W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Alfreda, Maksymiliana, Selmy , 14 sierpnia 2020

Jak to drzewiej na majówkach bywało

2020-04-29

Pierwszy pochód majowy w powojennym Gorzowie odbył się w 1946, ostatni w 1988 roku. Przez te lata spontaniczne przejścia przez miasto ubarwiał albo Szymon Gięty, albo demokratyczna opozycja.

medium_news_header_27515.jpg

W tym roku po raz pierwszy w powojennych dziejach miasta obchody dnia 1 Maja będą miały wymiar wybitnie symboliczny – na ulicach zawisną flagi na znak, że święto jest – nie tyle może 1, co 3 maja Ze względu na koronawirusa nie wolno urządzać żadnych spotkań, nawet nieformalnych, jakie od lat zwykli urządzać ludzie lewicy. To pierwsza zupełnie inna Majówka od 1945 roku.

Mecz w majówkę

Choć polska administracja w Landsbergu/Gorzowie pojawiła się bardzo wcześnie po zakończeniu działań wojennych na tym terenie, to jednak w 1945 roku, kiedy wojna jeszcze trwała, dogorywał Berlin, nikt w świeżym polskim mieście nie myślał o organizacji pochodu na cześć pracowniczego święta, choć przecież taka administracja właśnie się montowała. Z ważnych publicznych wydarzeń, które się odbyły 1 maja 1945 roku, był …. mecz, który odbył się na terenie dzisiejszego stadionu Stilonu. Naprzeciw siebie stanęły drużyny kolejarzy oraz ekipa żołnierzy Armii Czerwonej (więcej o tym meczu w naszym Kalendarium pod datą 1 maja).

Poza tym, tego 1 Maja życie publiczne dalekie było od stabilizacji. Przecież jeszcze trwała wojna.

Pierwszy raz po ulicach przeszedł pochód

Pierwszego pochodu gorzowianie doczekali się dopiero rok później. Było to dokładnie 1 maja 1946 roku. W przemarszu wśród ruin pokazały się wszystkie funkcjonujące już zakłady pracy, ale także gromady – jak choćby Gromada Wieprzów, czyli mieszkańcy dzisiejszych Wieprzyc. Na zachowanym archiwalnym zdjęciu widać gromadę ludzi niosących szeroki transparent Gromada Wieprzów.

Chyba ktoś z decydentów zauważył wówczas zarówno komizm, jak i dwuznaczne znaczenie tego określenia, bo był to pierwszy, jedyny i ostatni występ wieprzyckich pod takim transparentem.

Jeśli się popatrzy bowiem na ewolucję nazwy Wepritz, to nazwa Wieprzów pojawia się 25 października 1945 i jest fonetycznym odwzorowaniem niemieckiej nawy. Do zmiany na Wieprzyce dochodzi 14.07.1946 roku, czyli w krótkim czasie po słynnym pochodzie.

A jak ów przemarsz wyglądał? Spalone i obrócone w perzynę centrum Gorzowa sprawiało przygnębiające wrażenie. Ludzie też po wojnie nie grzeszyli ani bogactwem w stroju, ani jakąś szczególną elegancją. Po przejściu przez centrum ludzie spotkali się na wiecu na Starym Rynku.

W pewien sposób wykuwał się wzorzec późniejszych obchodów majowych, które miały bardzo różne oblicza, choć jedno wspólne. Wszyscy pokazywali, jak bardzo ich te majówki cieszą.

A potem pojawił się Szymon…

Szymon Gięty, czyli Kazimierz Wnuk pojawił się nagle w Gorzowie gdzieś w latach 50. XX wieku. Nikt nie wie, dlaczego akurat postanowił zamieszkać w mieście. No i aby żyć zajmował się różnymi rzeczami. A to handlował instrumentami muzycznymi i różnego rodzaju zagadkowymi przedmiotami. Potem przerzucił się na zbiórkę makulatury. To wówczas sprokurował sobie swój słynny wózek, jeden z jego ze znaków rozpoznawczych. I jak gorzowianie pamiętaj, nigdy nie kradł, ani nie żebrał, tylko jak tłumaczył, on jest prywatna inicjatywa, a że trochę innego sortu, to już inna sprawa.

Właśnie jako ta oto prywatna inicjatywa postanowił wziąć razu pewnego udział w pochodzie z okazji święta 1 Maja. Jak postanowił, tak zrobił. Rzeczywiście przemaszerował przed honorową trybuną ze swoim klekoczącym wózeczkiem na zakończenie owego pochodu.

Od tego czasu zaczęła się trwająca kilka lat zabawa w łapanie Szymona. Łapiącymi byli funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej, a łapanym naturalnie Szymon. Na kilkanaście godzin przed pochodem milicja ładowała go do nyski i gdzieś wywoziła. A gorzowianie się zastanawiali – pójdzie Szymon w pochodzie, czy też nie pójdzie. Zawsze szedł, na końcu, pchając ów słynny wózeczek. Gorzowianie się cieszyli, bili brawo, a władza była wściekła, że znów ją przechytrzył.

Kiedy zachorował i to tak na poważnie, że nie dał rady pchać wózeczka, gorzowianom podczas pochodów tak naprawdę to właśnie jego brakowało.

Na ludową nutę

To wówczas utrwalił się wzorzec święta. Pochód, na trybunie oficjele, dzieci wręczające owym oficjelom kwiatki. W karnym pochodzi idą zakłady pracy, szkoły, stowarzyszenia, kluby sportowe, no kto żyw w tamtych czasach. Po pochodzie jakiś festyn, kiełbasa grzana i do tego piwo. W małych miejscowościach obowiązkowo ludowa zabawa pod chmurką.

Ale ten ludowy wzorzec zaczął pękać po pierwszych latach70. XX wieku. Do działającej opozycji zaczęli dołączać także i ludzie niekoniecznie z nią związani, którzy zaczęli dostrzegać, że rzeczywistość ma szczeliny.

Natomiast w latach 80. XX wieku ucieczki z pochodów czy odmowy udziału zaczynały być coraz powszechniejsze. Ludowa nuta kończyła się coraz bardziej.

Aż przyszedł 1988 rok…

W Gorzowie po raz ostatni odbył się pochód 1-majowy. Przeszedł ul. Sikorskiego, trybunę ustawiono właśnie wówczas  przy budynku Urzędu Miejskiego, wg oficjalnych szacunków w pochodzie wzięło udział 34 tys. osób; na wysokości poczty głównej, narożnik Sikorskiego i Marchlewskiego – dzisiejsza Pocztowa do pochodu włączyli się działacze Rady Regionu „Solidarności”, a Stefania Hejmanowska rozwinęła transparent z napisem Solidarność Gorzów, za nią do pochodu włączyli się inni działacze z transparentami o treści: Komunizm to nędza i poniżenie i Dość podwyżek cen. „Solidarność” Gorzów, rozsypywano także ulotki sygnowane przez Radę Regionu, przy katedrze do pochodu włączyła się grupa z WiP-u i RMN-u, z transparentem o treści Uwolnić więźniów sumienia, za katedrą opozycjonistów zaatakowało kilkunastu funkcjonariuszy SB po cywilnemu, którzy usiłowali wyrwać z rąk demonstrantów transparenty, tylko grupa WiP-u i RMN-u dotarła ze swoim transparentem przed trybunę honorową ustawioną koło Urzędu Miejskiego, gdzie zaatakowała ich kolejna grupa cywilów; zatrzymani zostali Stefania Hejmanowska, Jacek Hejmanowski, Maria Cieślak, Henryk Cieślak, Waldemar Mora, Barbara Hrybacz, Zbigniew Żmijski, Andrzej Wołyniec, Zbigniew Stępień i Julian Leśkiewicza, poturbowany został Bronisław Żurawiecki.

Tak zakończyła się era pochodów pierwszomajowych w Gorzowie.

Trochę historii

Święto 1 maja wprowadzono, by upamiętnić strajk robotników w Chicago w 1886 r. Protest w Chicago był częścią ogólnokrajowej kampanii na rzecz wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy. Robotnicy protestowali przeciwko niskim płacom, bardzo złym warunkom pracy oraz 12-godzinnemu dniowi pracy. Strajk miał bardzo krwawy przebieg.

Za czasów PRL 1 maja był jednym z najważniejszych świąt. Majowy dzień był hucznie obchodzony, na ulicach odbywały się liczne obchody i manifestacje. Po 1989 roku znaczenie pierwszomajowego święta zmalało, ale wciąż jest obchodzone - również w wielu krajach na świecie. W Ameryce Północnej świętuje się tak zwany Labour Day - wypada ono zawsze w pierwszy poniedziałek września. Z kolei mieszkańcy Australii Święto Pracy obchodzą w różne dni, w zależności od stanu.

roch