W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Emila, Laury, Rogera , 14 listopada 2018

Landsberska synagoga spłonęła 80 lat temu

2018-11-08

Ten pożar ma swój obraz literacki.

medium_news_header_23241.png

Ten pożar był jednym z ostatnich wydarzeń wiążących się z Żydami w Landsbergu, których jak w całych Niemczech dosięgnęły wydarzenia nocy kryształowej.

Nawet zwykli mieszkańcy Landsbergu byli zaskoczeni, kiedy 9 listopada 1938 roku zobaczyli dogasającą synagogę. Właśnie w nocy z 8 na 9 listopada nazistowskie bojówki podłożyły ogień, nazistowskie bojówki ruszyły na swoich sąsiadów. Właśnie mija 80 lat od tych strasznych wydarzeń.

Christa widziała i opisała

Nie bardzo dziś wiadomo, jak to się stało, że ośmioletnia wówczas Christa Wolf znalazł się w pobliżu synagogi po jej pożarze w noc kryształową z 8 na 9 listopada 1938 roku. Jej rodzice mieszkali już wówczas w zachowanym do dziś domu przy ul. Asnyka, czyli dość daleko. Trudno jednak mieć wątpliwości, że przyszła pisarka widział zgliszcza. Tak bowiem opisuje to zdarzenie w swojej słynnej książce „Wzorce dzieciństwa”: Ktoś musiał powiedzieć Nelly: Pali się synagoga. Nie sposób podać nazwiska. Przy haśle »pożar synagogi« ukazuje się co prawda twarz Charlotty »bezradnie przerażonej«. Nikt nie powiedział Nelly: Idź tam!, z całą pewnością nie jej matka. Padł raczej jednoznaczny zakaz: Żeby ci czasem nie strzeliło do głowy... To, że poszła, jest niewiarygodne i niewytłumaczalne... Jak w ogóle znalazła mały plac na Starym Mieście? Czyżby już przedtem wiedziała, gdzie w jej mieście stoi synagoga? (...) Nelly wiedziała, że mały plac, otoczony tymi domami, bardzo by jej się podobał, gdyby pośrodku nie stała ruina. Dymiła jeszcze. Była to pierwsza ruina, jaką Nelly widziała w swoim życiu. Chyba nie znała jeszcze tego słowa, a z całą pewnością nie znała złożeń, z którymi zetknęła się później: miasto ruin, krajobraz ruin. (…) Ku wielkiemu zdumieniu i przerażeniu Nelly z drzwi wypalonej synagogi wyszli ludzie”.

I choć do dziś kamień na kamieniu się nie ostał, to jednak zachowała się mała lampka chanukowa z jej wyposażenia, która znajduje się w zbiorach Żydowskiego Instytutu Historycznego.

Barbarzyństwo nocy kryształowej

Listopadowe wydarzenia 1938 roku w całych Niemczech, a co za tym idzie, także w Landsbergu były jednoznaczną zapowiedzią, co się za chwilę wydarzy. Prześladowania Żydów w XX wieku zaczęły się z chwilą dojścia Hitlera do władzy w 1933 roku i stopniowo narastały. Wydarzenia nocy kryształowej, czyli napaść na żydowskie sklepy, firmy, synagogi były prostą wypadkową tego, do czego zmierzała cała nazistowska polityka. Jeśli ktoś miał jakieś złudzenia, w która stronę zmierza ta historia, to noc kryształowa go totalnie pozbawiła.

Tej nocy w Landsbergu naziści nie tylko podpalili synagogę, ale także zamachnęli się na własność Żydów, ważnej społeczności miasta. To był ostateczny początek końca.

Byli tu od średniowiecza

Żydzi mieszkali w Landsbergu najpewniej od drugiej połowy XIV wieku. Jednak pierwsza informacja o gorzowskiej synagodze pochodzi dopiero z 1557 roku, czyli z okresu po wygnaniu wszystkich Żydów z obszaru Brandenburgii.

Ponownie pojawili się w mieście pod koniec XVII wieku. W 1695 r. uformowała się wspólnota, która liczyła mniej więcej 20 rodzin żydowskich. Pierwsza synagoga powstała około 1755 r. Była to najprawdopodobniej niczym nie wyróżniająca się budowla szachulcowa, która służyła gminie przez następne 100 lat. W połowie XIX w. liczna i mająca duże znaczenie gmina potrzebowała już nowego domu modlitwy. W listopadzie 1851 r. rozebrano starą synagogę i rozpoczęto przygotowania do budowy nowej. Zaprojektował ją w stylu bizantyjskim architekt Tietz z Berlina. Budowa trwała ponad rok i kosztowała 16 tysięcy talarów. Zachował się opis budowli: „Zawiera ona 150 miejsc dla mężczyzn i 135 dla kobiet. Drewniane kolumny dźwigają empory, a na ich balustradach stoją kandelabry do ozdoby świątyni. Szeroka ponad 16,4 m przestrzeń zwieńczona jest wiązaniem wiszącym, którego cztery wiązary służą do dekoracji, zdobiąc wspornikami i czopami ze starannie obrobionego drewna; kratownica wiązarów służy jednocześnie ich usztywnieniu. Dach czterospadzisty, który projektowano zwieńczyć ośmiokątną latarnią, poniechaną z powodu oszczędności. Naprzeciw głównego wejścia, na ścianie wschodniej znajduje się podwyższenie na Torę, wzniesione o 6 stopni ponad poziom podłogi. Przed nim ustawiona jest kazalnica, a przed nią almemor dla odmawiającego modlitwy. Bogato zdobione złotem i srebrem najświętsze miejsce odbija się na tle dębopodobnej okładziny. Powierzchnie ścian pokrywa malowidło, złożone głównie z poplątanych linii. Zewnętrzną elewację budowli wykonano z surowej cegły, przy czym ornament i kształt gzymsów stanowią fasonowe kamienie. Powierzchnia zabudowana wynosi około 303 metry kwadratowe”.

Po nocy kryształowej wypalone mury straszyły przez cała II wojnę światową i dopiero na przełomie lat 40. i 50. XX wieku zostały rozebrane. Dziś na tym miejscu stoi blok przy ul. Łazienki.

Żydzi tracą coraz więcej

Proces przejmowania majątku żydowskiego zaczął się już w 1933 r. Budynek sklepu meblowego założonej w 1864 r. firmy Lewinson & Söhne przekazano do dyspozycji plebanii ewangelickiej. Przejęto też między innymi sklepy pani Bergmann i Juliusa Heymanna. W 1938 r. przejęto ostatnie duże żydowskie firmy w mieście: założoną w 1862 r. firmę tekstylną Louisa Cohna i dużą fabrykę butów Salamander braci Lemke. Firma produkowała dziennie 1,5 tys. par butów wysokiej klasy. Zatrudniała ponad 450 pracowników i miała około 3 milionów marek obrotu. Właściciele Gerard i Horst Lemke przeżyli wojnę. Po zwolnieniu z aresztu wyjechali z Niemiec i przedostali się do Stanów Zjednoczonych. Zamożni obywatele miasta angażowali się w jego rozwój. Był wśród nich Adolf Boas, przedstawiciel znanej żydowskiej rodziny kupców i uznanych obywateli Landsbergu, Honorowy Obywatel Miasta, członek magistratu i jeden z fundatorów domu dla nieuleczalnie chorych (zmarł w 1879 roku).

On opisał nienawiść

Tylko nielicznym Żydom udało się przeżyć Holocaust. Udało się to wybitnemu filologowi Victorowi Klempererowi, synowi landsberskiego rabina, który jednak za bardzo nie utożsamiał się z religia. Urodzony w Landsbergu, wykształcony w Berlinie, romanista i germanista pracował na uczelni do chwili, kiedy naziści wyrzucili wszystkich Żydów poza nawias życia społecznego. Od śmierci uratowała go żona, Eva – Niemka, Aryjka, która odmówiła rozwodu. Oboje za skalanie rasy zostali umieszczeni w tzw. Domu żydowskim na obrzeżach Drezna. I właśnie ten fakt spowodował, że nie zginęli. Uratowały ich alianckie naloty dywanowe na Drezno w lutym 1945 r. Państwo Klemperer wmieszali się w falę tych, co przeżyli koszmar i wyszli ze zrujnowanego miasta. Wyzwolenia doczekali w Bawarii, a po zakończeniu wojny wrócili do Drezna.

To właśnie tam, jeszcze jako więzień w żydowskim domu, Victor Klemperer zaczął pisać swoją słynną książkę – „LTI, Lingua Tertii Imperii – Język Trzeciej Rzeszy”, który jest najlepszym z możliwych opisów języka nienawiści i pokazem tego, do czego on może zaprowadzić. Uzupełnieniem „LTI” są dzienniki „Chcę dawać świadectwo aż do końca. Dzienniki 1933-1945”.

Zdaniem wielu językoznawców nie ma bardziej przerażającej diagnozy tego, co się w Niemczech w latach 1933-1945 stało. Tym bardziej, że jest to naukowy wywód pokazujący, jakim wielkim narzędziem jest język.

Inne ślady po landsberskich żydach

Najbardziej smutnym świadectwem istnienia tu społeczności żydowskiej jest kirkut na ul. Gwiaździstej. Zniszczony i dewastowany zachował się jakby na przekór najpierw dążenia nazistów do starcia Żydów z powierzchni ziemi, a potem tych, co Polską władali do 1989 roku. Dziś tylko płot, zachowanych kilka grobowców, a właściwie ścian grobowców zaświadcza, iż żyła tu do II wojny zamożna społeczność żydowska.

Świadectwem jest także kamień pamięci odsłonięty dokładnie 10 listopada 2014 roku. Postawiło go Towarzystwo Miłośników Gorzowa przy wsparciu uczniów I Liceum Ogólnokształcącego. Było to pierwsze od zakończenia II wojny upamiętnienie społeczności żydowskiej w Landsbergu. W tym roku także magistrat postawił w bezpośredniej bliskości obelisku kamień na pamięć właśnie landsberskich Żydów.

Roch

Korzystałam między innymi z:

Robert Piotrowski, Od ulicy Żydowskiej przez Luizy po Łużycką czyli za rogiem apteki Strywald24.

Robert Piotrowski, Od Starego Rynku …. czyli rzecz o placach Gorzowa, Gorzów Wielkopolski 2016.

Christa Wolf, Wzorce dzieciństwa, Warszawa 1981.