W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Emila, Laury, Rogera , 14 listopada 2018

Miejsca ostatniego spoczynku - komunalne, wyznaniowe, zapomniane...

2018-10-27

Od wielu już lat zmarłych w Gorzowie chowa się na cmentarzu komunalnym przy ul. Żwirowej.

medium_news_header_23143.jpg
To na cmentarzu przy Żwirowej chowa się obecnie zmarłych

W mieście jest jednak sporo innych nekropolii, o których trzeba pamiętać. Jest także sporo miejsc, gdzie cmentarzyska były....

Największym gorzowskim cmentarzem, jest nekropolia komunalna zlokalizowana przy ul. Żwirowej. To z charakteru świecki cmentarz, na którym chowa się zmarłych bez względu na wyznawaną religię czy przekonania. – W każdym miejscu w Polsce powinny być takie nekropolie, bo każdy ma prawo do godnego pochówku – mówią gorzowianie, którzy tłumnie odwiedzają miejsce ostatniego spoczynku swoich bliskich i przyjaciół.

Ponad pół wieku już jest

Cmentarz komunalny został założony w 1962 roku. Pierwszy pogrzeb odbył się tam 26 września tego samego roku. Zajmuje powierzchnię 24 hektarów. Na cmentarzu jest 30 tysięcy mogił. Co roku odbywa się około 500 pogrzebów. Nekropolia podzielona jest na część starą i nową. W części starej stoi dom pogrzebowy, zwany kaplicą, który został wybudowany w 1974 roku. Naprzeciw zlokalizowana jest Aleja Zasłużonych, gdzie snem wiecznym spoczywają najbardziej zasłużeni obywatele miasta.

Poza tym miejska nekropolia jest miejscem, gdzie w symboliczny sposób zostali upamiętnieni między innymi Sybiracy, żołnierze Armii Krajowej, ofiary zbrodni katyńskiej.

Nekropolia jest zadbana. Alejki są zamiecione, nie brakuje kontenerów na śmieci. Także prywatne groby utrzymywane są w należytym porządku. – Nie ma co się dziwić, to tradycja nakazuje – mówi dr Maciej J. Dudziak, kulturoznawca z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej im. Jakuba z Paradyża. I tłumaczy, że dbałość o miejsca spoczynku naszych najbliższych wynika z niezwykle silnej celebracji Dnia Wszystkich Świętych oraz reminiscencji elementów kultury magicznej inkorporowanej do katolicyzmu. - Poza kwestiami dbałości o estetyzację nekropolii jest tutaj również element nieuświadamiany: dbając o ostatni ziemski dom zmarłego, dbamy również o niego. To obcowanie ze zmarłym jak z żywym widać na przykład wśród Romów, którzy są przecież katolikami – mówi dr Maciej J. Dudziak.

Przy świętym Krzyżu....

Drugim, mocno jednak zadbanym, choć  stale odwiedzanym jest cmentarz wyznaniowy, bo katolicki, zlokalizowany przy parafii p.w. Podniesienia Krzyża Św. przy ul. Warszawskiej. Gorzowianie popularnie nazywają go Cmentarzem Świętokrzyskim. Założona przypuszczalnie około 1890 roku na działce ufundowanej przez Klaudiusza Alkiewicza. Nekropolię zamknięto w 1962 roku. Zdaniem wielu mieszkańców jest to jedno z najbardziej urokliwych miejsc. Cmentarz zlokalizowany jest na wzgórzu, alejki prowadzące do poszczególnych kwater wiją się wśród wysokich drzew. To właśnie tu zlokalizowany jest pomnik-grób byłych więźniów obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, którzy już po wyzwoleniu obozu dotarli do naszego miasta i tu zmarli. Pomnikiem na stałe opiekuje się pani Zofia Nowakowska, była dyrektor muzeum gorzowskiego. Na pytanie, dlaczego to robi, niezmiennie odpowiada, że jak nie ona, to kto? Także tu Drogę Krzyżową wytyczają stacje, które wyszły spod ręki znanego gorzowskiego artysty Michała Puklicza. Są tu grobowce wpisane do rejestru zabytków, ale cmentarz jest zaniedbany, zapuszczony i na niewiele zdają się społeczne akcje jego sprzątania i porządkowania.

W dolinie Jozafata

Kolejnym, wyznaniowym cmentarzem, zamkniętym od 1939 roku i zapomnianym przez większość jest kirkut żydowski usytuowany przy ul. Gwiaździstej.

Ma powierzchnię 0,72 ha. Najstarsze wzmianki o jego istnieniu pochodzą z 1723 roku, a najstarszy zachowany nagrobek (Mordechaja Nojena) z 1579 roku. Należał do gminy żydowskiej, posiadał dom przedpogrzebowy, a w XIX wieku dobudowano drugi, który był też domem administratora cmentarza. Nadzór nad zielenią cmentarną sprawował ogrodnik. Kirkut został zamknięty w 1936 roku, a jego ostatnim zarządcą był Max Koschminsky - mąż zaufania gminy żydowskiej. W 1942 roku pojawiły się próby całkowitej likwidacji cmentarza i wykupu granitowych nagrobków. Gorzowski kirkut przypomina ten najsłynniejszy, na stokach Góry Oliwnej w Jerozolimie, czyli ten w dolinie Józefata. – To taki cmentarz, na którym chcą być pochowani wszyscy religijni żydzi na świecie – mówi Jacek Krajewski z Żydowskiego Instytutu Historycznego, znawca problemu.

Gorzowski kirkut nie ma szczęścia. Od zakończenia II wojny światowej jest systematycznie niszczony i rozkradany. Dopiero na początku lat 90., po interwencji społeczności żydowskiej, zaczęto porządkować teren. Odnowiono bramę i przywrócono dawny układ cmentarnych alei. Przetłumaczono epitafia z 56 zachowanych macew. Prace zakończono dzięki wsparciu finansowemu dawnych mieszkańców Landsbergu i środków PHARE w 1999 roku. W 2000 roku przy bramie wmurowano pamiątkową tablicę z napisem: Świadkiem niech będzie ten kamień (w języku hebrajskim, niemieckim i polskim) oraz wybudowano lapidarium. Podczas uroczystości z udziałem członków gminy żydowskiej ze Szczecina, landsberczyków i władz miasta po raz pierwszy w powojennej historii Gorzowa odmówiono kadisz. Do dzisiaj przetrwało tam kilkadziesiąt zabytkowych nagrobków z inskrypcjami w języku jidysz i niemieckim. Zachowały się m.in. okazałe grobowce należące do zamożnych rodzin żydowskich.

Dr Maciej J. Dudziak tłumaczy, skąd się bierze taka dewastacja. - Problem jest złożony i rozłożony w czasie: po pierwsze - kolonizacja obszarów na zachód od granic II RP miała charakter żywiołowy, nie ściśle (w konsekwencji wykonania) zaplanowany, co wpłynęło na programowe zacieranie i niszczenie wszystkiego w zakresie kultury materialnej, co przynależne było obszarom kolonizowanym. To bardzo charakterystyczna cecha kolonizacji. Hiszpanie dokładnie to samo zrobili z dziedzictwem Azteków oraz Inków. Po drugie: lata ‘60 i ‘70 XX wieku to całkowite przyzwolenie na zakończenie dewastacji cmentarzy przez niekontrolowany żywioł ludzki oraz natury, jak również planowe akcje „ostatecznego ścierania niemieckiego pokostu z NASZYCH prapiastowskich ziem”. Podobnie ma się sytuacja z cmentarzami i synagogami na tym obszarze: nie faszyzm, lecz PRL i ludzie tego systemu postarali się o dewastację i ruinę tych obiektów. Znamienne jest, że bardzo często te same osoby „walczą” o restaurację polskich cmentarzy na Litwie i Ukrainie nie rozumiejąc, jak obecni depozytariusze tych terenów nie chcą dbać o polskie nekropolie – mówi gorzowski uczony.

Był landsberską nekropolią

Jeszcze do lat 70. istniał największy landsberski cmentarz ewangelicki, na którym pochowani byli znamienici mieszkańcy miasta. Założony został w 1831 roku na terenie dzisiejszego parku Kopernika. Zajmował powierzchnię blisko 18 hektarów. W 1887 roku powstała tu kaplica cmentarna, która uwiecznił jeszcze na zdjęciach choćby dr Kurt Mazur. Po II wojnie nazywany cmentarzem poniemieckim. Utrzymywany przez miasto do początku lat 60. W 1971 roku ówczesne władze podjęły kontrowersyjną decyzję o jego likwidacji i wybudowaniu w tym miejscu parku Kopernika. Budowali park głównie pracownicy „Stilonu” w tak zwanym czynie społecznym, który zakończył się w 1974. W najstarszej części cmentarza wybudowano fontannę zaprojektowaną przez architekta Mieczysława Rzeszewskiego. W 1993 roku obok kościoła ewangelickiego przy ulicy Walczaka odsłonięto obelisk z dwujęzycznym napisem przypominającym poprzednią rolę parku. W 2006 roku, w związku z budową drogi przecinającej dawny cmentarz, przeprowadzono ekshumację ponad tysiąca grobów. Podczas prac udało się odnaleźć m.in. grobowiec rodziny Hermanna Pauckscha. Cmentarz istniał ponad sto lat i był miejscem spoczynku najbardziej zasłużonych mieszkańców Landsbergu XIX wieku. Tu znajdowały się groby m.in. fabrykanta Maxa Bahra, Leopolda Bornitza, Josepha Nürnbergera, Hermanna Pauckscha czy kompozytora Carla Teike.

Na przekopanie cmentarza pod drogę zgodzili się byli mieszkańcy, a szczątki wydobyte podczas prac ziemnych zostały złożone w ossuarium na cmentarzu komunalnym. Natomiast tablice nagrobne ocalały dzięki Wawrzyńcowi Zielińskiemu, którego firma wydobywała je z ziemi. Dziś można je obejrzeć w lapidarium przy kaplicy ewangelickiej przy ul. Walczaka.

W hołdzie bohaterom wojny

Cmentarz wojenny znajduje się od 1952 roku pomiędzy ulicami: Walczaka, Czereśniową i 9 Maja, z aleją główną i obeliskiem ku czci żołnierzy poległych w II wojnie światowej. W mogiłach zbiorowych i pojedynczych pochowanych zostało 7 571 osób, 5 972 żołnierzy Armii Radzieckiej, 433 Wojska Polskiego (w tym 54 jeńców wojennych ekshumowanych z Oflagu IIC Woldenberg-obecnie Dobiegniew) oraz 1 160 obywateli narodowości belgijskiej, czeskiej, francuskiej, holenderskiej, jugosłowiańskiej, niemieckiej (antyfaszyści), norweskiej, radzieckiej, ukraińskiej, polskiej, słowackiej oraz z Wielkiego Księstwa Luksemburg, a także dwóch obywateli Włoch i czterech nieustalonego pochodzenia. Są to ofiary terroru hitlerowskiego ekshumowane z cmentarza w Słońsku, w tym pomordowani w niemieckim obozie koncentracyjnym, w więzieniu Zuchthaus Sonnenburg, a także więźniowie zamordowani w ramach akcji „Nacht und Nebel” czyli Noc i Mgła skierowanej przeciwko niemieckim antynazistom. Ze wszystkich pochowanych na cmentarzu wojennym w Gorzowie udało się zidentyfikować 3 025 osoby. To właśnie tu zostały przeniesione szczątki ofiar wojny z pierwszego gorzowskiego cmentarza wojennego, jaki był utworzony na landsberskim Moltkeplatz, czyli dzisiejszym Kwadracie.

Odkopane, zapomniane, nieistniejące

Jednak w samym mieście jest wiele innych miejsc, gdzie mieściły się cmentarze. Najstarszy był zlokalizowany przy kościele mariackim, czyli dzisiejszej katedrze. Wynikało to ze średniowiecznej tradycji lokowania nekropolii tuż przy kościołach.

Inny zapomniany cmentarz, to nekropolia św. Ducha, lokalizowany na obszarze skwerku przed budynkami AWF-u przy ul. Estkowskiego. Wspomina o nim dokument z 1654 roku, który opisuje zniszczenie dwóch kościołów i cmentarza w czasie wojny 30-letniej. W 1971 roku, podczas prac ziemnych przy skrzyżowaniu ulic Sikorskiego i Kosynierów Gdyńskich, natrafiono na pozostałości cmentarza szkieletowego, które mogą potwierdzać istnienie w tym miejscu cmentarza.

Istniał też cmentarz św. Gertrudy, albo św. Katarzyny lokalizowany na dawnym Przedmieściu Santockim w okolicy Białego Kościoła. Pierwsze wzmianki o cmentarzu pochodzą z 1562 roku. Była to darmowa nekropolia najuboższych mieszkańców. Po ponownym otwarciu Funkcjonował do 1810 roku.

Prace archeologiczne, jakie były prowadzone podczas budowy nowej ul. Grobla odkryły cmentarz św. Jerzego, czyli najstarszą landsberską nekropolię na lewym brzegu Warty. Archeolodzy odkryli 91 grobów i 107 pochówków szkieletowych z okresu późnego średniowiecza. Ciała były chowane zgodnie z późnośredniowiecznym rytem pogrzebowym, czyli na linii zachód-wschód, na plecach, w pozycji wyprostowanej, z głową na zachód. Tym samym udało się archeologom w miarę precyzyjnie zlokalizować miejsce, gdzie mógł się znajdować kościół św. Jerzego, bo w średniowieczu cmentarze umieszczano właśnie przy świątyniach.

Najbardziej smutnym, bo kompletnie zapomnianym i opuszczonym, jest cmentarz przy szpitalu psychiatrycznym. Przedwojenny cmentarz założony był na potrzeby pochówków pensjonariuszy zakładu psychiatrycznego. Czynny również po wojnie, do chowania osób o nieznanej tożsamości. Zamknięty w 1979 roku. Obecnie zaniedbany, ulega powolnej degradacji.

No i w mieście jest jeszcze jedna zapomniana nekropolia, to parczek naprzeciw pętli tramwajowej na Wieprzycach. Śladem po nim jest tylko tablica z informacją, że był tu cmentarz.

Renata Ochwat

Cmentarz Świętokrzyski jest pięknie położony, ale mocno zaniedbany

Gorzowski kirkut przypomina ten najsłynniejszy, na stokach Góry Oliwnej w Jerozolimie

Z landsberskiego cmentarza w obecnym Parku Kopernika pozostały jedynie ślady w postaci lapidarium przy kaplicy ewangelickiej

Na cmentarzu wojennym spoczywają szczątki żołnierzy różnych narodowości

 Przy pętli tramwajowej na ul. Walczaka znajduje najbardziej smutny, bo kompletnie zapomnianym i opuszczony cmentarz

Fot. Archiwum