskuteczna. Prezydent Jędrzejczak rządzi miastem od 1998 r. to już jego trzecia kadencja. W wyborach 2010 r. wygrał reelekcję już w pierwszej turze. Wcześniej był przez klika kadencji posłem z ramienia SLD, z którego wystąpił i już się z nim nie identyfikuje.

Niewątpliwie cała ta sprawa odcisnęła swoje głębokie piętno na osobie prezydenta, sposobie zarządzania miastem i samy mieście, podkreślają ludzie od lewa do prawa. Z całą pewnością nie jest to już ten Jędrzejczak, jakiego pamiętamy chociażby sprzed 10 lat. To dlatego nie tylko jego przeciwnicy polityczni mówią coraz głośniej, że jego misja się już skończyła, że czas na zmiany, bo dalsze jego trwanie na stanowisku odbywa się ze szkodą dla miasta. I dlatego też od pewnego czasu trwają nieoficjalne i nieformalne, ale całkiem spektakularne przygotowania do przedterminowych wyborów.
Jeżeli jednak nie będzie wyroku skazującego, do realizacji tych zamierzeń niezbędne będzie referendum. Tylko kto je zainicjuje? Na razie nie ma odważnych, stąd ostrożne stwierdzenia gorzowskich polityków o „wspólnej inicjatywie różnych środowisk”. Wszyscy pamiętają bowiem poprzednie referendum, zdając sobie przy tym sprawę z wciąż silnego poparcia różnych grup społecznych dla nadal urzędującego Tadeusza Jędrzejczak. Inna sprawa, że od czasu tamtego referendum zmieniły się znacznie wymogi referendalne i teraz łatwiej jest uczynić referendum skutecznym. No i poparcie dla prezydenta nie jest już takie, jak kiedyś, co w dużej mierze jest zasługą samego zainteresowanego.

Jan Delijewski