W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Laury, Leszka, Marcjana , 17 czerwca 2019

Jego prace przez lata wyznaczały oryginalność Gorzowa

2019-06-06

Mieczysław Rzeszewski urodził się 1. stycznia 1931 r. w Pakości. Zmarł 27. czerwca 2005 r. Pochowamy jest w Alei Zasłużonych na gorzowskim cmentarzu. Ma pamiątkową tablicę w Alei Gwiazd na Starym Rynku.

medium_news_header_25023.jpg

W 1956 roku ukończył Wydział Sztuk Pięknych UMK w Toruniu ze specjalnością architektura wnętrz i sztuka dekoracyjna. Z Gorzowem związany był od 1957 roku. Do 1970 r. pracował jako nauczyciel wychowania plastycznego i wykładowca historii sztuki w Liceum Pedagogicznym i następnie w Studium Nauczycielskim, potem zajmował się wyłącznie pracą twórczą i działalnością na rzecz miasta jako radny oraz członek wielu stowarzyszeń o profilu kulturalnym. W Radzie Miasta Gorzowa zasiadał blisko 30 lat (1973-2002).

Prace Mieczysława Rzeszewskiego wyznaczały oryginalność Gorzowa i miały wpływ na upodobania plastyczne mieszkańców. Spośród licznych wnętrz bez większych zmian zachowała się aranżacja obecnego Miejskiego Ośrodka Sztuki, dlatego ma dziś wartość historyczną.

Najbardziej lubił metaloplastykę, chętnie wykorzystywał metal we wnętrzach, a także projektował oryginalne bramy, kraty, ogrodzenia, np. bramę do Pałacu Biskupów przy ul. Borowskiego. Jego mostek w Parku Wiosny Ludów i fontanna w Parku Kopernika do dziś pozostały w krajobrazie miasta.

Nie ma już albo zdecydowanie zmieniły kształt artystyczny: kawiarnia „Letnia”, ośrodek wypoczynkowy „Stilonu” w Lubniewicach, klub NOT (potem klub „Magnat” w Miejskim Centrum Kultury), sala herbowa w Urzędzie Miasta, restauracje: „Pegaz”, „Słowiańska”, hotelu „Stilon”, „Woroneż”, „Polonia” we Frankfurcie n. O., Klub Myśli Twórczej „Lamus”, ośrodek wypoczynkowy „Ustronie Leśne”, ośrodek wypoczynkowy „Stilonu” w Międzyzdrojach, wnętrza w budynkach wznoszonych przez „Przemysłówkę” („Gobex”) w Polsce i w Niemczech.

Oto artykuł Krystyny Kamińskiej opublikowany w piśmie "Za Oknem" w 1994 r. (nr 3):

Czy Mieczysław Rzeszewski powinien żałować tamtych lat?

Wybrał sobie dziedzinę sztuki, która nie umożliwia robienia wystaw, organizowania wernisaży, oceniania w recenzjach. Zajmuje się aranżacją wnętrz. Może więc tylko zaprosić do restauracji "Słowiańskiej", do restauracji "Woroneż", do ośrodka wypoczynkowego "Stilonu" w Lubniewicach, do domów wczasowych gorzowskich firm w Międzyzdrojach, do klubu "Lamus", do Biura Wystaw Artystycznych, do wielu innych miejsc użyteczności publicznej, na których odcisnął swoje piętno i swój gust.

Nowocześnie i praktycznie

Mieczysław Rzeszewski ukończył studia artystyczne w Toruniu na nowo otwartym wówczas wydziale aranżacji wnętrz. Studiował w latach 50., gdy plastykom wyznaczano miejsce wśród specjalności użytecznych, a nie artystycznych. Świeże były jeszcze powojenne rany i przekonanie, że trzeba mieć fach w ręku. On także postawił na fach, a na pewno na fachowość. Żeby dobrze wykonywać tę specjalność, musiał sam posiąść wcale nieartystyczną wiedzę z zakresu technologii wielu materiałów używanych przy wystroju wnętrz. Właśnie dlatego, że zajmuje się urodą wnętrz, umie ocenić wartość tego, co nas otacza, lubi ładne przedmioty codziennego użytku, a także dużym szacunkiem otacza rzemieślników, którzy potrafią tworzyć takie przedmioty.

Musiał poznać historię sztuki i historię rzemiosła. A stąd już krok do kolekcjonerstwa, do gromadzenia rzeczy ładnych, obok których nie sposób przejść obojętnie.  

Cuda w graciarni

Do swojej pracowni na najwyższym piętrze w budynku na rogu Jagiełły i Dąbrowskiego Mieczysław Rzeszewski zaprasza tylko nielicznych. To prawda, że pokonanie 99 schodów do przyjemności nie należy, więc tym artysta tłumaczy rzadkie zaproszenia.

Ale jest jeszcze drugi powód, który uwidacznia się dopiero na miejscu. Trzy czwarte powierzchni pracowni jest niedostępne, bo wypełniają ją stare meble zestawione jedne obok drugich, stare ramy, dużo obrazów olejnych, jakieś rycerskie zbroje lub ich fragmenty, mnóstwo porcelanowych bibelotów, dziwne tkaniny i kilimy, jest nawet hełm płetwonurka.

Nie da się ukryć, że to pomieszczenie na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie graciarni. Dopiero gdy Mietek zacznie opowiadać o tylko wybranych przedmiotach, gdy wskaże ich nadzwyczajne wartości i walory, od żadnego nie sposób oderwać oczu. Jest przy tym Mieczysław Rzeszewski koneserem niezwykłym, bo nie przywiązuje wagi do odnawiania, a nawet odczyszczania swoich eksponatów. Im urody dodaje czas niosący jakieś drobne uszkodzenia, wyblaknięcia, nawet kurz nieuchronnie wdzierający się wszędzie tam, gdzie dostęp trudny.

Dopiero w otoczeniu tych przedmiotów pełnych urody, ale jednocześnie jakby zaniedbanych, Rzeszewski czuje się dobrze. Tu na dużym stole kreśli projekty nietypowych mebli, lamp, kutych żelaznych ozdób, których tak dużo w jego wnętrzach. 

Może byłby Szwedem

Wkrótce po osiedleniu się w Gorzowie zaprojektował kawiarnię "Letnią". Zachwycała wtedy lekkością konstrukcji i odwagą w kolorystyce. Prestiżową i ważną - jak się potem okazało - pracą była aranżacja restauracji "Słowiańskiej". Jej wnętrze jest nieciekawe: po prostu wąska kiszka. Jak ją urozmaicić, jak ocieplić w odbiorze, a równocześnie nadać jej słowiański charakter?

Rzeszewski lubi drewno, kamienie, miedź, materiały naturalne. Z nich to wyczarował wojów strzegących filarów, zaprojektował nietypowe mozaiki, stworzył wnętrze, jakiego wówczas, we wczesnych latach 60., nigdzie jeszcze nie było. Tu specjalnie zatrzymywały się wycieczki jadące nad morze, tu kierowano nielicznych wtedy zagranicznych turystów.

To wnętrze mogło zmienić życie Mieczysława Rzeszewskiego. Zobaczył je pewien zasobny Szwed i postawił zaprosić jego autora do swojego kraju. Miał dla niego dużo zamówień. A trzeba pamiętać, że wówczas wyjazd z kraju, nawet na krótko, był prawie niemożliwy. Szwed załatwił u siebie wszystkie formalności, też niełatwe, bo związane z zaproszeniem konkurencyjnego plastyka, w Polsce zabiegał o paszport dla Rzeszewskiego. Ale Mietek ostatecznie zrezygnował z wyjazdu. Ciągle trzymały go obowiązki związane z pracą społeczną.

Dziś uważa, że zrobił źle, że nie powinien przedkładać różnych funkcji nad satysfakcję artystyczną i przygodę życiową. Ale tamta szansa już nie powróci. Jakby w ramach rekompensaty, gdy kilka lat później strona polska zobowiązała się do uruchomienia we Frankfurcie nad Odrą restauracji "Polonia", jej aranżację zlecono Rzeszewskiemu. Ale był to tylko Frankfurt w NRD i zlecenie polskie.

Wszędzie obecny

Przez całe życie Mieczysław Rzeszewski pełnił różne funkcje społeczne. Przez wiele lat był radnym Rady Miejskiej, przez wiele lat prezesował gorzowskiej grupie członków Związku Polskich Artystów Plastyków, czyli był wiceprezesem zielonogórskiego oddziału. Działał w Gorzowskim Towarzystwie Kultury, w wielu komisjach, radach i innych ciałach społecznych. Z jego opinią liczyli się zawsze ci, którzy pełnili miejskie i wojewódzkie funkcje urzędowe.

To on nadawał ton legendarnemu "Stolikowi nr 1" z lat 60., potem udzielał się w równie opiniotwórczym NOT-cie, teraz szefuje Radzie Klubu Myśli Twórczej "Lamus", jest delegatem do Narodowej Rady Kultury. A jeśli się zdarzy jakieś zebranie lub spotkanie ludzi kultury bez Mietka, to jakby brakowało najważniejszej osoby, jakby było nieważne. Ciągłą jego troską jest bujny rozwój kultury Gorzowa, jej promieniowanie na cały region i obecność ludzi kultury we wszystkim, co ważne w życiu miasta i województwa.

Solidne i szacowne

W zasadzie nie przyjmuje zleceń od osób indywidualnych.  Jeśli już, to wyłącznie od znajomych, którym nie potrafi odmówić. Lubi aranżować miejsca, które odwiedza wiele osób, chce, by jego gust kształtował normy estetyczne i by odbiorcy jego sztuki odrzucali bylejakość. Jego wnętrza są solidne i szacowne. Nie podoba mu się obecna moda ozdabiania rurkami i kafelkami. Twierdzi, że szybko znużymy się tą prostotą, że człowiek potrzebuje przedmiotów nie tylko funkcjonalnych, ale i pięknych.

W poprzednich latach pracował zazwyczaj na zlecenie zasobnych firm jak "Stilon" lub dawna "Przemysłówka". Wiedział, że ma dużo czasu na dopracowanie detali. To mu dawało poczucie bezpieczeństwa, bo nie lubi pracować szybko. Jest staranny i dokładny. Często zdarzało mu się, że nie dotrzymywał terminu, że opóźniał poszczególne fazy inwestycyjne. Nie lubi być ponaglanym. Dlatego uważa, że nie nadaje się do współczesnych czasów, gdy trzeba pracować szybko i terminowo. Nie przyjmuje zleceń małych, nie lubi po kimś poprawiać, nie cierpi dyskusji ze zleceniodawcami.  Wie, że oddaje towar w pierwszym gatunku, więc nie interesuje go gust zleceniodawcy.

Jest dumny z renowacji jego ukochanej "Słowiańskiej". Obecny właściciel pozwolił mu działać samodzielnie. I wnętrze jest naprawdę eleganckie. 

Dojrzałe damy

Ostatnio Mieczysław Rzeszewski ma nowe zajęcie. Całkiem dla siebie niespodziewanie stał się właścicielem niedużego domku w centrum Krynicy. Postanowił tam przenieść choćby część mebli, które teraz zajmują pracownię. Przy okazji odkrył wspaniałe ramy. Same, bez obrazów. I po niemal trzydziestu latach zajął się malowaniem, a dokładniej rysowaniem pastelami, ale metodą własną, oryginalną dającą efekt malarstwa olejnego. Rysuje dojrzałe damy, najczęściej w pozach niedbałych. Żartuje, że uprawia malarstwo ramowe.

Kończy się piata kadencja sprawowania przez Rzeszewskiego mandatu miejskiego radnego. Jest okazja, by spojrzeć za siebie, by ocenić minione lata. Z goryczą w głosie mówi, że żałuje tamtych lat, czasu spędzanego na posiedzeniach i radzeniach, że efekty tej działalności są niewielkie. Ale zapytany, czy zrezygnowałby z kandydowania, odpowiada, że jeszcze nie podjął ostatecznej decyzji. Zawsze chce być w centrum spraw dla miasta najważniejszych.

Krystyna Kamińska

Fot. Archiwum

1.Rzeszewski-w-pracowni-fot.-Szmidt.1994.jpg
2.-Rzeszewski.-Restauracja-Slowianska.1995.jpg
3.-Rzeszewski-osr.-wypoczyn.-Stilonu-Lubniewice-restauracja-fot.-Lazarski.jpg
4Rzeszewski.-Restauracja-Woronez-1995.jpg
5.-Rzeszewski.Brama-do-palacu-biskupiego.jpg
6.-Rzeszewski.Projekt-okladki-Lamusa-1996.jpg