W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Delfiny, Marii, Wirginiusza , 8 grudnia 2019

Niezwykły skarb wygrzebany z piwnicy

2019-11-17

Talerze, filiżanki, mlecznik – to wszystko w lutym 2019 r. odkryli archeologowie w pewnej zapomnianej i zasypanej ziemią piwnicy. Od 15 listopada można je oglądać w Oficynie Muzeum Lubuskiego.

medium_news_header_26307.jpg

- Od początku ten skarb budził zainteresowanie. Obiecaliśmy, że go pokażemy, więc to robimy – mówiła podczas wernisażu dr Ewa Pawlak, dyrektor Muzeum Lubuskiego. W Oficynie muzealnej pokazano część liczącego ponad 3 tys. sztuk znaleziska, które miało miejsce na remontowanej ulicy Sikorskiego niedaleko katedry.

Nawet z nazistowskimi gapami

Na wystawie znalazły się przedmioty dnia codziennego, czyli talerze, talerzyki, spodeczki, kubki, mleczniki wykonane z porcelitu, czyli białej szkliwionej ceramiki. Wytwarzany on jest podobnie jak porcelana, ale z dużo gorszych materiałów. Wytwarza się z niego właśnie naczynia, ale raczej używane na co dzień. – Porcelana jest dużo delikatniejsza, wyroby z niej są cieniutkie i często prześwitujące – tłumaczą muzealnicy.

Część zgromadzonych przedmiotów jest uszkodzonych, ale wiele zachowało się w stanie znakomitym. Kilka z nich ma przy znakach manufaktur zachowane oznaczenia nazistowskie, bo właśnie naczynia z porcelitu wykonywano także na zamówienie nazistowskiej armii. – Dla mnie to ciekawy przykład socjologiczny. Bo wśród tych naczyń są też i takie, z których ktoś zaczął usuwać te oznaczenia. I to jest coś niezwykłego – mówi Stanisław Sinkowski, szef muzealnych archeologów.

W osobnych gablotach pokazano naczynia naprawione przez kuratorkę wystawy, panią Aurelię Macioszek. Zastosowała ona japońską technikę naprawy naczyń i efekt jest zaskakujący. Właśnie przy tych gablotach zwiedzający zatrzymywali się najdłużej.

Pani kurator się zgłosiła

Z ta wystawą wiąże się jeszcze jedna ciekawa historia, właśnie z panią kurator. – Kiedy tylko sprawa tych naczyń stała się głośna, zaczęły do nas spływać maile od zainteresowanych osób. No i wśród tych maili był jeden właśnie od pani Amelii Macioszek, która zaproponowała pomoc – opowiada Ewa Pawlak.

No i okazało się, że do Muzeum Lubuskiego zgłosiła się specjalistka nie lada klasy. Aurelia Macioszek jest bowiem sinologiem po Uniwersytecie Warszawskim oraz historykiem sztuki po Freie Universitat w Berlinie. Jest do tego specjalistą od porcelany, i to nie tylko teoretykiem, ale praktykiem, co można oglądać na wystawie.

To właśnie pani kurator stwierdziła, że naczynia pochodzą z 11 manufaktur, głównie z Bawarii. Ale także eona odkryła kolejną ciekawostkę – kubek z napisem iż pochodzi on lokalu o nazwie Adria. – Ale nie wiem, z jakiej Adrii – przyznała.

Dyrekcja muzeum zapowiada, iż wystawę można oglądać do końca kwietnia 2020 roku.

roch

porcelit-1.JPG
porcelit-10.JPG
porcelit-11.JPG
porcelit-2.JPG
porcelit-3.JPG
porcelit-4.JPG
porcelit-5.JPG
porcelit-6.JPG
porcelit-7.JPG
porcelit-8.JPG
porcelit-9.JPG