W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Edmunda, Marii, Marka , 16 listopada 2018

Awarie wodociągów bywają uciążliwe, ale są nieuniknione

2018-06-29

W Gorzowie znajduje się 370 kilometrów rur wodociągowych, a na terenie zarządzanym przez Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji cała sieć liczy 795 kilometrów.

medium_news_header_22173.jpg

Część pochodzi jeszcze z czasów budowy pierwszej sieci wodociągowej w starej części naszego miasta.

Przypomnijmy, że pod koniec XIX wieku ówczesny Landsberg zaopatrywał się w wodę za pomocą niespełna 70 publicznych oraz 300 prywatnych studni. W 1894 roku zapadła decyzja o budowie miejskiej sieci wodociągowej. Za ponad pół miliona ówczesnych marek po dwóch latach oddano do użytku inwestycję, a zakład umiejscowiono przy dzisiejszej ulicy Kosynierów Gdyńskich. Do dzisiaj zresztą główna siedziba zakładu znajduje się w tym samym miejscu, do dzisiaj również część rur wodociągowych pochodzi z tamtego okresu. Czasami skutkuje to awariami, ale – jak mówią specjaliści z PWiK – większym problemem są przewody z lat 60-70. Ich jakość w wielu przypadkach jest bardzo słaba i to one w dużej części ulegają awariom.

- Zwiększenie awaryjności sieci odnotowujemy w okresie zimowym ze względu na przymarzanie gruntu – mówi Daniel Tetłak, kierownik wydziału sieci wodociągowej w PWiK. – Ktoś może powiedzieć, że ostatnia zima była stosunkowo łagodna, ale mieliśmy okresy, że zmarzlina sięgała nawet do 80 centymetrów w głąb. Woda w gruncie zamarzając zwiększa swoją objętość powodując wzrost naprężeń na ściankę rury, naprężenie to osiąga ponadprzeciętne wartości i wtedy rura pęka. Takie zdarzenia dotyczą przede wszystkim starych rur wykonanych z żeliwa szarego i stali. Najsłabszym elementem wieloletniej  sieci wodociągowej są jej połączenia oraz armatura, szczególnie zasuwy i nawiertki, czyli zasuwy na przyłączach do indywidualnych odbiorców – wyjaśnia.

Jak tłumaczy dalej kierownik Daniel Tetłak, powodem awarii jest ciągła praca znajdującego się w ziemi rurociągu, wady materiałowe, błędy montażowe, projektowe, jak również korozja. Ponadto problemem żeliwnych przewodów jest to, że pękają one na sporych odległościach, co powoduje od razu duże szkody.

- Jak pęknie rura o średnicy 80 mm to skutki wycieku wody nie są aż tak widoczne, ale kiedy przykładowo nie wytrzyma ,,sześćsetka’’, to zaraz mamy powódź – opowiada. – Niektóre awarie są więc drobne, na przykład na przyłączach prowadzących do jednego lub kilku budynków. Bywają jednak bardzo uciążliwe awarie, które zmuszają nas do zamknięcia nawet całej ulicy lub kilku. Notujemy również zdarzenia na dużych rurociągach, jak choćby na Górczynie i wtedy taka awaria zmusza nas do wyłączenia pompowni. To z kolei powoduje odcięcie od zaopatrzenia w wodę mieszkańców domostw położonych wyżej. Są to wszystko stresujące dla nas chwile, bo najważniejsze jest dobro mieszkańców – wyjaśnia.

Jak informuje PWiK, rocznie na terenie prowadzenia przez zakład działalności jest od 140 do 170 awarii o różnym natężeniu. Zdecydowana większość awarii jest związana z zużyciem materiału. W tym przypadku mówimy głównie o instalacji poniemieckiej. Zdarzają się również przypadki degradacji wadliwego materiału, co ujawnia się dopiero po wielu latach. Materiał, który powinien służyć przez 70-100 lat okazuje się, że w wyniku ukrytej wady ulega zniszczeniu już po kilku czy kilkunastu. Nikt tego oczywiście nie jest w stanie przewidzieć. Zdarzają się poza tym awarie wynikające z prowadzonych robót ziemnych przez różnych inwestorów i wykonawców.

- Awarie są nieuniknione – przyznaje Daniel Tetłak. – Ważne jest to, że sukcesywnie wymieniamy i remontujemy starą instalację, a inwestycje te ostatnio realizujemy na ogół we współpracy z miastem w przypadku remontów i przebudów dróg. Obecnie jest przebudowywana ulica Sikorskiego i my także weszliśmy z nowymi rurociągami. Inwestycja jest wielomilionowa, ale potrzebna. Mamy przygotowane projekty na wymianę sieci wodociągowej przy ulicach Kazimierza Wielkiego, Mieszka I-go, Chrobrego, Żwirowej, Lipowej w Chwalęcicach i są to nasze strategiczne projekty. Remontujemy Gwiaździstą, w planie są inne przygotowywane zadania, jak choćby przy ulicach Dowgielewiczowej, Korcza, Hubala, Mościckiego, Kosynierów Gdyńskich, Spichrzowej, Szczecińskiej. Słowem, dążymy do tego, żeby odnowić sieć nie tylko w najstarszej części miasta – dodaje.

Kierownik Tetłak przyznaje, że codzienne doraźnie usuwanie awarii, ale również strategiczne inwestycje modernizacyjne, wiążą się z wieloma utrudnieniami nie tylko dla pracowników PWiK, ale przede wszystkim mieszkańców.

- Każdorazowo musimy prowadzić działania zmierzające do maksymalnego ograniczenia tych trudności. Nie wystarczy podstawić beczkowozy. Przy dłuższych pracach budujemy – mówiąc trochę medycznym językiem – bajpasy, żeby nie pozostawiać mieszkańców bez wody z sieci. Ma to wpływ potem na podniesienie kosztów i wydłużenia czasu prowadzenia inwestycji. Niemniej chodzi o to, żeby przy okazji modernizacji i remontów dróg remontować także przewody wodociągowe – podkreśla.

Jak już wspomnieliśmy, dawniej rury budowano w większości z żeliwa szarego, będącego odlewem żelazo-węglowym, w którym część węglowa stanowi grafit  w postaci płatków. Na pewno głównymi właściwościami tego stopu jest odporność na ścieranie, pod warunkiem dobrego wykonania i zachowaniami równomiernej grubości ścianek, co dawniej nie zawsze miało miejsce. Cechą negatywną jest za to słaba plastyczność i niska wytrzymałość, stąd od wielu lat do produkcji rur wodociągowych poza rurami PE stosuje się żeliwo sferoidalne. Jest to także stop odlewniczy żelaza z węglem, w którym węgiel występuje w postaci grafitu kulkowego. Pozwala to zwiększyć wytrzymałość materiału, plastyczność, odporność na wysokie ciśnienie, posiada mniejszą skłonność do naprężeń. 

- Producenci obecnych rur zapewniają, że ich wytrzymałość ma być dłuższa niż 120 lat, nie mówiąc tutaj oczywiście o mechanicznych uszkodzeniach. Do tego pamiętajmy, że przewody z żeliwa szarego z obu stron, od środka i z zewnątrz są surowe, co sprzyja osadom. To powoduje, że przy zamknięciu na jakiś czas rurociągu i ponownym jego uruchomieniu następuje gwałtowne zerwanie takich osadów, które później płyną do kranów. Oczywiście płuczemy przewody, ale nigdy nie można tego uczynić idealnie. W przypadku nowego materiału najważniejsze jest, żeby nie uszkodzić warstwy antykorozyjnej. Mam nadzieję, że kolejne remonty w miejscu obecnie prowadzonych będą już robić nasze wnuki albo prawnuki – kończy.

Robert Borowy