W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2018

Takie odkrycie zdarza się raz na sto lat

2018-08-25

Wielkie głazy oraz konstrukcja ze starych cegieł świadczą, że archeologowie natknęli się na Bramę Santocką.

medium_news_header_22580.jpg
Widok na Landsberg autorstwa Matthausa Meriana z 1625 roku. Na pierwszym planie Brama Santocka

Za sprawą remontu ul. Sikorskiego na wysokości magistratu.

- Już wiemy, że to są urządzenia związane z konstrukcją Bramy Santockiej. To prawdopodobnie jest szyja bramy – mówi Stanisław Sinkowski, archeolog z Muzeum Lubuskiego im. Jana Dekerta. To właśnie ci naukowcy skrupulatnie dokumentują niezwykłe znalezisko. Takie odkrycie zdarza się raz na sto lat.

Niezwykłe znalezisko odsłoniły prace ziemne w ulicy Sikorskiego. Ciągnie się ono od ulicy Herberta w kierunku do centrum. To wielkie głazy i mniejsze kamienie układające się w mur. Tuż za nimi pojawia się inna, murowana już konstrukcja, co do przeznaczenia której jeszcze nie ma pewności. – Zresztą zawsze tak jest, że dopóki ostatniej łopaty archeolog nie wbije, to zawsze pozostaje cień niepewności – mówi Stanisław Sinkowski. W tej murowanej bryle można dostrzec tu i ówdzie piękne gotyckie kształtki ceglane zwykle stosowane do ozdoby. Za tymi niezwykłymi konstrukcjami, na wysokości wejście do sali Rady Miasta archeologowie odkryli półkolistą piwnicę. – To konstrukcja z XVIII-wiecznych cegieł. Tuż obok widać młodszy kanał, zapewne potoku Młynówka, który wpadał do Warty, a na którym kiedyś był młyn znany ze starych sztychów – tłumaczy Stanisław Sinkowski. I dodaje, że patrząc w kierunku katedry można się spodziewać już odkrycia samej Bramy Santockiej. – To tak na wysokości między trzecim a czwartym oknem w Urzędzie Miasta – mówi.

Archeologowie już zapowiadają, że kopać będą dalej, bo to odkrycie jest na miarę stulecia, jeśli nie rzadsze.

Jak tłumaczą historycy, o tym, że akurat w tym miejscu powinny być pozostałości po Bramie Santockiej raczej nikogo nie trzeba było za bardzo przekonywać. Układ miasta – jego ulic – w tym fragmencie nie zmienił się bowiem od chwili założenia Landsbergu/Gorzowa. Istnieją poza tym stare wizerunki miasta, w tym najważniejszy akurat dla tego obiektu sztych Matthausa Meriana z 1625 roku, w którym na pierwszym planie widać właśnie Bramę Santocką i jest to bardzo masywny obiekt.

Nikt się jednak za bardzo nie spodziewał, że średniowieczna budowla zachowa się w takim stanie.

Gorzowianie, którzy przechodzą obok ogrodzonego wykopaliska, cały czas dopytują pracujących archeologów, co to jest, ale przede wszystkim, co się z tym rarytasem stanie. – No i to jest dobry punkt wyjścia, aby zacząć stawiać takie pytanie. Zależeć to będzie od bardzo wielu czynników, w tym decyzji samego miasta, decyzji konserwatorów. My na razie kopiemy dalej i śmiem twierdzić, że odsłonimy samą bramę – mówi Stanisław Sinkowski.

Roch

Stanisław Sinkowski przy archiwizacji odkopanego średniowiecznego muru – prawdopodobnie szyi Bramy
Stanisław Sinkowski – kierownik prac wykopaliskowych w ul. Sikorskiego
Widok na odkopany średniowieczny mur
Wykopany średniowieczny mur
Wejście do XVIII-wiecznej piwnicy a po prawej XIX-wieczny kanał potoku Młynówka