W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Antoniego, Henryki, Mariana , 17 stycznia 2020

Zupa rybna, Mikołaj i świąteczne jarmarki

2019-12-06

Choinki, stoły ze świątecznym jedzeniem i dni wolne od pracy – tak wygląda wzór świąt Bożego Narodzenia.

medium_news_header_26475.jpg   Tradycyjny świąteczny jarmark w Poczdamie

Ale jak się przyjrzeć uważniej, wszędzie te dni obchodzone są nieco inaczej. Tylko Polacy i Litwini łamią się opłatkiem, inne nacje tego obyczaju nie znają. Mają za to inne, charakterystyczne obrzędy. Warto więc spojrzeć za granicę, aby zobaczyć, jak tam u innych te dni się obchodzi.

Jarmarki, czyli u Niemców

O tym, że idą święta, w Niemczech można się przekonać już od pierwszej soboty Adwentu. Ruszają bowiem wówczas jarmarki adwentowe, także coraz tłumniej odwiedzane przez Polaków. Można tu kupić rękodzieło, słodycze, popróbować lukrowanych jabłek oraz obowiązkowo grzanego wina. Bez tego absolutnie jarmark się nie liczy.

Niemcy nie obchodzą wigilii w taki sposób jak Polacy. Podczas kolacji jadają sałatkę kartoflaną i parówki bądź kiełbaski. Z Niemiec wywodzi się tradycja ubierania choinki, która sięga aż XV wieku. Drzewko było uznawane za dar od Jezusa. W Polsce Boże Narodzenie należy do typowo rodzinnych świąt, natomiast Niemcy spędzają je również w gronie najbliższych przyjaciół.

I choć nie ma postnych potraw, to jednak pewne obyczaje są. Każdy z gości wigilijnej kolacji ma ukryty pod talerzem pieniążek, który ma przynieść szczęście w nowym roku. Mimo że już 24 grudnia rozpoczyna się obchodzenie świąt, kolacja wigilijna nie jest tak wystawna jak w Polsce. Prezenty rozdawane są za to dopiero 25 grudnia - w Niemczech także przynosi je Mikołaj.

Zresztą 25 grudnia jest najważniejszym dniem świętowania w niemieckiej tradycji. Podaje się wówczas świąteczny obiad, na którym musi być pieczona gęś z ziemniakami i kapustą. Gęś zastępowana jest czasem kaczką lub indykiem. Do najpopularniejszych ciast świątecznych należy natomiast bożonarodzeniowa strucla z ciasta drożdżowego i dużą ilością różnorakich bakalii.

Zupa z karpia czyli Czesi

Nawet czeskie słowo oznaczające Boże Narodzenie, brzmi inaczej –Vanoce. Jego etymologia nie jest dokładnie znana, ale prawdopodobnie pochodzi ono od niemieckiego Weihnachten, czyli „święta noc”.

Czescy katolicy przygotowania do świąt zaczynają tak samo, jak polscy. Ale Czesi mają ciekawy obrzęd ludowy zwany barbórka. Ale nie ma on nic wspólnego z polską Barbórką. 4 grudnia, na świętej Barbary, Czesi urywają gałązkę czereśni. Trzeba ją wstawić do wody i od czasu do czasu zraszać. Powinna zakwitnąć w wigilię.

Przygotowania kulinarne rozpoczynają się już w listopadzie. Zaczynają się od pieczenia ciasteczek imbirowych.

Wigilia, czyli 24 grudnia u Czechów to Štědrý den czyli „szczodry dzień”. Zwykle tego dnia mama od rana krząta się w kuchni, a ojciec z dziećmi ubierają choinkę, odkurzają i oglądają bajki w telewizji. Żeby przetrwać jakoś to najdłuższe w całym roku popołudnie w okresie najkrótszego dnia, chodzi się na spacery. W Pradze o tej porze pod Mostem Karola zbierają się ludzie i śpiewają kolędy. Po zapadnięciu zmroku można już rozpocząć wigilijną wieczerzę.

Czeski stół świąteczny to karp - smażony w panierce, podawany z sałatką ziemniaczaną, przygotowywaną z gotowanych ziemniaków, groszku, gotowanej marchewki, pietruszki, selera, jajek gotowanych, ogórków kiszonych lub konserwowych oraz majonezu lub śmietany homogenizowanej. Może być też w sosie słodko-kwaśnym z dodatkiem piernika, suszonych śliwek, migdałów i rodzynek. Jako pierwsze danie podaje się zupę rybną, gotowaną z resztek karpia tzn. łbów i wnętrzności. Poza tym na stole jest jeszcze tzw. kuba, czyli pęczak wymieszany z grzybami, majerankiem i czosnkiem, zapieczony w piekarniku. Prezenty przynosi Ježíšek, czyli inaczej Dzieciątko, które jest niewidzialne, co ma tę zaletę, że nie można go wykorzystać komercyjnie. Po kolacji wigilijnej, ojciec rodziny zapala świeczki i zimne ognie na choince. Potem nagle dzwoni dzwoneczek. To znak, że Jezusek już był i przyniósł prezenty. Cała sztuka polega na tym, żeby dziecko nie zobaczyło, kto dzwoni tym dzwoneczkiem.

Poza tym do ważnego obyczaju należą świąteczne spacery – i już 25 grudnia ulice czeskich miast zaludniają się od spacerujących ludzi, którzy co kawałek degustują grzane wino z różnymi dodatkami.

I u trochę dalszych sąsiadów

Francuzi obchody świąt zaczynają już 5 grudnia, czyli w dzień poprzedzający Mikołajki. Francuzi bardzo lubię Wigilię, która jest wyjątkowym dniem w czasie świąt. Tradycyjnym ciastem jest skomplikowane do wykonania „Buche de Noel”, czyli rolada w kształcie pnia drzewa. Najważniejszy jest jednak 25 grudnia, kiedy zasiada się do uroczystego obiadu. Co na stole? Przede wszystkim indyk podawany z kasztanami. Je się także wędzonego łososia, kawior, pasztet z gęsich wątróbek (fr. foie gras), ostrygi oraz ślimaki. Ciekawą przystawką jest wydrążony bochenek chleba, w którym znajdują się małe kanapeczki z różnymi pastami (wykonane ze środka chleba ), czyli Pain surprise. Królują także czekoladowe ciasta, chociaż coraz częściej zastępuje się je deserami lodowymi, aby posiłek był lżejszy. Aby uczcić Boże Narodzenie najczęściej pije się szampana. Jeśli jesteś fanem słodkości z pewnością przypadnie Ci do gustu tradycja prowansalska. W Prowansji po zjedzeniu głównych dań w czasie Wigilii podaje się trzynaście deserów (głównie owocowe). Francuzi nie świętują drugiego dnia świąt.

Nico inaczej jest w Holandii. Holendrzy mają swojego św. Mikołaja. Sinterklaas podróżuje statkiem z Hiszpanii do Amsterdamu każdej zimy i przywozi ze sobą worek z prezentami dla dzieci. Okres jego podróży jest obchodzony najhuczniej. Zwieńcza go wigilia urodzin św. Mikołaja 5 grudnia. Same zaś święta traktowane są przez Holendrów bardziej jako dzień wolny od pracy niż tradycję świąt Bożego Narodzenia, którą znany z własnych domów. Obchodzi się je tam 25 grudnia, kiedy zasiada się do uroczystego obiadu, na którym zwykle serwowane zimne i ciepłe przystawki (amuse, ragout), zupy, danie główne - pieczeń, wykwintny deseru z odpowiednimi winami (porto, Sauternes) i deska serów francuskich. To wszystko z odpowiednim wyborem win pasujących do każdego dania.

Natomiast Włosi świętowanie Bożego Narodzenia zaczynają w pierwszą niedzielę Adwentu, czyli cztery niedziele przed Wigilią. Organizują wówczas jarmarki świąteczne, puszczają fajerwerki i bawią się przy głośnej muzyce. Niektórzy ubierają choinkę, chociaż bardziej popularne jest tu budowanie szopki bożonarodzeniowej. W Rzymie w wigilijny wieczór na placu Świętego Piotra uroczyście odsłaniana jest tradycyjna szopka. To zwyczaj wprowadzony przez papieża Jana Pawła II w 1982 roku.

Włosi świętują wigilię – kolacja tego dnia oraz obiad 25 grudnia składają się z wykwintnych potraw przygotowywanych specjalnie na tę okazję – w wigilię je się potrawy postne, ryby i warzywa smażone lub duszone, a na drugi dzień jest uroczysty obiad również w gronie rodziny, obiad ten jest pożywny, ale już nie postny. Natomiast na świąteczny obiad często bywa podawany rosół oraz indyk. We Włoszech, tak jak prawdopodobnie i w innych krajach południa Europy do tych posiłków pije się wino, w okresie świąt powinno być jak najlepsze z możliwych, wznosi się toasty szampanem a także w niektórych przypadkach pija się wino grzane z przyprawami. Podczas tych świąt nie może zabraknąć słodyczy, które uwielbiają nie tylko dzieci, czyli różnego rodzaju ciasta, najbardziej znane to Panettoni i Pandoro (typowe babki w kształcie walca, z bakaliami, podobne do naszych wielkanocnych), Panpepato (pierniki), Torrone (nugaty z okolicy Wenecji, nadziewane migdałami jak również czekoladą lub orzechami), marcepany oraz czekoladki i cukierki.

Roch

Korzystałam ze stron internetowych poszczególnych ambasad