W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Cypriana, Emanueli, Władysława , 27 czerwca 2017

Czesi kolędują, a Niemcy nie znają śmigusa-dyngusa

2017-04-14

Choć Wielkanoc to nadal stół i rodzinne spotkania, ale coraz częściej wybieramy się na ten czas gdzieś poza dom, często za granicę. A tam, jak się okazuje, panują nieco inne obyczaje.

medium_news_header_18124.jpg

Nie tylko u nas dawne obyczaje zadziwiają po dziś dzień. Dziwaczne w dzisiejszym mniemaniu obrzędy miały miejsce także u naszych sąsiadów. Warto wiedzieć, jak wyglądały i jakie miały znaczenie.

Na Słowacji

Ciekawym zwyczajem, który był bliski w szczególności żołądkom Słowaków, było wkładanie do koszyczka wielkanocnego, który ma być poświęcony, słodkich ciast. Ciasta te, nazywane calta musiały znajdować się w każdej święconce. Ale nie było tylko słodko. Kojarząca się nam głównie z zimową porą i Św. Mikołajem rózga, kiedyś na Słowacji właśnie w okresie świąt Wielkanocnych nabierała szczególnego znaczenia.

W Wielką Niedzielę nikogo nie dziwiły dzieci ganiające i okładające się nawzajem rózgami. Ponoć miało to chronić przed złymi siłami. Niespodzianką jest też lany poniedziałek, w który w dobrym tonie było oblewać młode dziewczęta tylko w godzinach porannych. Nawet, jeśli miałyby być zmoczone jeszcze w łóżku.

Same pisanki, które są symboliczne w każdej tradycji nie były zdobione, jak u nas wzorzyście i tylko w celu zdobienia.

Nanoszone na nich wzory miały swoje znaczenie i miały pełnić formę przekazu życzeń do spełnienia. Na wsiach, jaja kładziono na grobach bliskich, smarowano nimi zwierzęta domowe i kładziono je na polach uprawnych. Wszystkie te zabiegi miały na celu zapewnienie dobrobytu i spokoju.  

U Czechów

Czesi nie obchodzili Niedzieli Palmowej, która poprzedzała Wielki Tydzień. Dla nich była to zawsze Kwiatowa Niedziela, kiedy to zamiast przygotowywania palm, wierni podążali do świątyni z gałązkami bazi w dłoniach. Niektórzy z nich nawet połykali świeże kotki baziek, co miało im zapewnić pełne zdrowie.

Ale to nie koniec różnic w nazewnictwie. Nasz Wielki Tydzień u Czechów określany był jako kolorowy, ponieważ tylko poza Wielkim Piątkiem, każdy inny dzień miał barwne określenie, jak Żółty Wtorek, Zielony Czwartek czy Czarna Środa. W te ostatnią dobrze było cały dzień bawić w dobrym nastroju, gdyż to wróżyło powodzenie przez cały rok. Natomiast mycie przed wschodem słońca w Wielki Piątek, w potoku było nijakim gwarantem zdrowia. Co nas Polaków może dziwić, w czeskiej tradycji kolędowanie odbywa się właśnie w czasie Wielkanocy.

W Niemczech

Niemcy, co dziwne dla nas Polaków, nie znają śmigusa-dyngusa. Ale ich obchody także się różnią od naszych.

Nasi zachodni sąsiedzi w Wielki Czwartek muszą zjeść coś zielonego. Może to być sałata, szypiorek, szpinak. Tego dnia maluje się także jajka na zielono. Wielki Piątek zwany też Cichym Piątkiem (Stiller Freitag) jest dniem wolnym od pracy. Trzeba się liczyć z tym, że sklepy będą zamknięte, nawet niektóre restauracje też. Wierni, zwłaszcza w katolickim landzie Bawaria, uczestniczą w misteriach upamiętniających śmierć Jezusa Chrystusa. Inaczej niż w polskiej tradycji tego dniach w Niemczech nie obowiązuje post ścisły. Wieczorem kapłani zapraszają na agapę, czyli wspólny posiłek składający się z wody, chleba oraz wina. Kolejną różnicą jest kwestia święcenia pokarmu, nie jest to tak popularne jak w Polsce. W Niemczech święci się ogień. W Wielką Sobotę przed kościołami płoną ogniska na znak zbliżającego się zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Wierni odpalają świece paschalne i zabierają je do swoich domów. Następny świąteczny dzień, czyli Niedziela Wielkanocna, to tradycyjne poranne msze rezurekcyjne oraz rodzinne śniadanie. Największą rozrywką dla najmłodszych jest poszukiwanie prezentu pozostawionego przez zajączka. Natomiast Poniedziałek Wielkanocny jest czasem spotkań z rodziną i bliskimi.

Wielkanocne dekoracje są w Niemczech bardzo ważne. Popularne są bukiety z zielonych gałązek i powieszonych na nich wydmuszkach. Dekoruje się balkony, okna, ogrody.

Nie mniej ważne jest jedzenie. Na świątecznych stołach dominują tradycyjne potrawy. Są wśród nich jajka podawane na różne sposoby – z sosami lub faszerowane kawiorem. Kolejną, wielkanocną potrawą, a także dekoracją, jest ser biały, który formuje się na kształt jajek. W okresie wielkanocnym w niemieckich domach pojawiają się także zupy: dyniowa i kminkowa oraz mięsa: boczek, pieczona szynka, kiełbasa. Potrawą wielkanocną jest również zrobiony z surowego mięsa wieprzowego, papryki, cebuli i natki pietruszki hackepeter, który wygląda jak tatar. Oczywiście są także słodkości: tradycyjne owocowe strudle, babki drożdżowe z rodzynkami, serniki i, co może dziwić, knedle oraz musli owocowe. Na wielkanocnych stołach pojawia się pieczywo, w tym chleb orzechowy.

We Włoszech

W nocy z Wielkiej Soboty na Wielką Niedzielę Włosi obchodzą „veglia pasquale” ‒ czuwanie paschalne, które jest w pewnym stopniu odpowiednikiem polskiej „rezurekcji”. Wielka niedziela rozpoczyna się obfitym śniadaniem, w którego skład wchodzą wędliny i jajka, Głównym posiłkiem dnia, wręcz symbolicznym momentem dla włoskich rodzin, jest wielkanocny obiad. Na włoskich stołach przeważają potrawy z baraniny, cielęciny czy koziego mięsa podawane z młodymi ziemniakami i smażonymi karczochami.

Deserem jest włoska Colomba, czyli gołębica. To puszysta babka, nadziewana migdałami, kawałkami czekolady, bądź posypana cukrem pudrem, kształtem przypominająca gołębia w locie

Dzieci z niecierpliwością oczekują na wielkie czekoladowe jaja z niespodziankami, zawierającymi wszelkiego rodzaju maskotki, ludziki i inne drobiazgi. W okolicach Neapolu, podstawę niedzielnego obiadu stanowi tzw. „minestra di Pasqa”, czyli zupa z dodatkiem białego wina i kilku rodzajów kiełbas. Z tych okolic pochodzi również pyszne ciasto pastiera napoletana.

Natomiast w Ligurii czy Lombardii podaje się specyficzne torty. Ich specyfika polega na tym, że są to dania z kurczaka, szynki i kilku typów sera, a nazwę swoją zawdzięczają tylko formie, łudząco podobnej do słodkiego tortu. W Pugli natomiast, z okazji Wielkanocy, piecze się tzw. le scarcelle, ciasto wyglądem przypominające ciasto z owocami, jednak zamiast owoców kładzie się na nie gotowane na twardo jajka w skorupkach i całość zapieka.

Włosi mają także odmienne zwyczaje świąteczne. We Florencji, świąteczną atrakcją jest sięgająca jeszcze czasów wypraw krzyżowych tradycja, mająca swoje korzenie w legendzie o odważnym Pazzino. To charakterystyczny rydwan napełniony strzelającymi fajerwerkami, ciągnięty przez białe woły. W Prizzi na Sycylii młodzi nakładają charakterystyczne czerwone maski przypominające diabla i krążą wraz ze śmiercią po okolicy, szukając zbłąkanych dusz. Kto zostaje złapany przez śmierć, zostaje zaprowadzony do piekła, czyli do baru, gdzie musi odpokutować, oferując wszystkim coś do picia. Diabły kończą swoje swawole po mieście około południa, kiedy to pojawia się figura Madonny, wychodzącej z głównego kościoła, idącej na spotkanie z Chrystusem. Diabły zostają wówczas złapane przez przebraną za anioły młodzież, po czym zostają zaprowadzone przed oblicze Madonny, gdzie składają jej pokłon. Zakończeniem obrządku jest symboliczne ściągnięcie przez młodych, masek diabłów.

Włoskie powiedzenie mówi: Boże Narodzenie z rodziną, a Wielkanoc z kim chcesz. Stąd też bardzo popularnym sposobem spędzania świąt wielkanocnych są wakacje. Coraz większą popularnością cieszą się wyjazdy kilkudniowe, jak i tygodniowe. Włosi najczęściej wybierają Toskanię, okolice Jeziora Garda, Umbrię czy też bardziej odległe miejsca jak Malediwy bądź Egipt.

Oprac. Roch

Korzystałam z różnych źródeł dostępnych w Internecie