W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Bogusława, Bronisława, Ilony , 18 sierpnia 2017

Krzysztof Arciszewski - żeglarz, awanturnik, szaławiła….

2017-07-28

Mała uliczka na Piaskach nosi imię jednej z najciekawszych postaci XVII wieku, której życiorys to gotowy scenariusz na film.

medium_news_header_19144.jpg

To generał, ale i kondotier Krzysztof Arciszewski.

Krzysztof Arciszewski był jedną z najbarwniejszych postaci XVII wieku. Do dziś mówi się o nim w Holandii, a żeglarze całego świata wspominają go w szantach. Panuje nawet takie określenie, że był najbardziej znanym awanturnikiem swoich czasów. Po prawdzie postać wielce niepospolita.

Ariańska rodzina

Krzysztof Arciszewski urodził się 9 grudnia 1592 roku w wielkopolskim Rogalinie. Rodzicami jego byli Eliasz Arciszewski herbu Prawdzic i Helena z Zakrzewskich. Edukację odebrał w słynnej szkole ariańskiej w Śmiglu, a następnie we Frankfurcie nad Odrą. Szybko wszedł w służbę hetmana polnego litewskiego Krzysztofa Radziwiłła, na którego dworze służył od roku 1619.

Ważne jest to, iż Arciszewscy byli starym szlacheckim rodem z Pomorza Gdańskiego. Do połowy XVI w. jej członkowie żarliwie wyznawali katolicyzm, ale dali się ponieść reformacyjnej fali, która przeszła przez Europę. Posłuch zyskały u nich idee głoszone przez arian, zwanych także Braćmi Polskimi. Odrzucali dogmat Trójcy Świętej, a do tego domagali się społecznej rewolucji. Chcieli zniesienia poddaństwa chłopów i likwidacji kary śmierci, potępiali posiadanie wielkich majątków i zakazywali swoim wyznawcom udziału w wojnach, nawet tych obronnych. By okazać swój – niespotykany jak na tamte burzliwe czasy –pacyfizm, niektórzy arianie nosili u pasa drewniane miecze.

Taką właśnie broń nosił Eliasz Arciszewski, ojciec wojowniczego kondotiera. Jego prawdziwą bronią były pieniądze i poczucie misji. Właśnie dlatego Eliasz Arciszewski finansował swoich współbraci w wierze - arian ze zboru w Śmiglu.

Za śmierć banicja, zaczyna się niespokojny żywot Arciszewskiego

Feralnym zbiegiem okoliczności spory majątek Arciszewskich przejął ambitny i impertynencki jurysta, Kacper Jaruzel Brzeźnicki, wykorzystując łatwowierność familii, choć zgodnie z literą prawa. Krzysztof nie tylko musiał patrzeć na ruinę rodziny, ale i znosić arogancję plebejusza, który dzięki prawniczym kruczkom zażądał nawet od młodego Arciszewskiego udokumentowania szlachectwa. Tego Krzysztofowi było za wiele.

Był 19 kwietnia 1623 r. W lesie czaiło się kilkunastu ludzi uzbrojonych w szable, rusznice. Wszystko tęgie chłopy, obeznane z polem bitwy. Wśród tych zabijaków stał Krzysztof Arciszewski, młody jeszcze, ale już doświadczony w walce ze Szwedami pod Mitawą, gdzie przeszedł chrzest bojowy i gdzie ujawnił się jego niebywały talent militarny i zmysł taktyczny. Teraz czekał na Kacpra Brzeźnickiego. I tu odebrał mu życie. Za ten mord musiał uciekać za granicę.

Holenderskiej i brazylijskiej przygody smak

W1623 roku osiadł w Hadze. Przeszedł na kalwinizm, którego wyznawcą został już do końca życia. Dzięki poparciu i pomocy finansowej hetmana Krzysztofa Radziwiłła podjął studia w dziedzinie inżynierii wojskowej i artylerii. Studiował również nawigację na uniwersytecie w Lejdzie. Brał udział w wojnie trzydziestoletniej po obu stronach konfliktu. W końcu 1623, jako ochotnik, walczył w odsieczy Bredy, pod dowództwem księcia Maurycego Orańskiego. Po kilkumiesięcznym pobycie w Polsce (zima 1625/1626) udał się do Francji i kształcił się w Paryżu w zakresie artylerii. Pełnił funkcję tajnego wysłannika hetmana Radziwiłła na dworze francuskim. Szpiegiem okazał się marnym, a na dodatek naraził się królowi Zygmuntowi III Wazie. Wtedy też w roku 1629 pod sztandarem francuskim kardynała Richelieu zdobywał protestancką twierdzę La Rochelle.

Jesienią tegoż roku zaciągnął się do służby holenderskiej w Kompanii Zachodnioindyjskiej w stopniu kapitana.

Był pierwszym Polakiem, który postawił stopę na brazylijskiej ziemi. Dotarł tam w kampanii wysłanej przeciw Hiszpanii i Portugalii. W 1633 powrócił do Niderlandów, gdzie ponownie zawierzono jego doświadczeniu i po awansowaniu do stopnia pułkownika wysłano do Brazylii. Był tam zastępcą naczelnego wodza Sigismunda von Schkoppego.

Arciszewski na czele 366 ludzi obsadził ufortyfikowany przyczółek nazwany Fort Oranje, na cześć rodziny Oranje-Nassau (po odzyskaniu przez Portugalczyków przemianowany na Forte de Santa Cruz). Najsłynniejsze osiągnięcia militarne: zdobycie twierdzy Arrayal (Castello Real) i Porto Calvo, oblężenie Nazareth.

Konflikt z Janem Maurycym von Nassau-Siegen

W 1637 r. został wicegubernatorem holenderskiej Brazylii, podwładnym hrabiego Maurycego de Nassau-Siegen. Przez pewien czas pełnił funkcję wodza naczelnego sił holenderskich w Brazylii. Jednak różnica poglądów na sposób prowadzenia kampanii w Brazylii pomiędzy Arciszewskim a hrabią de Nassau doprowadziła do powrotu Arciszewskiego do Holandii w 1637.

Obaj panowie nie potrafili się ze sobą dogadać. Jeden oskarżał drugiego o różne niedociągnięcia a nawet działanie na szkodę Holandii. Książe von Nassau sekował Arciszewskiego od samego początku, potem oskarżył go fałszywie tak, że Arciszewski w niesławie wracał do Holandii, gdzie czekał go proces. Kondotierowi jednak udało się wyjść cało i z tej opresji.

Czas na Polskę

Po zamorskich i holenderskich awanturach Krzysztof Arciszewski postanowił wrócić do kraju, gdzie zresztą już mało kto pamiętał infamię za zabicie Kacpra Brzeźnickiego. Powrót w 1646 roku umożliwił mu list żelazny wystawiony przez króla Władysława IV Wazę oraz królewska propozycja objęcia dowództwa artylerii koronnej.

Ale i w Polsce nie dane mu było spokojnie żyć. Pod panowaniem Jana II Kazimierza Wazy uczestniczył w wojnach z kozaczyzną i Tatarami. We wrześniu 1648 podczas powstania Chmielnickiego dowodził obroną Lwowa, brał udział w odsieczy Zbaraża, walczył w bitwach pod Zborowem i Piławcami. Wykorzystując swoje doświadczenia wyniesione ze służby w Brazylii, wprowadził wiele reform i udoskonaleń w dziedzinie artylerii i budowy fortyfikacji.

Ale znów pokonały go dworskie animozje i niesnaski. Na skutek otwartego konfliktu z kanclerzem wielkim koronnym Jerzym Ossolińskim, podówczas mianowanym generalissimusem, w 1650 złożył dymisję z zajmowanych stanowisk i odsunął się w zacisze rodzinne.

A grobu nie ma

Mało kto chce pamiętać, że był także utalentowanym poetą, autorem m.in. „Wierszy, ktoremi Ich Mość PP. K. i Eliasz Arciszewscy, z ojczyzny in exilium idąc i w okręt wsiadając, rodzice bardzo żałosne żegnali”. Pozostawił po sobie także sporo listów, w których opisuje Brazylię swoich czasów.

Zmarł 7 kwietnia 1656 roku i wedle jego życzenia miał być pochowany w kościele Braci Czeskich w Lesznie. Trumnę zgodnie z życzeniem do Leszna przywieziono. Ale jednak nie zaznały szczątki słynnego kondotiera spokoju i po śmierci. W tym czasie miasto bowiem za wsparcie Szwedów podczas potopu zostało podpalone. Spłonął również kościół Braci Czeskich, a wraz z nim i trumna ze szczątkami Krzysztofa Arciszewskiego.

Renata Ochwat

Fot. Wolne zasoby wiki

Korzystałam między innymi z artykułu Krystyny Kamińskiej „Maurycy de Nassau” w literaturze polskiej” z tomu Joannici i ich mistrz Jan Maurycy von Nassau-Siegen (1604-1679”, Gorzów Wielkopolski 2006, http://historia.org.pl/2015/02/17/sarmacki-konkwistador-dzieje-krzysztofa-arciszewskiego/ ale i wielu innych.