W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Bogusława, Liwiusza, Tekli , 23 września 2018

Korkowce, tulipanowce, cypryśniki i inne

2018-02-15

Choć do wiosny trochę zostało, warto już zacząć bacznie przyglądać się drzewom i krzewom, bo niektóre z nich mają iście egzotyczny rodowód lub są rzadkością w skali kraju.

medium_news_header_20953.jpg
Korkowiec amurski, podobny do tego na zdjęciu, rośnie sobie obok Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji przy ul. Kosynierów Gdyńskich.

- Jak już zaczynać poznawanie drzew, to najlepiej na początek zajść do arboretum przy Muzeum Lubuskim. Dzięki pasji byłego dyrektora Zdzisława Linkowskiego rośnie tam naprawdę wiele ciekawych drzew i co ważne, są popodpisywane – mówi Andrzej Grabowski, gorzowski miłośnik przyrody. Ale jak się okazuje, nie tylko warto zaglądać do muzealnego ogrodu. W innych zakątkach miasta też rośnie sporo ciekawych drzew.

Przegląd osobliwości zwyczajnie należy zacząć od korkowca amurskiego. Jedyne takie drzewo w Gorzowie i okolicy rośnie sobie obok Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Nikt za bardzo nie wie, skąd się akurat tu wzięło, bo pochodzi z wschodniej Rosji i Chin. Jak sama nazwa wskazuje, jego kory używa się do produkcji korków do win szlachetnych. Z drewna produkuje się narty i drogie meble. A jakby było mało, to w łyku jest tanina – specyfik stosowany w garbarstwie. Jak widać wybitnie pożyteczne drzew, a przy okazji zwyczajnie ładne, bo spotykane w ogrodach jako drzewo ozdobne. No i warto dodać, że charakterne – bo wytrzymuje i upał, ale i siarczyste mrozy. Kolejną cechą jest i to, że owocuje, ale źródła milczą na temat tego, czy owoce są jadalne.

Można jednak zaryzykować twierdzenie, że skoro pochodzi z Chin, to najpewniej owoce muszą być jadalne.

Bywalcy parku przy szpitalu psychiatrycznym nie raz i nie dwa zadają sobie pytania, jak nazywają się trzy ślicznie kwitnące wiosną drzewa. Mają kwiatki w kolorze bladożółtym a listki tych drzew trudno z innymi pomylić. Są bowiem w zarysie czworokątne i podzielone na cztery nierównej wielkości klapy, których wzdłużne brzegi przebiegają prawie równolegle do siebie. Liść jest z przodu jakby ucięty albo lekko wycięty. Drzewa pochodzą z Ameryki Północnej, a dokładnie z południowo-wschodnich rubieży USA, z pasma Appalachów.

Gorzowskie tulipanowce wyznaczają pole czworokąta, był też czwarty, ale zmogła go któraś gorzowska zima. I taki kształt nasadzenia pozwala wysnuć wniosek, że drzewa zostały posadzone ludzką ręką.

I to też są bardzo pożyteczne drzewka. Ich drewno ma bardzo piękne, ozdobne słoje i dlatego bywa używane do wyrobu w właśnie przedmiotów ozdobnych, ale także do produkcji niektórych instrumentów. Kwiaty są miododajne. Miód ma kolor ciemnoczerwony i jak twierdzą smakosze, ma wyborny smak. Czy tak jest, trzeba się jednak wybrać w te tereny, gdzie tulipanowców rośnie na tyle dużo, aby miód dało się wyprodukować, bo z trzech drzew to raczej nie jest możliwe. Mało tego, korzenie tych pięknych drzew też bywają użyteczne, bo stosowane są do podnoszenia smaku piwa. Ale i na nie trzeba się wybrać do USA, bo w Polsce takiego nie uświadczysz.

Natomiast w parku Kopernika rośnie kolejna rzadkość – cypryśnik nutkajski, którego naturalnym środowiskiem jest Ameryka Północna, a dokładnie wybrzeże Oceanu Spokojnego. I to już jest wybitne ozdobne drzewo, które na tych terenach sadzone było od 1850 roku. Drzewo osiągnąć potrafi nawet 25 metrów, ma charakterystyczne obwisłe gałęzie z gęstymi matowymi igłami oraz matowymi szyszkami. I też na pewno sadziła go ludzka ręka, jak zresztą kilka innych ciekawych drzew, jakie w tym parku, dawnym cmentarzu ewangelickim można spotkać. Od strony ulicy Piłsudskiego rosną jodły kalifornijskie, bardzo ładne drzewa ozdobne, a urody parkowi dodają kwitnące wiosną tawuły – krzewy ozdobne, które ostatnio znów stały się modne. W tym samym parku można się pozachwycać także jesionami zwisającym – te rosną od strony ul. Walczaka.

A jeśli chodzi o cypryśniki, inne niż nutkajski, to błotne można spotkać nad Kłodawką i w kilku innych miejscach w Gorzowie.

Takich ciekawostek w parkach i na skwerach jest sporo. Bo można spotkać choćby katalpy, miłorzęby japońskie – zwłaszcza przy ul. Wyszyńskiego, perełkowce i inne dość niepospolite drzewa. Ale nawet te pospolite, jak kasztanowce, lipy czy platany też potrafią zachwycić.

Można zapytać, skąd taka niepospolita zieleń w mieście. Otóż miasto miało szczęście do zapaleńców, którzy dbali o zieleń, jak choćby Egomet Brathtz, który na początku XX wieku zakładał miejską zieleń. Można też pokusić się o tezę, że niektóre z egzotycznych drzew trafiły do miasta z Barlinka…. Tam bowiem przez lata gospodarzyli leśniczowie z rodziny Zoch, którzy sprowadzali egzotyczne drzewa z całego świata. No i w tamtych lasach do dziś można się natknąć na różne niepospolite drzewa, jak choćby sosny balsamiczne czy stare tuje.

Po wojnie, kiedy Landsberg stał się Gorzowem, też byli ludzie, którym zależało na tym, aby był on piękny i zielony.

Roch

Korzystałam z „Gorzów Wielkopolski – miasto parków i ogrodów” autorstwa Wincentego Piworuna i Zdzisława Linkowskiego, Gorzów Wielkopolski 2001, ss. 176.

Fot. wolne zasoby wiki