W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Anieli, Feliksa, Kamili, 31 maja 2020

Jak Max Bahr opiekował się pracownikami

2020-04-20

Max Bahr napisał w swoich wspomnieniach: ,,To, co ustawa o radach zakładowych wprowadziła w Niemczech po ciężkich bojach dopiero w 1920 roku, myśmy wprowadzili w zakładzie 15 lat wcześniej, dobrowolnie wykorzystując wielomiesięczne wcześniejsze doświadczenia".

medium_news_header_27459.jpg

Producent juty, dzisiejszego plastiku

Max Bahr był przemysłowcem niezwykle odważnym, przedsiębiorczym, ale przede wszystkim otwartym na potrzeby pracowników jego fabryki, a także wszystkich mieszkańców jego miasta - Landsbergu. Rozpoczynał od przejętego od ojca sklepu, potem uruchomił wielką szwalnię worków, a zakończył życie jako właściciel największej w Niemczech wytwórni worków z juty. Na początku XX wieku rozmaite worki były potrzebna na każdym kroku, a juta w opakowaniach pełniła funkcję taką, jaką dziś plastik. Zapotrzebowanie było ogromne. Do obróbki juty i wytwarzania tkanin na worki Max Bahr wybudował na Zawarciu nowoczesną fabrykę, w której w polskich czasach mieściły się Zakłady Przemysłu Jedwabniczego ,,Silwana".  

Godziwa zapłata i przedstawicielstwo

W Landsbergu nie było wcześniej tradycji tkackich, Max Bahr zaczynał od zera. Nowa fabryka ruszyła w 1904 roku. Po roku pracowało tam już 1300 osób. Aby ludzie chcieli przyjechać do tej pracy nawet z odległych miejscowości, trzeba było zapewnić im godziwą płacę i podstawowe warunki bytowe. Właściciel musiał przekonać pracowników, że im się opłaci wytężona i wydajna praca. Ustalono zasady, określono normy, a za to, co dany robotnik wyprodukował powyżej 80% tej normy, dostawał wynagrodzenie w wysokości 33,3% więcej niż podstawowa stawka. Ludzie zaczęli lepiej zarabiać, ale i wydajniej pracować.

Aby atmosfera w zakładzie była dobra, by nie chodziło do strajków lub innych zahamowań produkcji, powołano radę. Zakład został podzielony na dziesięć działów.  Pracownicy każdego działu w tajnych wyborach wybierali swojego przedstawiciela oraz jednego lub dwóch jego zastępców, w zależności od wielkości wydziału. Ci z kolei wchodzili do zakładowego komitetu, który reprezentował załogę przed właścicielem. Niezadowoleni mogli zgłaszać uwagi do przedstawicieli swojego działu, a on decydował, czy i jak rozwiązać problem we własnym zakresie, czy też przedstawić go wyżej jako dotyczący nie tylko jednego działu. Przed utworzeniem takiej struktury przedstawicielskiej zdarzały się jedno-, najwyżej dwudniowe strajki. Po utworzeniu - nigdy. Mógł więc Max Bahr z dumą napisać, że w jego firmie rada zakładowa powstała o 15 lat wcześniej niż tworzenie takich rad zagwarantowano ustawą.

Mieszkania dla pracowników

Podobnie prekursorskie były dokonania Maxa Bahra w innych aspektach opieki nad robotnikami i ich dziećmi. 

Już w 1889 r. przekonał kilku obywateli miasta do utworzenia Powszechnie Użytecznego Stowarzyszenia Budowlanego. Pierwsze cztery domy z czterema mieszkaniami w każdym powstały przy dzisiejszej ulicy Kosynierów Gdyńskich, na przeciwko hotelu ,,Mieszko". Budynki jeszcze nie były otynkowane, ubikacje znajdowały się na zewnątrz, ale każda rodzina miała do dyspozycji dwa pokoje z kuchnią oraz niewielki ogródek, gdzie mogła hodować warzywa i ziemniaki. Ogródek dla każdej rodziny Max Bahr gwarantował nawet wtedy, gdy budowano dwu- lub trzypiętrowe domy i gdy trudno było wygospodarować odpowiednie tereny.

Następne budynki wznoszono na Zawarciu, w sąsiedztwie fabryki, przy dzisiejszych ulicach Śląskiej, Waryńskiego, Jasnej, Fabrycznej. Od 1889 do 1913 r. powstało łącznie 670 mieszkań, w latach 1914-1915 doszło 9 domów ze 108 mieszkaniami, a do 1925 dalszych 30 domów z 222 mieszkaniami. Łącznie dla pracowników zbudowano 1000 mieszkań. Wszystkie domy na Zawarciu były podpiwniczone, miały bieżącą wodę, kanalizację, WC i centralne ogrzewanie. Wskaźnik określający stosunek liczby mieszkań do liczby zatrudnionym w fabryce był najwyższy w całych Niemczech.  Robotnicy mieli możliwość wykupu swojego mieszkania a nawet całego domu, jeśli zobowiązali się wynajmować jedno mieszkanie robotnikom fabryki na korzystnych warunkach. Na taki cel mogli uzyskać pożyczkę na preferencyjnych stawkach. Obowiązywało jednak zastrzeżenie: własnego lokalu nie wolno podnajmować sublokatorom ani sprzedawać w nim alkoholu.

Ochronka dla dzieci

W lipcu 1907 r., czyli już w trzecim roku funkcjonowania fabryki, otwarto ochronkę dla dzieci poniżej pierwszego roku życia. Specjalnie w tym celu zbudowano wolno stojący budynek według projektu cenionego architekta Fritza Crzellitzera, później projektanta łaźni. Dom otoczony był ogrodem kwiatowym i warzywnym, z wydzielonym placem zabaw oraz piaskownicą. Wszystkie pomieszczenia zostały funkcjonalnie zaprojektowanie. Podziw budził system zrzucania specjalnymi rurami brudnej bielizny do pralni w piwnicy, zaś po wypraniu w maszynie i odwirowaniu czysta bielizna przesyłana była windą do suszarni na poddaszu. 

Dziećmi opiekowały się pielęgniarki i osoby przyuczone do tego zawodu. Ochronka czynna była od godziny szóstej rano do szóstej po południu. Kobiety, które karmiły swoje dziecko piersią, mogły w ciągu dnia cztery razy wyjść z fabryki, aby je nakarmić. Przygotowano specjalny harmonogram godzin karmienia, aby zachować zasady higieny. Każde małe dziecko było codziennie kąpane i przebierane w należącą do placówki bieliznę i odzież oznaczoną odpowiednim numerem, aby zawsze korzystało ze swojej. Podobnie miało naczynia z własnym numerem. Co najmniej dwa razy w tygodniu ochronkę wizytował lekarz, który badał dzieci, a także określał jadłospis. Dzieci poniżej trzeciego roku życia, które nie były karmione przez matki, otrzymywały na noc i niedzielę odpowiednią ilość sterylizowanego mleka, by uniknąć zmiany pożywienia. Dzieci słabe lub źle odżywione otrzymywały specjalne środki wzmacniające oraz kąpiele solankowe.

Rodzice płacili za pobyt dziecka, ale zasadnicze koszty ponosiła firma. W 1910 r. za jeden dzień pobytu dziecka w ochronce rodzina płaciła 19 fenigów, a firma dopłacała 37. Podobne wartości dla 1919 r. to 16 fenigów opłaty rodziców i 2,05 marki dopłaty.

Zakładowe przedszkole

Bardzo szybko okazało się, że starsze dzieci także wymagają opieki i we wrześniu 1911 roku dla przedszkola został ukończony nowoczesny, przestronny budynek z ogrodem. Przewidziany był dla 100-120 dzieci, ale po przybudówce liczbę przyjmowanych zwiększono do 200. Zajęcia w przedszkolu prowadzone były według nowoczesnej wtedy metody Friedricha Fröbla, która na pierwszym miejscu stawia aktywność zabawową w procesie poznawania świata przez dziecko. Oczywiście dzieci otrzymywały także wyżywienie według wzorca prawidłowego żywienia.

Opiekę nad dziećmi dopełniała izba położnic a nawet klinika położnicza, gdzie po urodzeniu dziecka matki mogły spokojnie dochodzić do zdrowia. 

W sprawozdaniu za rok 1912 podpisanym przez Maxa i Margarete Bahrów czytamy: ,,Nawet jeśli oceni się koszty i dopłaty dla dzieci jako dość wysokie, to ponoszone w ten sposób ofiary uznać należy za uzasadnione, bowiem przemysł nie powinien uchylać się od obowiązku łagodzenia, w miarę swoich sił, szkód związanych z jego rozwojem, szczególnie jeśli chodzi i zdrowie i siły dzieci".

Zakładowy bank

Max Bahr stworzył własny, firmowy system oszczędzania, bardzo korzystny dla pracowników. Pracownik deklarował, jaką kwotę będzie odkładał co tydzień i była ona potrącana z jego wypłaty. Na kopertach, w których pracownicy otrzymywali tygodniową wypłatę, wyliczono, ile zgromadzą pieniędzy po 30 lub 40 latach oszczędzania. Stopa zysku do pierwszego tysiąca marek wynosiła 8%, od kwoty wyższej - 6%. Inne kasy oszczędności dawały w tamtych latach 3-3,5%. Pieniądze złożone w tej kasie pracownik mógł podjąć w każdej chwili. 

Inną formą oszczędzania była kasa emerytalna, z której można było korzystać dopiero po przejściu na emeryturę, ale tu warunki były jeszcze korzystniejsze. Wkłady były oprocentowane tak samo jak w kasie oszczędnościowej, ale po pięciu latach zakład dokładał 10% zaoszczędzonej kwoty, a po dziesięciu jeszcze doliczał 20%.

Choć I wojna światowa zmieniła relacje finansowe, Max Bahr stale czuł się zobowiązany wypłacać robotnikom zgromadzone fundusze według ustalonych zasad.

Dla swojego miasta

Wrażliwość społeczną Max Bahr rozszerzył na wszystkich mieszkańców Landsbergu. W 1898 zainicjował stowarzyszenie, którego celem było utworzenie publicznej biblioteki i czytelni. Sam ofiarował bibliotece pierwsze dwa tysiące książek.

Z jego inicjatywy zbudowano Dom Społeczny przy obecnej ul. Dąbrowskiego, w którym znajdowały się pomieszczenia dla biblioteki, czytelni dla dorosłych i czytelni dla dzieci, a także dla organizacji społecznych, przede wszystkim Towarzystwa Gimnastycznego z dużą halą sportową. Dom został ukończony w 1914 r., ale przez pierwsze pięć lat mieścił się tam szpital dla żołnierzy. W czasie II wojny budynek został częściowo zniszczony, a po odbudowaniu mieszczą się w nim technika mechaniczne i elektryczne.

Ostatnią dużą budowlą, jaką pozostawił Max Bahr, jest łaźnia zbudowana z jego inicjatywy i w większości z jego funduszy. Sam był zamiłowanym pływakiem i bardzo często podkreślał potrzebę systematycznego uprawiania sportu. Obiekt budowano w latach 1928-1930. 6 stycznia 1930 roku odbyło się uroczyste otwarcie łaźni, oczywiście z udziałem inicjatora. Ale gdy przeprowadzono tu pierwsze ważne zawody pływackie w październiku tego roku, Max Bahr już nie żył. Po krótkiej chorobie zmarł 25 września 1930 r.

Autorytet

Max Bahr był aktywny na wielu polach; zasiadał w Radzie i w Zarządzie Miasta, z ramienia władz miasta nadzorował szkolnictwo.  Po I wojnie stał się aktywnym członkiem Niemieckiej Partii Demokratycznej, wybrano go do Narodowego Zgromadzenia Konstytucyjnego, a potem do pierwszego Reichstagu. Wszędzie szukał rozwiązań, które gwarantowałyby postęp, a jednocześnie spokój gospodarczy i społeczny.

Dla pracowników jego fabryki i dla wszystkich mieszkańców Landsbergu Max Bahr był niekwestionowanym autorytetem. Uznanie dla niego najdobitniej wyrażono wielkim marszem w dniu 28 października 1928 r. z okazji jego 80-lecia. Od Dębu Bahra (obecnie ul. Towarowa) aż do jego domu przy dzisiejszej ulicy Borowskiego (obecnie Dom Biskupów) przez centrum miasta przeszedł pochód z pochodniami, którego uczestnicy zanieśli swojemu dobroczyńcy uroczyste podziękowania i życzenia dalszego zdrowia.  

Po śmierci Maxa Bahra cały Landsberg pogrążył się w żałobie. ,,Za trumną, oprócz asysty i członków rodziny, szedł tłum tych, którzy za życia byli z nim blisko związani, i tych, którzy dziękowali mu za jego dokonania. Na wszystkich ulicach i na cmentarzu tworzyły się wielotysięczne szpalery ludzi oddających zmarłemu ostatnia cześć". 

Pamięć

W 2000 r. ukazała się niewielka książka Jana Kozłowskiego pt. „Max Bahr i jego praca obywatelska”, w której po raz pierwszy został przedstawiony ten człowiek zasłużony dla Landsberga. O książce szerzej na stronie interentowej https://www.wimbp.gorzow.pl/71507-2/

W 2020 r. Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna wydała przetłumaczone na język polski  wspomnienia Maxa Baha z obszernymi wstępami przybliżającymi zarówno sylwetkę autora jak i warunki polityczno-społeczne, w jakich działał. Więcej - http://www.echogorzowa.pl/news/31/czytajzemna/2020-02-10/pamieci-maxa-bahra-26905.html

Krystyna Kamińska

Fragment rozdziału „Człowiek w miejscu pracy” zamieszczonego w książce „Gorzów... z dziejów gospodarczych miasta i regionu”, Gorzów Wlkp. 2020.