W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Alfreda, Maksymiliana, Selmy , 14 sierpnia 2018

Gorzowska firma jakością podbija światowe rynki

2018-06-01

Zaczęło się nader skromnie. Od małego sklepiku przy ulicy Łokietka i dwóch osób.

medium_news_header_21915.jpg
Siłą firmy są ludzie. I to zarówno ci, co kiedyś pracowali, jak i obecni pracownicy

Dzisiaj firma Silcare działa na powierzchni ponad 3,5 hektarach, zatrudnia blisko sześciuset pracowników. I jest nasza, co z dumą należy podkreślić, bo niewiele gorzowskich firm powstałych od fundamentów może pochwalić się marką znaną w Europie i powoli podbijającą już świat.

- W 2004 roku otworzyliśmy niewielki, liczący niespełna 30 metrów kwadratowych punkt handlowy przy ulicy Łokietka, w którym zaczęliśmy sprzedawać kosmetyki do pielęgnacji dłoni sprowadzane głównie z polskich hurtowni – wspomina Włodzimierz Gajewski, prezes zarządu  Silcare. – Szybko zwróciliśmy uwagę, że kosmetyka dłoni stale się rozwija. Z roku na roku przybywała nam rzesza klientów detalicznych, byliśmy chwaleni za oferowane produkty i w pewnej chwili zwróciliśmy uwagę, że mamy szansę bardziej się rozwinąć pod pewnymi warunkami. Musieliśmy poszerzyć ofertę o produkty sprowadzane z różnych stron Europy, zaczęliśmy więc jeździć po największych imprezach targowych, celem nawiązywania kontaktów – dodaje.

Od drogerii do producenta

Po pięcioletniej działalności stricte handlowej przyszedł moment podjęcia ważnej decyzji. Jak tłumaczy prezes Włodzimierz Gajewski, ograniczenie się do samej sprzedaży było cofaniem się w rozwoju. Dlatego firma, stawiająca ciągle dopiero pierwsze kroki na rynku kosmetyków, podjęła historyczną decyzję o rozpoczęciu produkcji. Początkowo była ona oparta jedynie na zakupie półproduktów i przygotowywaniu poszczególnych asortymentów już we własnym zakresie.

- Bardzo chcieliśmy jeszcze mocniej rozszerzyć współpracę z partnerami, od których nabywaliśmy towar – kontynuuje prezes. – Szybko okazało się, że  nie były one takie skore do udzielenia nam gwarancji czy upustów cenowych. Przez to nie byliśmy odpowiednio konkurencyjni. Zwróciliśmy jednak uwagę, że w segmencie lakierów hybrydowych w tym czasie istniała nisza na krajowym rynku. I na przełomie 2011-12 roku rozpoczęliśmy własną produkcję, po wcześniejszym opracowaniu receptur. Trwało to wiele miesięcy, bo jest to praca żmudna i wymaga licznych eksperymentów. I tak, w ciągu kilku lat przeszliśmy drogę od drobnej drogerii do prawdziwego producenta – zaznacza.

Obecnie Silcare to jeden z nielicznych w Europie producentów żelu UV, produktów do stylizacji i pielęgnacji paznokci, dłoni, stóp oraz ciała. Jak mówi dalej prezes Gajewski, obecna pozycja firmy jest unikatowa, ponieważ nie ma w Polsce producentów lakierów światłoutwardzalnych. Towar ten jest sprowadzany do kraju głównie ze Stanów Zjednoczonych, Niemiec i Wielkiej Brytanii. W kraju istnieją oczywiście producenci tradycyjnych lakierów rozpuszczalnikowych oraz kosmetyki białej-pielęgnacyjnej. Silcare również poszerzyło swoją linię produkcyjną o kosmetyki do ciała oraz włosów i volumen produkcji stale rośnie.

Silcare jest jednym z nielicznych w Europie producentów żelu UV, produktów do stylizacji i pielęgnacji paznokci, dłoni, stóp oraz ciała

Ekspansja na rynki światowe

Duże znaczenie dla rozwoju produkcji lakierów UV miała wcześniejsza sprzedaż sprowadzanych z różnych stron Europy produktów. Ich znajomość pozwoliła na rozeznanie zainteresowań klientów.

– Wiedzieliśmy, czego potrzebują nasi klienci, w jakiej jakości i w jakich cenach. To, że wcześniej handlowaliśmy kosmetykami pozwoliło nam uniknąć wielu błędach przy rozpoczęciu produkcji. Od razu zyskaliśmy przychylność rynku trwałością lakierów i krótkim czasem schnięcia powłok – wyjaśnia i mówi dalej, że chętnych do zainwestowania w ten rodzaj produkcji przed kilkoma laty nie było wielu z jednego zasadniczego powodu.

- Jest to produkt dość mocno zaawansowany technologicznie, z drugiej strony w tamtym okresie był nieopłacalny do produkcji w skali przemysłowej. Kilka lat temu na kupno tego rodzaju lakierów mogły pozwolić sobie tak naprawdę jedynie salony piękności, które dysponowały odpowiednią aparaturą do nakładania lakieru. Dzisiaj zakup odpowiedniej lampy nie jest już problemem i dzięki temu wiele takich urządzeń znajdują się już w domach, a sprzedaż żelu UV rośnie – twierdzi.

Silcare posiada kilkanaście własnych drogerii nie tylko w Gorzowie (trzy), ale w Zielonej Górze, Szczecinie, Poznaniu, Kaliszu, Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku, Bydgoszczy, Częstochowie i Krakowie. Ma salony patronackie w Gorzowie, Myśliborzu, Oleśnicy, Przytocznej, Witnicy, Tarnowskich Górach oraz we Wrocławiu. Rozwija również system drogerii franczyzowych. W planach jest dalsza ekspansja sklepów na terenie innych miast w Polsce. Obecnie firma posiada około 30 procent udziału w rynku polskim, przy czym większość swojej produkcji kieruje na rynki europejskie, część trafia także do Brazylii. Myśli jednak o dalszym rozwoju eksportu w kierunku azjatyckim.

- Byliśmy w Dubaju, Iranie, wystawialiśmy się na targach w Korei Południowej, niedługo jedziemy do Szanghaju. Wszędzie decydującym czynnikiem o zdobyciu rynku jest jakość oferowanego produktu i cena. Posiadamy konkurencyjną cenę i teraz najważniejsze jest, żeby potencjalni nasi klienci w różnych stronach świata przetestowali nasze produkty, które są wysokiej jakości. My to wiemy, chodzi, żeby inni się teraz przekonali – tłumaczy.

Paznokcie to nie wszystko

Główna siedziba firmy znajduje się w części przedwojennej fabryki krochmalu na terenie dawnej Agromy przy ul. Kostrzyńskiej. Niedawno zakład wzbogacił się o kolejne budynki po byłej fabryce makaronów Lubella po drugiej stronie ulicy. Siłą firmy są ludzie. I to zarówno ci, co kiedyś pracowali, jak i obecni pracownicy.

- Niektórzy są z nami od wielu lat i zawsze wkładają serce w to co robią. Ponadto na każdym stanowisku mamy świetnych fachowców, profesjonalnie przygotowanych do pracy – chwali prezes.

Nasz rozmówca mówi, że opracowana technologia utwardzania światłem UV jest bardzo ciekawa i chciałby rozszerzyć on ją na inne dziedziny przemysłu. Od roku w firmie trwają prace nad przeniesieniem tej technologii do przemysłu, dokładnie lakierowania powłok drewnianych.

– Pracuje nad tym sześciu naszych technologów. Staramy się zbudować własną lampę ultrafioletową oraz pracujemy nad recepturami różnych rodzajów lakierów do malowania powierzchni drewnianych. Niewiele firm potrafi to zrobić. Chcemy pójść w tym kierunku, gdyż mamy kilku naprawdę wysokiej klasy specjalistów i szkoda byłoby nie wykorzystać posiadanego potencjału – tłumaczy.

Odnowią willę Pauckscha?

Silcare stale angażuje się w życie miasta. Jest sponsorem Stali Gorzów, zarówno żużlowców, jak i piłkarzy ręcznych. Jest stałym uczestnikiem Dni Gorzowa. W nadchodzącej edycji firma zaprasza do wspólnego bicia rekordu Polski na największą liczbę osób jednocześnie wykonujących stylizację paznokci. Do pobicia jest rekord ustanowiony przed rokiem w Katowicach, gdzie paznokcie malowało jednocześnie sto pań i trzech panów. Bicie rekordu w Gorzowie odbędzie się 9 czerwca na Moście Staromiejskim od godziny 11.00. Już teraz zapraszamy chętnych do udziału w tym historycznym wydarzeniu.  

Właściciele firmy ostatnio zasłynęli także propozycją zakupu od miasta willi Pauckscha, w której dawniej znajdował się Grodzki Dom Kultury. Radni miasta na lutowej sesji wyrazili zgodę na sprzedaż tego obiektu prywatnemu inwestorowi i Silcare zadeklarowała przystąpienie do przetargu. Jeżeli obiekt trafi do firmy, to deklaruje ona całkowite odnowienie historycznego budynku oraz urządzenie w nim hotelu i restauracji.

- Obsługujemy ponad 3,5 tysiąca zagranicznych podmiotów – mówi prezes Gajewski. – Kooperujemy z bardzo dużymi firmami światowymi, każdego miesiąca przyjeżdża do nas kilkanaście zagranicznych delegacji. Dlatego potrzebujemy reprezentacyjnej siedziby na organizowanie spotkań, ale i jednocześnie na godne przyjęcie gości. Kosmetyki, zwłaszcza lakiery do paznokci, kojarzą się z pięknem i stąd bardzo zależy nam, żeby sprzedawać nasze produkty w pięknym otoczeniu – wyjaśnia.

Włodzimierz Gajewski zapewnia, że firma nie jest zamknięta wyłącznie na swoich klientów, chce żeby willa po remoncie była dostępna dla wszystkich zainteresowanych. Dlatego hotel, restauracja, jak i ogrody będą otwarte dla wszystkich.

- Bardzo zależy nam, żeby w restauracji serwowana była najlepsza polska kuchnia. Uważam, ale to jest moje subiektywne zdanie, że w regionie ze staropolską kuchnią nie jest najlepiej. Wielokrotnie miałem kłopoty ze znalezieniem miejsca, do którego mogłem zaprowadzić zagranicznego gościa na rodzime dania – uważa.

Prezes Silcare nie rozumie argumentów przedstawianych przez przeciwników sprzedaży historycznych miejskich obiektów w prywatne ręce. Przypomina, że Gorzów przed 100 laty był miastem fabryk i większość obiektów, w tym nawet łaźnię wybudowali prywatni inwestorzy, a korzystali na tym mieszkańcy.

- Myślę, że teraz pokutuje świadomość lat dziewięćdziesiątych, kiedy to wielu początkujących przedsiębiorców było cwaniakami i niekiedy oszustami. To się jednak zmieniło. Nikt rozsądny nie porywa się z motyką na słońce, każdy analizuje i kalkuluje, co jest opłacalne, a w co nie należy inwestować – twierdzi i szybko dodaje, że nikt rozsądny nie wyrzuca pieniędzy w błoto.

- Wszystko dokładnie przeanalizowaliśmy i zapewniam, że nasza oferta jest korzystna dla wszystkich zainteresowanych. I jeszcze jedna sprawa. Przedsiębiorcy są w stanie lepiej zarządzać od samorządów, ponieważ mają większą swobodę w doborze menadżerów i specjalistów. Działamy na zasadzie swobody gospodarczej, a poza tym tak naprawdę na takich transakcjach korzystają wszyscy. Przedsiębiorca i tak bowiem musi stale płacić do miejskiej kasy duże podatki od nieruchomości, gruntu i z racji prowadzenia w danym obiekcie działalności gospodarczej. Jak budynek znajduje się natomiast w miejskiej ewidencji, to samorządowa kasa nic z tego nie ma. - kończy.  

Robert Borowy

Fot. Archiwum firmy Silcare