W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Ady, Aleksandra, Dagmary , 12 grudnia 2019

Z Zielonej Góry wszędzie bliżej

2012-09-11

medium_news_header_1408.jpg
Zdjęcie z oficjalnej strony Portu Lotniczego Zielona Góra

Wygląda na to, że nie tylko my tu w Gorzowie mamy uczulenie na zielonogórsko-marszałkowską hojność, przejawiającą się w znaczącym finasowaniu ze wspólnej kasy tamtejszych przedsięwzięć, z których wiele budzi kontrowersje lub poważne wątpliwości, co do zasadności i sensu ich realizowania. Zwłaszcza jak się je zderzy z potrzebami i niedostatkami tej części regionu, z Gorzowem na czele. Oto publikacja zielonogórskiego miesięcznika „Puls”  w sprawie lotniska w Babimoście, które nie tylko dla gorzowian jest dobrym przykładem marnotrawienia publicznych pieniędzy.

„OTWARCIE - Bujanie milionami

- Kończ Waćpani, wstydu oszczędź! - chciałoby się zakrzyknąć na widok uporu z jakim marszałkowscy od tygodni usiłują przekonać Lubuszan do połączeń lotniczych z Babimostu do Warszawy, że to super sprawa, ekstra zabawa i radość dla całej rodziny.

Proszę zwrócić uwagę, nikt już w urzędzie nie wygłasza napuszonych tez o wielkim gospodarczym znaczeniu lotów do Warszawy. Gdzieś zniknęły infantylne opowieści o rychłym uruchomieniu połączeń cargo, o przekształceniu Babimostu w lotnisko zapasowe albo w myjnię i plac remontowy dla międzynarodowych linii lotniczych. Marszałkowscy zaczęli podbijać nowy bębenek - „loty do Warszawy to wyjątkowa szansa na tani weekend w Warszawie".

Dwie najnowsze akcje promocyjne: „Cała rodzina buja w obłokach" oraz „Seniorzy bujają w obłokach" wsparte zostały super cenami. Do Warszawy można polecieć już za 49 zł, taniej niż pociągiem. Według Gazety Wyborczej, promocyjny wysiłek zaowocował wzrostem średniego obłożenia lotów do Warszawy, do ok. 21 pasażerów na pokładzie 33 osobowego samolotu.
Ta sama Gazeta Wyborcza, ale w swym głównym wydaniu, pisząc o upadku linii lotniczej OLT Ekspress, należącej do sławnej spółki Amber Gold, podała, że granica minimalnej rentowności dla krajowych przewozów pasażerskich oscyluje w granicach 200 zł za jeden bilet. W sposób naturalny narzuca się więc pytanie - kto i z czego dopłaca w Babimoście do bujania w obłokach za 49 zł.

Skoro marszałkowscy nie kwapią się do wyjaśnień, przypomnę: spółka Sprint Air wygrała przetarg na promocję regionu. W rzeczywistości niczego nie promuje, tylko świadczy komercyjne usługi przewozowe. Za latanie z Babimostu otrzymuje od urzędu marszałkowskiego monstrualne wynagrodzenie - ok. 7 mln zł rocznie. Ponad trzy razy więcej od wynagrodzenia za obsługę bliźniaczo podobnej trasy, z Bydgoszczy do Warszawy. Z prostego rachunku jasno wynika, że skoro z Bydgoszczy opłaca się spółce Sprint Air latać za mniej niż 2 miliony zł rocznie, to latając z Babimostu za 7 mln powinna wszystkie                                                                 
33 miejsca na pokładzie oferować za darmochę, lot i tak byłby de facto opłacony w całości przez lubuski urząd marszałkowski.

Zadajmy zatem kolejne pytanie - kto był aż tak hojny, by Sprint Air wynająć za 7 mln, choć mógł mieć za skromne 2 mln? Tymi gigantami biznesu są nasi kochani marszałkowscy, ci sami, którzy teraz z fałszywym entuzjazmem bujają lubuskie rodziny w obłokach.

Zagadki związane z dotowaniem lotów z Babimostu opisałem w tekście pt. „Czy leci z nami księgowy?". Do dziś nikt z urzędu marszałkowskiego nie zareagował na moje zarzuty. Tekst w Pulsie zaciekawił za to dużą zielonogórską gazetę. Jej dziennikarz zadał zarządowi województwa kilka pytań, opierając się na danych z mojego tekstu. Potem napisał artykuł, który nieoczekiwanie został wycofany z druku. To pewnie przypadek, ale kilka tygodni później urząd marszałkowski rozpoczął medialną promocję bujania w obłokach...

Czy ta reklamowa zasłona dymna zdoła unieważnić niewygodne fakty? Dla mnie sprawa jest prosta: jak długo marszałek Elżbieta Polak będzie unikała rzetelnej odpowiedzi w sprawie monstrualnie kosztownych dotacji do lotów z Babimostu, tak długo będę miał prawo głosić, że urząd nie tyle nas buja w obłokach, ile przede wszystkim buja publiczną kasą.

A najśmieszniejsza w tym lotniczym bujaniu jest naiwna wiara w zatuszowanie całej sprawy. Szanowna Pani Marszałek, Pani rządy nie będą trwały wiecznie. Któregoś pięknego dnia władzę przejmie inna koalicja i inny marszałek. I wtedy ktoś bardzo uprzejmy podsunie nowemu szefowi wszystkie kwity, pod nos. To w polityce obyczaj stary jak świat, najłatwiej pozyskać przychylność nowej władzy, ujawniając tajemnice poprzedniej. Ale komu ja to tłumaczę...

Piotr Maksymczak
Zainteresowanych szczegółami odsyłam do numeru 165 Pulsu - "Czy leci z nami księgowy?"
Puls Nr 9 (169) wrzesień 2012r.