W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Franciszka, Kazimiery, Ruty , 21 sierpnia 2018

Ostatecznie pod topór pójdą cztery drzewa i trochę krzewów

2018-08-01

Miejscy urzędnicy wyprostowali informację zielonego oficera o liczbie drzew, jakie mają pójść do wycinki na skwerku przy Łaźni. Szykuje się też nowa ścieżka z płytek.

medium_news_header_22406.jpg

- Chcieliśmy wyjaśnić, że nikt nie ma zamiaru wycinać wszystkich drzew na skwerku przy Łaźni – mówiła Anna Bonus-Mackiewicz, dyrektor Biura Konsultacji Społecznych na spotkaniu poświęconym temu terenowi. I choć tematem było to, czy niezależne fundacje i organizacje działające w Łaźni mogą na skwerku ustawić parasole i ławki, to jednak zieleń stała się motywem najważniejszym.

Cisy jednak też ocaleją

Urzędnicy przyszli na spotkanie uzbrojeni w mapki, plany, zdjęcia skwerku liczącego 3 tys. metrów kwadratowych. Szczególnie jedna mapka była interesująca. W zielonych kółkach oznaczono drzewa, które zostają, a pomarańczowymi kropeczkami te, które muszą być usunięte. – Do wycinki pójdzie kasztanowiec, który już nie ma praktycznie korony oraz trzy śliwy. Do tego należy dołożyć jeszcze krzewy, rosnące przy Łaźni. Na pytanie, skąd zatem miejski oficer zieleni wziął liczbę37 drzew, które mają być usunięte, urzędnicy tłumaczyli, że może to była jakaś omyłka. Mogła ona wynikać z zawikłanego opisu, jakie miejscy urzędnicy dostali od konserwatora zabytków, który też musiał zaopiniować projekt poprawy warunków na skwerku. Zgoda taka była konieczna, ponieważ placyk leży na terenie wpisanego do rejestru zabytków Nowego Miasta. Dyrektor Anna Bonus-Mackiewicz przyznała, że była to niefortunna informacja, bo w gruncie rzeczy nikt nie myślała o wycinaniu takiej liczby drzew. Ale sami urzędnicy przyznali, że ostatecznie w końcu sami się wycofali z wycinki grupki cisów rosnących w centralnej części placyku.

Urzędnicy argumentowali, że placyk będzie poprawiany, bo nie rewitalizowany w ramach POIŚ, tj. zgodnie z Programem Funkcjonalno-Użytkowym Rewitalizacji Terenów Zdegradowanych pn. „Poprawa jakości środowiska miejskiego poprzez rewitalizację i rozwój wybranych terenów zieleni w Gorzowie Wlkp., Kostrzynie nad Odrą i Dębnie. – Dostaliśmy na to pieniądze i trzeba było się zdecydować szybko – mówili urzędnicy. Dodawali, że zgodnie z tym programem aż 70 procent powierzchni musi pozostać zielona, a 30 procent można wykorzystać na inne rzeczy.

Dróżka z płytek, nowe schody

Poza poprawą wyglądu zieleni, bo mają się pojawić inne, nowe krzewy, na placyku pojawią się nowe nawierzchnie na istniejących drogach. Miasto dostawi tez ławek i koszy na śmieci. – To ma być zielone i przyjazne oraz ładne miejsce w centrum. A wiemy, że wielu gorzowian tamtędy przechodzi – tłumaczyli.

Nie będzie można, przynajmniej przez pięć najbliższych lat, ustawić na placyku kawiarenki, jaką chcieli tam urządzić ludzie, którzy prowadzą różnego rodzaju działania kulturalne w Łaźni. Ponieważ projekt jest dofinansowany ze środków zewnętrznych, przez pięć lat trwa okres karencyjny. Dopiero potem będzie można pomyśleć o nieco innym wykorzystaniu placyku aniżeli tylko na rekreację lub też non profit działania kulturalne.

roch