W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Jolanty, Łukasza, Olimpii , 17 grudnia 2017

Prezenty pod poduszką, w bucikach lub skarpetkach

2017-12-05

Jak zaczyna się grudzień, to najmłodsi czekają na 6 grudnia.

medium_news_header_20331.jpg

Także gorzowskie dzieci liczą, że dobry święty coś im przyniesie. Stara, sięgająca średniowiecza tradycja obdarowywania podarkami akurat tego dnia ma się całkiem dobrze.

- Dzieciom tego dnia podkładamy pod poduszkę jakieś drobiazgi – książeczkę, cukierki. Na lepsze prezenty czekają zawsze w Wigilię – opowiada Ania, która ma dwoje dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. I choć mają po kilka lat, wiedzą, że dobry święty ich nie zawiedzie.

Od biskupa Miry się zaczęło

Mikołaj zaczął się pojawiać w polskich domach już w średniowieczu. Okutana w kożuch i zamaskowana osoba przynosiła dzieciom podarki, ale i bywało rózgi. I ten zwyczaj przetrwał aż do współczesności.

Zwyczaj ten wiąże się ze średniowiecznymi legendami o życiu świętego Mikołaja, które stały się bardzo popularne dzięki przedstawieniom wystawianym od X wieku 6 grudnia. Najbardziej znana była, spisana w pierwszej połowie IX wieku w Konstantynopolu przez archimandrytę Michała, opowieść o trzech córkach.

Zgodnie z nią młody Mikołaj, jeszcze przed wyborem na biskupa, miał chciwego i bogatego sąsiada, który drwił z pobożności świętego. Bóg ukarał sąsiada i sprawił, że stracił majątek oraz popadł w skrajną biedę. Gdy nie miał już z czego utrzymać rodziny, postanowił sprzedać swoje trzy córki. Ale nikt ich nie chciał, bo nie miały posagu. Mikołaj, po długich rozważaniach tekstów Pisma Świętego i modlitwie, postanowił uratować cnotę dziewcząt. Trzykrotnie, pod osłoną nocy, wrzucał przez okno pieniądze przeznaczone na posag dla każdej kolejnej siostry. Gdy sąsiad wyprawił już dwa wesela, postanowił dowiedzieć się, skąd biorą się tajemnicze pieniądze. Czuwał całą noc i ze zdumieniem odkrył, że to pogardzany przez niego Mikołaj wrzuca po raz trzeci pieniądze przez okno. Podziękował mu zawstydzony i postanowił zmienić swoje życie na zgodne z przykazaniami.

Mikołajki do XIX wieku był to na ziemiach polskich dzień wolny od pracy. W 1969 roku w Kościele katolickim zniesiono święto, jest to już tylko tzw. wspomnienie dowolne.

A w Polsce jest różnie

W niektórych regionach jeszcze do niedawana prezenty przynosił Gwiazdor. Do dziś można go spotkać na Kaszubach i w województwie opolskim. Na Dolnym Śląsku coraz częściej używa się już jednak imienia św. Mikołaja. Nazwa Gwiazdor stosowana jest w niektórych miejscowościach, ale i tam ten zwyczaj zanika.

Mikołaj w Poznaniu. Inna legenda głosi, że rano 6 grudnia zagląda on przez szybę i gdy zobaczy wyczyszczone buty zostawia domownikom prezenty. Jeśli jednak buty będą brudne lub nie będzie ich w ogóle, zostawi on zgniłą pyrę, czyli po poznańsku zgniłego ziemniaka. Obecnie jest on również utożsamiany z Bożym Narodzeniem, podczas którego przebrany za Mikołaja mężczyzna rozdaje upominki najmłodszym.

Mikołajki na Śląsku Cieszyńskim. Polskie, dawne tradycje zachowały się jeszcze na Śląsku Cieszyńskim, gdzie 6 grudnia po wsiach chodzą przebierańcy-Mikołaje. Mówi się o nich również „Mikołaje Beskidzcy”. Przebierańcy dzielą się na dwie grupy: Białych i Czarnych. Biali są dobrzy, Czarni - źli. Ci ostatni to diabły, Cyganie i niedźwiedzie - tak są przebrani.

Św. Mikołaj z brodą. Św. Mikołaj pojawi się zapewne dzisiaj w wielu wrocławskich domach. Przebieranie się za św. Mikołaja to stosunkowo nowy zwyczaj, kultywowany w tradycji nie tylko polskiej, ale również w innych państwach europejskich.

No i na świecie też

Mikołaj w Ameryce. Biskupa z Miry zazwyczaj przedstawiano w stroju biskupim, z workiem prezentów dla grzecznych dzieci w jednej ręce oraz rózgami dla niegrzecznych w drugiej. Ten wizerunek amerykański koncern produkujący jeden z najpopularniejszych na świecie napojów uznał za zbyt poważny, dlatego w roku 1930 poprosił amerykańskiego artystę Freda Mizena o zaprojektowanie nowego image’u postaci. Obecnie Mikołaj to starszy, grubszy mężczyzna ubrany w czerwony kostium i z charakterystyczną czerwoną czapką z białym pomponem. I tak właśnie dzisiaj wyobrażają sobie św. Mikołaja dzieci. Dzięki Amerykanom taki wizerunek świętego z workiem prezentów funkcjonuje niemal na całym świecie. Jednak w wielu krajach krzewione są własne tradycje rozdawania prezentów dzieciom.

Mikołaj w Holandii. Tam najmłodszych obdarowuje Sinterklass (fonetycznie przypomina Santa Claus), który przypływa 5 grudnia na statku z Hiszpanii. Tradycyjnymi prezentami tego dnia są czekoladowe litery. Każda osoba otrzymuje wtedy pierwszą literę swojego imienia. Pomocnikiem Sinterklassa jest Zwarte Piet. On jest czarny, ale nie ma to nic wspólnego z niewolnictwem. Jest po prostu brudny od sadzy w kominie, ponieważ właśnie w ten sposób dostarcza dzieciom prezenty do ich bucików..

Mikołaj po włosku to nieco inne zwyczaje. Tu dzieci dostają prezenty nie 6 grudnia a 6 stycznia, czyli w święto Trzech Króli. Wręcza im je wiedźma Befana. Wyobrażana jest ona jako staruszka z zakrzywionym nosem ubrana w stare, brudne szaty. Czarownica lata na miotle i wchodzi do domów przez komin. Dzieci, które chcą zyskać jej przychylność, powinny zostawić jej mandarynki lub kieliszek wina. Jeśli dzieci są niegrzeczne, Befana wkłada im do skarpet czosnek lub węgiel. Według legendy wiedźma miała spotkać Trzech Króli udających się do Jezusa. Befana jednak zgubiła się i od tej pory lata na miotle zostawiając w domach prezenty, na wypadek, gdyby w jednym z nich znajdował się Jezus.

Z kolei dzieci rosyjskie otrzymują podarki w Nowy Rok. Obdarowuje je Dziadek Mróz, często mylony ze Świętym Mikołajem. Jego żoną jest Starucha Zima. Ma na sobie futrzaną czapkę uszankę, długi do pięt kożuch, który może być błękitny lub srebrny, a do tego przepasany sznurem. Podpiera się kosturem. Rosyjskie dzieci wyobrażają go sobie jako wysokiego, starszego, ale również silnego i pełen wigoru mężczyznę z długą do ziemi brodą. Dziadek Mróz wchodzi do domów dzieci drzwiami, a nie przez komin. Często towarzyszy mu wnuczka, Snieguriczka.

roch

Fot. Wolne zasoby wiki

Korzystałam między innymi z „Święta w polskim domu” Joanny Łagody, Mai Łagody-Marciniak i Anny Gotowiec, Poznań brw, http://lodz.naszemiasto.pl/artykul/tradycja-swietego-mikolaja-w-polsce-i-na-swiecie,3132156,art,t,id,tm.html, „Encyklopedii staropolskiej” Zygmunta Glogera, Warszawa 1900-1903 i innych.