W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Arkadii, Krystyna, Stanisławy , 13 listopada 2018

Katedra odzyska dawny blask, inaczej być nie może

2018-07-01

To już rok, jak płonęła gorzowska katedra, co wywołało wielkie poruszenie niemal w całej Polsce.

medium_news_header_22186.jpg

Dziś gęste rusztowania oplatają katedralną wieżę. Po fatalnym pożarze na ratunek najstarszej gorzowskiej świątyni ruszyli niemal wszyscy.

- Trwają prace remontowe wewnątrz. Między innymi znikły już malunki na sklepieniach wewnątrz – mówi jeden z gorzowskich historyków, który miał szansę podejrzeć, jak idą prace. A że idą, gorzowianie widzą codziennie, bo wokół gotyckiego kościoła cały czas widać pracowników.

Nikomu się nie śniło, że coś takiego można się wydarzyć

- Mama, katedra się pali – te słowa małego chłopca już przeszły do historii miasta. Od tych słów zaczęła się wielka akcja ratowania płonącej katedralnej wieży. Te słowa usłyszeli dorośli 1 lipca 2017 roku kilka minut po 18.00 i nie uwierzyli. Niemal w tym samym momencie rozdzwoniły się telefony w straży pożarnej. Bo nie tylko mały chłopiec zauważył kłęby dymu unoszące się nad wieżą. Trwały Dni Gorzowa. Tłumy gorzowian przechadzały się po nadwarciańskich łąkach i bulwarach. I najpierw z niedowierzaniem, a potem ze zgrozą patrzyły w rzecz trudną do uwierzenia. Płonęła wieża katedry.

Szczęściem w tej dramatycznej chwili było i to, że w mieście właśnie skończyły się zawody strażackie. Natychmiast zaczęła się akcja gaszenia pożaru. Służby szybko odgrodziły przestrzeń przy kościele. A przecież w świątyni trwała msza. – Słyszałam jakieś piski, ale myślałam, że to czyjaś komórka dzwoni. Potem zauważyłam strażaka, który podszedł do księdza, coś mu powiedział. No i poproszono nas o opuszczenie kościoła. Nie było paniki. Dopiero na zewnątrz dowiedziałam się, że trwa pożar. Stanęłam przy tym ogrodzeniu i tak stałam – opowiada Maria Porzęcka. Krótko po tym ochotnicy zaczęli wynosić z katedry różne sprzęty, bo zwyczajnie istniała obawa, że ulegną zniszczeniu.

Strażacy ofiarnie gasili pożar, a właściwie walczyli po omacku, bo nie było wiadomo, co się pali. Na wieżę lały się hektolitry wody ciągniętej z Warty. Tłum zamarł w grozie, kiedy nad wieżą pokazały się języki ognia.

Niemal natychmiast też do miasta zaczęli się zjeżdżać ważni i prominentni ludzie. Przyjechał mocno zatroskany ksiądz biskup Tadeusz Lityński, ordynariusz diecezji. Pojawiła się marszałek Elżbieta Polak, z konwencji partyjnej przyjechała poseł Elżbieta Rafalska.

Ale przede wszystkim stali oniemieli z grozy wydarzenia gorzowianie. Prezydent Jacek Wójcicki natychmiast odwołał wszystkie imprezy związane z Dniami Gorzowa. Katedra się paliła, a święto smętnie dogorywało nad Wartą. – Przecież to niemożliwe, niemożliwe, żeby katedra się paliła – mówili ludzie. Nikomu się w głowie nie mogło pomieścić, że pali się właśnie ten kościół.

Pomoc od pierwszej chwili

Pierwsze deklaracje o konieczności remontu padły natychmiast. Były deklaracje zarówno po stronie rządowej, jak i kościelnej. Ale i gorzowianie spontanicznie włączyli się do akcji zbiórki pieniędzy. Spontaniczne, prywatne, ale chwilę potem już instytucjonalne. Jeszcze nie było dobrze wiadomo, co się stało, jaka jest skala zniszczeń, ale wiadomo było, że remont będzie i będzie kosztowny. Ruszyły zbiórki w kilku diecezjach, między innymi w płockiej, bo kiedy paliła się tamtejsza katedra, gorzowianie wsparli dzieło odbudowy.

Długo trwało, nim stało się wiadome, co spowodowało pożar. Okazało się, że było to zwarcie w instalacji elektrycznej. Ustalanie skali zniszczeń też trwało bardzo długo. Okazało się, że trzeba zdemontować kopułę, oczyścić stare cegły, zdemontować część wewnętrznych konstrukcji drewnianych. Szczęściem ocalała więźba podtrzymująca katedralne dzwony. Jednak woda lana przez całą noc uszkodziła i to dość znacznie katedralne organy, które trafiły do specjalistycznej firmy do remontu.

Prace się zaczęły

Gorzowianie odetchnęli, kiedy pojawiły się pierwsze rusztowania, około 100 ton sprzętu przyjechało z Wrocławia. Ludzie przychodzili patrzeć, jak lekka konstrukcja pnie się do góry. Przyjaźnie komentowali, że pracownicy się nie oszczędzają i pracują do ciemnej nocy.

A potem przyszedł drugi historyczny moment, kiedy specjaliści zdemontowali kapsułę czasu z katedralnej wieży i uroczyście została otwarta w Archiwum Państwowym.

Kapsułę czasu otwierał proboszcz katedry ks. dr Zbigniew Kobus w towarzystwie dyrektora Archiwum dr. hab. Dariusza A. Rymara, Błażeja Skazińskiego, kierownika delegatury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Gorzowie, prof. Radosława Gazińskiego, kierownika zakładu historii nowożytnej i archiwistyki Uniwersytetu Szczecińskiego i dr. Tadeusza Szczurka, eksperta numizmatycznego.

W kapsule znaleziono trzy dokumenty. Dwa z nich to odpisy, a jeden jest dokumentem oryginalnym. Pierwszy odpis pochodzi z roku 1781. Kolejny dokument pochodzi z lat 20. XIX wieku. Trzeci dokument to przesłanie burmistrza z 1934 roku. W kapsule znaleziono także monety i banknoty. Są to tzw. notgeldy, czyli pieniądze zastępcze.

A przy katedrze stanęła specjalna konstrukcja, gdzie umieszczono zwieńczenie wieży.

Prace cały czas trwają

Świątynia cały czas jest ogrodzona. Wiadomo, że specjaliści czyścili cegły, cały czas także trwają prace wewnątrz. Zniknęły malunki na sklepieniach, ponieważ zdaniem historyków sztuki były współczesne i niezgodne z porządkiem historycznym. Cały czas wnętrze jest wietrzone, bo jak mówią specjaliści – mrok, ciepło i wilgoć to najlepsza pożywka dla grzybów i roztoczy zabójczych gotyckich wnętrz.

Na rekonstrukcję zwieńczenia czeka wieża. Trzeba naprawić zegar, wybudować nowy hełm wieży.

Trudno uzyskać wiarygodne informacje o kosztach remontu, ale wiadomo, że są duże, że wyniosą przynajmniej kilkanaście milionów zł. Dlatego cały czas trwają zbiórki pieniędzy. I choć opadły już pierwsze emocje związane z fatalnym pożarem, nikt w Gorzowie, ale i w diecezji nie ma wątpliwości. Katedra odzyska blask, inaczej przecież być nie może. Dlatego na naszych zdjęciach prezentujemy katedrę, jaką pamiętamy i chcemy znowu oglądać.

roch

Katedra4.JPG
Katedra5.JPG
Katedra6.JPG
Katedra8.JPG
Katedra9.JPG
katedra-na-swieta.JPG
katedra-z-oddali.JPG