W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Damiana, Mirabeli, Wincentego , 27 września 2020

Taki miły pan, który był pamiętany z filmów

2020-01-15

Opowiadał, że do Gorzowa mógł przyjechać, ponieważ nie wsiadł do samolotu, który się rozbił pod Warszawą.

medium_news_header_26729.jpg Aleksander Fogiel jako słynny Maćko z Bogdańca w „Krzyżakach”

Znajomi zapamiętali go jako miłego, sympatycznego starszego pana. Dziś rzadko kto pamięta, że Aleksander Fogiel przez rok występował w gorzowskim teatrze. 17 stycznia mija kolejna rocznica jego śmierci.

- Kiedy zobaczyłam pana Fogla na ulicy, jak kupował chleb w sklepie, byłam tak bardzo zaskoczona. No bo jak to tak, sołtys z „Samych swoich” i Maćko z Bogdańca z „Krzyżaków” nagle kupuje pieczywo w centrum Gorzowa – opowiada stała bywalczyni gorzowskiego Teatru Osterwy.

Ściągnął go Bohdan Mikuć

Bardzo znanego aktora charakterystycznego, jakim przez całe swoje aktorskie życie był Aleksander Fogiel, do Gorzowa ściągnął Bohdan Mikuć w 1979 roku. Wtedy jeden z ciekawszych reżyserów tamtych czasów zaczął pełnić rolę dyrektora gorzowskiej sceny i zapragnął wzmocnić swój nowy zespół aktorami z Łodzi, których znał z pracy w tamtejszym Teatrze Nowym. Właśnie Aleksander Fogiel był jednym z nich. Grał na deskach Osterwy przez jeden sezon.

- W Gorzowie raczej niczym szczególnym nie błysnął. Ot, grywał w różnych spektaklach, ale tylko tyle – opowiada Krystyna Kamińska, dziennikarka, która w tamtych czasach pisywała recenzje teatralne. Ale to ona opowiada anegdotkę, którą Aleksander Fogiel tłumaczył, skąd się wziął w mieście nad Wartą. – Opowiadał zawsze, że miał z USA wracać do Polski tym samym samolotem, którym leciała Anna Jantar, i który się rozbił tuż pod Warszawą. No i dodawał, że właśnie dlatego mógł u nas pracować – mówi Krystyna Kamińska.

Jednak okazuje się, że to tylko wymyślona historyjka, bo samolot rozbił się w marcu 1980 roku, czyli wtedy, kiedy łódzki aktor kończył pracę w gorzowskim teatrze. Ale czego się nie robi dla sztuki…

Taki miły, starszy i życzliwy pan

W taki właśnie sposób pamiętają osobę Aleksandra Fogla w Teatrze. – Ja jeszcze wówczas tam nie pracowałam, ale bywałam, bo mój mąż Eugeniusz Paukszto, aktor Osterwy, grał z nim w jednej sztuce – opowiada Leokadia Tyborska, przez  lata kierownik działu promocji i obsługi widzów. I mówi, że to był miły, życzliwy, uśmiechnięty i niczym się nie wyróżniający aktor, który nie wykorzystywał fakt, że jest znany i to z dużych filmowych hitów. Podobnie o nim mówi Teresa Lisowska, aktorka Osterwy, której nieżyjący mąż Tadeusz Gałecki także grał w spektaklu z Foglem. – Sam fakt, że nie pamiętam żadnych anegdotek, pokazuje, że nic się podczas jego pobytu szczególnego nie wydarzyło, nie było żadnych skandali, czy jakichś innych wydarzeń – mówi. Ale trudno się dziwić, bo kiedy Fogiel przyjechał do Gorzowa, miał 69 lat.

Natomiast Roma Kobus, która w tamtych czasach pracowała w Teatrze Osterwy dodaje do tych opisów jeszcze jedną rzecz. – On się generalnie nie chwalił tym, że był bratem Mieczysława Fogga, bardzo znanego piosenkarza. Ale tak po prawdzie, to ja się tego faktu dowiedziałam właśnie od niego - mówi.

W rzeczywistości Aleksander Fogiel był bratem stryjecznym Mieczysława Fogga, który faktycznie nazywał się Fogiel, a Fogg był jego pseudonimem scenicznym, który w pewnym momencie stal się nazwiskiem.

Z Cichońskiego po pieczywo

Filmowy sołtys z „Samych swoich” oraz wójt z „Rzeczypospolitej babskiej” czy Maćko z Bogdańca z „Krzyżaków” mieszkał w Gorzowie tak, jak inni aktorzy, w służbowym mieszkaniu przy ul. Cichońskiego. Określenie mieszkanie, to trochę na wyrost. Bo to jeden pokój z korytarzykiem, który pełni rolę kuchenki oraz z maleńką łazienką. – Nie wybrzydzał - mówi Roma Kobus.

Sołtys z filmu „Sami Swoi” też zapadł nam w pamięci

Udaje się jeszcze spotkać gorzowian, którzy go z tamtych czasów pamiętają, jak robił drobne zakupy, właśnie pieczywo, jakiś ser czy warzywa na pobliskim ryneczku. – Proszę pamiętać, że to były inne czasy, niż dziś. Kupowanie żywności to było wyzwanie, bo sklepy były puste – zaznacza jedna z wielbicielek teatru.

Wielu gorzowian widywało Aleksandra Fogla w drodze do i z teatru, a także na zakupach czy spacerze. I wielu się dziwiło, kiedy go spotykało na ulicy, jakby nie dowierzając, że to właśnie i na pewno on - słynny Maćko z Bogdańca w „Krzyżakach” i sołtys z filmu „Sami Swoi”.

Aleksander Fogiel pożegnał się z gorzowskim Osterwą wiosną 1980 roku.

Renata Ochwat

Fot. stopklatka.pl

Aleksander Fogiel urodził się 26 lutego 1910 roku w Siedlcach, zmarł 17 stycznia 1996 roku w Łodzi. Jego rodzice pracowali na kolei, on sam skończył Technikum Kolejowe w rodzinnych Siedlcach. Ale o drodze życiowej zadecydował kurs w Miejskiej Szkole Rysunku i Zdobnictwa w Warszawie. To on dał mu pracę w teatrach warszawskich jako dekorator. Debiutował w teatrach Wojska Polskiego, w których występował aż do zakończenia II wojny światowej, gdzie pracował jednocześnie jako aktor i scenograf. Pracę w teatrze godził z pracą na kolei. W czasie wojny na polecenie gen. Karola Świerczewskiego zakładał Frontowy Teatr Artylerii II Armii Wojska Polskiego. Po II wojnie pracował w różnych teatrach, kierował między innymi teatrem dla dzieci Pleciuga.

W Gorzowie przebywał w sezonie 1979-80. Zagrał w sześciu spektaklach: „Czapa czyli śmierć na raty Janusza Krasińskiego, do tego spektaklu opracował też scenografię; „Proces o cień osła” Friedricha Durrenmatta; „Wańkowicz krzepi” Krzysztofa Kąkolewskiego i Melchiora Wańkowicza; „Obrona Ksantypy” Ludwika Hieronima Morstina i to tu zagrał jedyną znaczącą rolę w Gorzowie, czyli samego Sokratesa; „Procedura” Jana Pawła Gawlika. Potem pracował jeszcze w Teatrze w Kaliszu oraz w Teatrze Powszechnym w Łodzi. Jego ostatnią rolą była postać mężczyzny w oficerkach w „Dniu dłuższym niż stulecie” Aleksandra Wikina. Premiera miała miejsce 20 marca 1988 roku, czyli kiedy aktor miał 78 lat.