W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Cecylii, Jonatana, Marka , 22 listopada 2019

Mickiewicz jest, ale jakoby go nie było

2019-10-21

Czarny plastikowy wór spowija jakąś postać. Tajemnicą w Gorzowie nie jest, że to pomnik Adama Mickiewicza, pierwszy polski na tych ziemiach. Podobnie smętnie wygląda cokół.

medium_news_header_26101.jpg

- Tak nie powinno być, przecież ten pomnik był tu zawsze – mówią przechodnie, którzy zatrzymują się przy miejscu, w którym przez poł wieku z okładem stał pomnik Adama Mickiewicza. Mimo wielu protestów różnych środowisk zapadła jednak decyzja, żeby pierwszy symbol polskości przenieść gdzieś w okolice Marszałka, bo w miejscu, gdzie stal tyle lat, musi powstać rondo.

Kiedy tylko mówiło się o przenosinach, głosów negatywnych było mało, kiedy figura faktycznie znalazła się na ziemi i została opakowana w czarny plastik, nieprzyjaznych głosów co do tej decyzji jest znacznie więcej.

Coś polskiego musi być

Kiedy już wiadomym się stało, że niemiecki Landsberg staje się na zawsze polskim Gorzowem, pierwsi mieszkańcy wiedzieli jedno, potrzebny jest widomy symbol, że tu Polska właśnie przyszła. I niemal od razu pojawiał się wizja Pomnika Wolności. Tak ogólnie brzmiała idea – Pomnik Wolności. A że potrzeba była olbrzymia, natychmiast, bo we wrześniu 1945 roku, na dożynkach wojewódzkich – dla przypomnienia, Gorzów znalazł się w województwie wielkopolskim, które odbyły się w Santoku, ówczesne władze poświęciły kamień węgielny pod przyszły pomnik. Ale za tym gestem niewiele poszło poza jakimiś głosami, że pomnik jest potrzebny.

I pojawia się Mickiewicz

O tym, że enigmatyczny Pomnik Wolności, który się cały czas jednak nie pojawił, może się zamienić w pomnik Adama Mickiewicza, zadecydował fakt, że w 1955 roku jak cała Polsce długa i szeroka, hucznie obchodzono 100-lecie śmierci Wieszcza. To wówczas zapadła decyzja, że na skwerze przy ul. Sikorskiego stanie właśnie spiżowa postać „Pana Tadeusza”.

Zawiązał się komitet organizacyjny, ale jeszcze gorzowianom przyszło czekać dwa lata na fizyczne zmaterializowanie się postaci poety we wskazanym miejscu.

Komitetowi budowy przewodził społecznik, znany w Gorzowie lekarz Edward Stapf. Pieniądze zbierano w różnoraki sposób (np. do każdego biletu tramwajowego dopłacano po 5 gr „na Mickiewicza”, sprzedawano cegiełki o nominałach 1 zł i 50 gr, urządzano społeczne loterie fantowe).

Pomnik ostatecznie odsłonięto w grudniu 1957 roku. Stanął on w tym miejscu, w którym stal do niedawna, czyli na Skwerze Wolności przy skrzyżowaniu przy skrzyżowaniu ulic Konstytucji 3 Maja i Orląt Lwowskich. Autorem jest rzeźbiarz Józef Gosławski. Na cokole umieszczono napis „Poecie i trybunowi ludu”. Sam moment odsłonięcia był wielką fetą, zjechali się przedstawiciele okolicznych miejscowości. Była to jednocześnie wielka manifestacja polskości tych ziem.

Zdarzyły się i śmieszne rzeczy

Wśród ciekawostek wiążących się z powstaniem pomnika, warto przytoczyć kilka. Pomnik odlano z żeliwa w gorzowskich nieistniejących już Zakładach Mechanicznych. Pierwotnie postać wieszcza miała być uwieczniona w brązie, ale okazał się on zbyt drogi. Figura ważyła trzy tony i była tak duża, że konieczne okazało się rozebranie bramy do zakładu, aby można ją było wywieźć. Sama postać ma 2,5 m wysokości. Mickiewicz na pomniku ma jedną rękę dłuższą. Zgodnie z projektem wieszcz miał trzymać w dłoni pióro, komitet uznał jednak, że lepiej, aby wskazywał nią książkę. W efekcie – prawica poety ma nieproporcjonalne wymiary. Podczas uroczystości odsłony doszło do zabawnego zdarzenia. Tuż przed odsłoną figurę umyto. Mroźny grudzień spowodował, że opadająca z pomnika płachta materiału odsłoniła oczom obecnych postać wieszcza udekorowaną… soplami zwisającymi z nosa i brody.

Jako że na głowie i ramionach poety przysiadają ptaki, figura musi być myta. Niekiedy robią to gorzowscy licealiści przy różnych okazjach związanych z życiem Adama Mickiewicza, częściej jednak czynią to służby komunalne. Za każdym razem przy takich okazjach gromadzą się grupki gapiów, bo mycie pomnika za każdym razem wygląda zabawnie.

roch