W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Bogusława, Bronisława, Ilony , 18 sierpnia 2019

Buduje katedrę bez instrukcji, ale z całą rodziną

2019-02-17

Gdyby tak dobrze policzyć, to nagle by się okazało, że Cezary Siwek jest rekordzistą świata jeśli chodzi o liczbę obiektów wybudowanych z klocków LEGO.

medium_news_header_24047.jpg
C. Siwek wraz z rodzina podczas budowy makiety gorzowskiej katedry

A jak do tego dołożyć makietę gorzowskiej katedry, to na pewno jedynym takim wśród innych rekordzistów. A zobaczyć ją będzie można na wystawie.

- Wszystko zaczęło się gdzieś na przełomie lat 1980-81. Mój kuzyn miał zestaw klocków LEGO. To był model samochodu do zbudowania – zaczyna opowieść Cezary Siwek, który ze słynnymi duńskimi klockami związany jest od bardzo wielu lat. I to tak, że swoja pasją zaraził całą rodzinę.

Pierwszy model, modele na zawsze

Początek lat 80. minionego wieku to w Polsce dziwny czas. Trochę sią poluźniał gorset systemu, dlatego też różnymi drogami zaczęły trafiać do kraju dobra znane za zachodnią granicą. Tak też zaczęły się pojawiać i klocki LEGO. Skąd kuzyn Cezarego Siwka miał swój zestaw, nie jest istotne. Ważne było to, że zaprosił go do zabawy, która szybko przerodziła się w poważne zadanie. Bo przecież ten samochód wybudować trzeba było, jak w instrukcji stało. – Budowaliśmy jakiś czas. I wówczas zdałem sobie sprawę, że ja chcę zbudować kolejny model, chcę więcej tych klocków – opowiada Cezary Siwek.

Z klocków Lego można zbudować właściwie wszystko….

No i się zaczęło dopraszanie mamy, żeby kupiła mu te klocki. One owszem, w sprzedaży w sklepach PEWEX, czyli w specjalnej sieci sklepów, w których można było kupować za zachodnia walutę, bony Baltonowskie lub bony PKO, takie udawane dolary. No i po długim czasie namawiania, w końcu się udało. Czarek dostał wymarzony zestaw LEGO i już mógł sam osobiście w swoim własnym domu zacząć budować. Za pierwszym zestawem przyszły kolejne. – Powiem prawdę, w szkole podstawowej nauczyłem się tyle, ile trzeba było, bo resztę czasu zajmowały mi klocki i budowa różnych modeli. To było znacznie bardziej zajmujące – mówi. I od razu tłumaczy, że od początku ma zasadę – raz wybudowany model zostaje na zawsze. Nie modyfikuje go, nie zmienia. On po prostu pozostaje w kolekcji.

Choć, jak dodaje, jak był mały, to ze swoimi modelami jeździł po domu, coś przebudowywał i model wracał do stanu klocków. Z biegiem czasu, jak już został poważnym kolekcjonerem , każdy model stawał się trwałą cząstką zbioru. - Ale za to moje dzieci skutecznie kopiują moje zachowanie sprzed lat – mówi.

Od hobby do biznesu

Podejście do klocków zmieniło się z lekka u Cezarego Siwka z chwilą pójścia do szkoły średniej. – Co prawda, poznałem kolejnych kolegów, którzy też budowali, ale na chwilkę inne sprawy stały się ważniejsze – wspomina. Jednak gdy na świat przyszło jego pierwsze dziecko, klocki LEGO wróciły na dywan w pokoju.

Przez te lat zmieniła się tez sytuacja. W Polsce zmienił się system polityczno-gospodarczy, wiele rzeczy, w tym klocki LEGO, stało się bardziej dostępnych. – W 1999 roku zaczęła się pojawiać seria „Gwiezdne Wojny”. Też zacząłem kupować i budować – mówi Cezary Siwek.

I kiedy tak budował różne modele, w pewnym momencie pomyślał, a dlaczego by nie zająć się sprzedażą tych klocków? Od myśli do działania była krótka droga i w 2007 roku w Gorzowie otworzył swój sklep, a rok później zaprosił na pierwszą wystawę modeli z LEGO. – Przyszło mnóstwo osób, bo to była nowość – wspomina. I dodaje, że to był jeszcze czas, kiedy budował modele zgodnie z dołączonymi doń instrukcjami. Takie odwzorowywanie już wymyślonego i zaprojektowanego przez kogoś wzoru.

Czas na własną klockową architekturę

Ale kiedy tak budował różne modele, uznał, że pora najwyższa na klockową twórczość własną. Oznacza to, że budowniczy musi mieć różne pojedyncze klocki, które są zwyczajnie drogie. – Ale ile przyjemności było w ich kupowaniu, a potem budowaniu z nich własnych konstrukcji – mówi. To był też ten czas, kiedy zaczął docierać do modeli kolekcjonerskich, które trafiały na rynek w bardzo ograniczonych seriach lub też zupełnie nie były przeznaczone do sprzedaży. Podobnie było z całą serią klocków – pociągów, które także do najtańszych nie należały. No i dziś gorzowski kolekcjoner ma je wszystkie wybudowane i pieczołowicie przechowywane w specjalnych pudłach. Zresztą jak i inne modele.

Takimi rarytasami, które też ma w swojej pokaźnej kolekcji są zestawy, które były prezentami dla pracowników firmy LEGO, ale też kolekcjonerskie zestawy związane z „Gwiezdnymi wojnami”. – To jednak dość drogie zestawy, dlatego trzeba szukać okazji, bo i takie się trafiają – zdradza jeden z sekretów zdobywania rarytasów kolekcjonerskich.

Ponad tysiąc to mam na pewno

Kolekcjonowanie modeli z klocków LEGO jest dziedziną notowaną przez Księgę Rekordów Guinnessa. – Rekordzistą jest kolekcjoner, który ma ponad 1 tys. obiektów. Mało istotne, malutkich, czy dużych, liczy się sztuka. Ja myślę, a właściwie pewien jestem, że mam więcej – mówi. Ale na pytanie, ile? – odpowiedzieć nie potrafi. – Nie wiem, naprawdę. Będę widział, jak moja żona skończy katalogować instrukcje, a tych mamy 4 metry bieżące – mówi. I dodaje, że żona podeszła do pracy bardzo merytorycznie, po bibliotekarsku, więc trochę jeszcze potrwa odkrycie prawdy, ile tych klocków jest.

No i czas na katedrę przyszedł

Z pomysłem na budowę katedry z klocków wcale nie było prosto. – Jakoś tak w 2011 roku wziąłem moją mamę, żonę, córeczkę i syna i poszliśmy na lody na Stary Rynek. Wziąłem ze sobą aparat i dokładnie obfotografowałem wówczas katedrę. Zrobiłem ponad 200 zdjęć. To wówczas przemknęło mi przez głowę, że może kiedyś wybuduję model. Dlatego też zacząłem zbierać brązowe klocki. No bo jak gotycka katedra, to przecież z brązowych klocków musi być – opowiada.

Pierwszym, który usłyszał o ambitnym planie budowy najważniejszej gorzowskiej świątyni z najsłynniejszych klocków świata, był poprzedni proboszcz katedry, ksiądz Zbigniew Samociak. – Od niego dostałem plan z przekrojem katedry i taką małą makietę. Jednak tak naprawdę decyzja zapadła w ubiegłym roku. A do roboty zabrałem się podczas ferii w górach z rodziną – mówi Cezary Siwek.

Zabranie się do roboty oznaczało wymyślenie koncepcji pracy, przeliczenie makiety, przełożenie jej na klocki. – I wszystko to w głowie sobie musiałem ułożyć. Nie mam jakiegoś konspektu opracowanego przez inżyniera architekta, sam to robię. I nie brakuje ani jednego okienka, ani jednej blendy… Co prawda trudnością będzie budowa hełmu wieży, ale dam radę – mówi Cezary Siwek, który katedrę buduje z całą rodziną, zresztą jak i większość innych modeli. Jedynym odstępstwem od pierwowzoru jest to, że w klockach nie uda się pokazać naturalnych krzywizn, jakie występują w przyziemiu katedry, które powstały naturalnie przez wieki, a których zwyczajnie się nie da wybudować z klocków, bo LEGO takich klocków nie przewidziało.

Będzie ozdobą wystawy

Katedra, jej model z klocków LEGO, jedyny na świecie, bo Cezary Siwek nie zna nikogo, kto przed nim zrobiłby coś takiego, będzie ozdobą wystawy, która znajdzie się w Galerii Manhattan. – Udało się nam dojść do porozumienia. Będzie wystawa, będą warsztaty budowy modeli z klocków. Oczywiście także będzie sklepik, bo wiemy, że jak dzieci przychodzą na takie wystawy, to trudno im się wychodzi z pustymi rękami. No mam nadzieję, że się będzie podobało – mówi kolekcjoner.

Otwarcie wystawy modeli z klocków LEGO odbędzie się 21 lutego w Galerii Manhattan.

Renata Ochwat