W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Edmunda, Marii, Marka , 16 listopada 2018

Na razie to się podróżuje w ścisku i mało komfortowo

2018-06-20

Od ponad dwóch tygodni na niedogodności podróżowania skarżą się pasażerowie korzystający z linii łączącej Zieloną Górę z Gorzowem.

medium_news_header_22091.jpg

Polregio tłumaczy, że trudno przewidzieć, kiedy długi szynobus wróci na tory.

- Czas powrotu dużego autobusu jest w tym momencie trudny do określenia. Według uzyskanych informacji minimalny czas w jakim pojazd wróci na tory to półtora tygodnia – mówi Paweł Nijaki, rzecznik prasowy Przewozów Regionalnych spółka z o.o. w Zielonej Górze.

Niedziela wieczór. Na stację na trasie pomiędzy Zieloną Górą a Gorzowem wjeżdża szynobus. Nie dość, że spóźniony kilka minut, to jeszcze zamiast długiego, na blisko 300 osób jest krótki na 90. Zdumieni pasażerowie patrzą, jak z wnętrza małego pojazdu wysiada trochę podróżnych. Ich miejsca zajmują ci, którzy czekali na stacji. W małym pojeździe ścisk jest taki, że nawet klimatyzacja nic nie daje. Wyraźnie zmęczony konduktor rozkłada ręce i tłumaczy, że jest awaria i zwyczajnie nie ma innego pociągu, aby puścić go na to połączenie. Pasażerowie, którzy często jeżdżą tą linią komentują ironicznie, że zawsze jak się gdzieś jakiś szynobus popsuje, to na połączenie Gorzów – Zielona Góra trafia ten mały, bo większe potrzebne są w Zielonej Górze.

Okazuje się, że taki stan, kiedy na oblężonej dość linii kursuje mały szynobus trwa od ponad tygodnia. Sprawa jest na tyle ważka, że pisze o niej branżowy portal kolejowy rynek.

Organizatorem przewozów regionalnych na danym ternie jest Urząd Marszałkowski. I on właśnie udostępnia Oddziałowi Lubuskiemu spółki Przewozy Regionalne 19 pojazdów. Tymczasem na dzień 7 czerwca wyłączonych z eksploatacji było aż 11 składów. Jak tłumaczą urzędnicy, przyczynami wyłączeń są naprawy bieżące i powypadkowe, przeglądy okresowe oraz rutynowa wymiana zużytych części.

I właśnie z tej przyczyny, że część taboru stoi w oczekiwaniu na naprawę lub niezbędny przegląd, większe składy zastępowane są przez mniej pojemne, co powoduje tłok w pociągach. Tak jest właśnie na linii łączącej Zielona Góra – Gorzów. No i na razie nie wiadomo, kiedy to się może poprawić, czyli kiedy sytuacja wróci do normy. Jak tłumaczy rzecznik – może za półtora tygodnia, ale gwarancji na to nie ma żadnej.

Gorzowianie od jakiegoś czasu mają też trudniej z podróżowaniem na linii Gorzów – Kostrzyn nad Odrą. Ze względu na remont estakady podróżni z Gorzów Centralny najpierw musieli dojechać na własną rękę lub komunikacją zastępczą do Gorzów Wschodni, skąd już dalej podróżowali szynobusami. Od kilku tygodni komunikacja zastępcza jednak jedzie dalej, bo Santoka. I choć generalnie pasażerowie rzadko się uskarżają na niedogodne warunki podróży, to jednak w weekendowe spiętrzenia ruchu pasażerów właśnie na tym odcinku trudno mówić o komforcie podróżowania. Wydłużenie trasy komunikacji zastępczej też jest spowodowane pracami remontowymi związanymi z przebudową estakady.

- Tu sytuacje, kiedy komunikacja zastępcza jeździć będzie do Santoka potrwa do 10 września – mówi Paweł Nijaki.

Na ten termin planowane jest zakończenie wszystkich prac remontowych na estakadzie. Jak na razie inwestor nie alarmuje, że data ta miałaby ulec zmianie. – Oby, oby, bo to jest jednak niewygodne, kiedy tak się trzeba przesiadać, a jak jedzie młodzież do szkół albo studenci to zwyczajnie jest okropnie – mówią pasażerowie, którzy od strony Krzyża dojeżdżają do pracy w Gorzowie.

roch