W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Gerwazego, Protazego, Sylwii , 19 czerwca 2019

Tu chodzi również o podniesienie komfortu życia

2018-05-24

Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o. w Gorzowie szykuje się do kolejnej dużej inwestycji, której celem będzie budowa w rejonie ulicy Szczecińskiej sieci wodociągowej i kanalizacyjnej.

medium_news_header_21844.jpg

Gorzowskie PWiK 27 kwietnia podpisało umowę z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na realizację projektu pn. ,,Budowa sieci wodociągowej i kanalizacji sanitarnej w Gorzowie Wlkp.’’ Całkowita wartość projektu wynosi 15.844.224,00 zł brutto, zaś netto 12.948.800,00 zł, a wartość dofinansowania wynosi 8.254.860,00 zł.

Jak mówi Tomasz Czornak, kierownik Działu Inwestycji i Rozwoju w PWiK, planowany zakres rzeczowy projektu to przede wszystkim budowa 8,42 km sieci kanalizacji sanitarnej w rejonie ulicy Szczecińskiej. Inwestycja dotyczy takich ulic jak Szczecińska, Moryńska, Stargardzka, Lipiańska, Nowogardzka, Wolińska, Pełczycka, Cedyńska, Koszalińska, Policka, Gryfińska, Kołobrzeska, Chojeńska, Goleniowska, Pyrzycka i Metalowców. Całe to przedsięwzięcie musi zostać wykonane do końca 2019 roku.

- Przetarg planujemy ogłosić na początku przyszłego roku i po jego rozstrzygnięciu ruszyć z pracami budowlanymi. W ramach tego projektu mamy jeszcze dostawę i montaż mieszadeł wolnoobrotowych do reaktorów biologicznych w strefie beztlenowej oczyszczalni ścieków „Gośka”, dostawę i montaż separatora piasku oraz zakup samochodu specjalistycznego do obsługi sieci kanalizacyjnej – dodaje kierownik.

Istotne z punktu widzenia mieszkańców jest to, że oprócz dokumentacji projektowej, obejmującej sieć kanalizacji sanitarnej, wykonane zostały również projekty przyłączy od sieci do samego budynku.

- Natomiast jeżeli chodzi o budowę, to naszym zadaniem, jako inwestora, będzie wybudowanie sieci wraz z odcinkami do granic poszczególnych nieruchomości. Reszta, czyli budowa przewodu kanalizacyjnego w granicach prywatnej posesji, należy już do ich właścicieli. Jednak mieszkaniec nie musi występować o warunki techniczne do PWiK i wykonywać projektu budowlanego przyłącza, a jego zadanie ogranicza się jedynie do budowy przewodu, jego inwentaryzacji geodezyjnej i zgłoszeniu przyłącza do odbioru w Biurze Obsługi Klienta PWiK – wyjaśnia kierownik Czornak.

Ostatnim krokiem będzie zawarcie umowy na odbiór ścieków. Projekt przyłącza zostanie udostępniony przez firmę nieodpłatnie. To jest oszczędność nie tylko finansowa, ale i czasowa. Jest to związane z efektem ekologicznym, jaki musi zostać osiągnięty w ramach projektu dla zachowania pełnego dofinansowania. W tym przypadku wzrost liczby użytkowników korzystających z podłączenia do sieci kanalizacyjnej musi wynieść co najmniej 240 osób.

W tej chwili nie wszyscy mieszkańcy wyrażają chęć podłączenia się do planowanej sieci, a często jest to związane z posiadaniem przydomowej oczyszczalni ścieków.

- Ścieki odprowadzane do gruntu z przydomowych oczyszczalni winny być jednak badane pod kątem spełnienia wymagań jakościowych i w przypadku gdy parametry ścieków nie są właściwe to  takie oczyszczalnie powinny być zlikwidowane – uważa Tomasz Surdacki, zastępca dyrektora ds. technicznych w PWiK i przypomina, że w obrocie prawnym znajduje się rozporządzenie dotyczące warunków, jakie należy spełnić przy wprowadzaniu ścieków do wód lub do ziemi.

- Mówię o parametrach jakościowych ścieków, a żeby je poznać należy je poddawać analizom laboratoryjnym, przynajmniej dwukrotnie w roku – kontynuuje dyrektor. – Takie badania wykonuje również nasze laboratorium, jednak nikt z mieszkańców nie zleca nam tych analiz. Inną sprawą jest, że kiedyś budowano przydomowe oczyszczalnie w dobrej wierze. Właściciele nieruchomości otrzymywali nawet dofinansowanie, ale wymagania co do parametrów zmieniły się i są bardziej rygorystyczne.  Przez to do gruntu odprowadzane są ścieki nie spełniające dzisiejszych norm, a ich właściciele nie mają świadomości, że zanieczyszczają środowisko – stwierdza.

Prezes PWiK Bogusław Andrzejczak zauważa, że posiadacze przydomowych oczyszczalni ścieków aktualnie nie mają obowiązku przyłączania się do powstającej sieci kanalizacji sanitarnej. Wynika to z legalności zainstalowania oczyszczalni, dzięki czemu nadal mogą z nich korzystać. Muszą jednak zacząć, o ile tego dotychczas nie czynili, zgodnie z wymaganiami prawnymi badać ścieki i prawidłowo utylizować osady.  

- Ktoś zapewne kiedyś tym się zainteresuje, bo gra idzie w pierwszej kolejności o ochronę środowiska. Jeżeli Unia Europejska przeznacza spore kwoty na przedsięwzięcia z ekonomicznego punktu widzenia nieopłacalne, to czyni to w interesie tak naprawdę nas wszystkich – zaznacza prezes. Dyrektor Tomasz Surdacki dodaje, że w tym wszystkim chodzi o zlikwidowanie szamb i innych urządzeń, które nie zapewniają odpowiedniej jakości oczyszczania.

- Swoją drogą od razu zapewniam wszystkich, że koszty odprowadzania ścieków do kanalizacji zbiorczej zawsze będą niższe od kosztów prawidłowego utrzymywania oczyszczalni czy szamb – mówi dalej dyrektor Surdacki. - Żywotność urządzeń oczyszczających jest mocno ograniczona, od pięciu do maksymalnie ośmiu lat, co powoduje, że należy cały czas w nie inwestować. Jeżeli policzylibyśmy te inwestycje, utylizację odpadów, koszty związane z badaniem laboratoryjnym i inne, to myślę, że kwoty byłyby porównywalne do tego co płacą dzisiaj korzystający z sieci kanalizacyjnej, a komfort obsługi wyższy i jest zachowana dbałość o środowisko.  Oczywiście dużo zależy od ilości odprowadzanych odpadów. W przypadku szamb nie ma za to wątpliwości, że te koszty są wyższe. Chyba, że ktoś ma nieszczelny zbiornik i tak naprawdę wszystko idzie od razu do gruntu, trując środowisko i nas wszystkich – wyjaśnia.

Jeszcze innym  kłopotem, z którym trzeba sobie poradzić do chwili rozpoczęcia prac budowlanych jest uzyskanie zgody od wszystkich właścicieli jednej z dróg, w której ma zostać zlokalizowana sieć kanalizacyjna, a którą to w chwili obecnej jest wyłączona z  projektu budowlanego.

- Jest to ważne, bowiem tylko tym odcinkiem możemy doprowadzić kanalizację do kilku kolejnych działek, których właściciele wyrażają chęć do podłączenia się do sieci – mówi prezes Bogusław Andrzejczak.  – Ci mieszkańcy powołali nawet komitet popierający nasze działania za co należą im się podziękowania. To ważne, że widzą społeczną potrzebę działania w ochronie środowiska. Komitet ten oddziałuje na sąsiadów, żeby nie blokowali inwestycji. Oczywiście czynimy starania prawne, żeby uzyskać taką zgodę, ale wolałbym, żeby nie musiało odbywać się to na drodze prawnej, bo tu chodzi również o podniesienie komfortu życia. Wszystkim, obecnie sprzeciwiającym się naszym pracom też. – kończy.

Robert Borowy

Fot. PWiK