W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Estery, Kiry, Rudolfa , 7 lipca 2020

W końcu zapragnął mieć tam bunkier

2020-06-21

Makusyny, Wróbelki, polscy i niemieccy przyjaciele oraz znajomi jechali się do Witnicy, aby świętować 90. urodziny Zbigniewa Czarnucha, człowieka instytucji.

medium_news_header_27884.jpg

- Zbigniew Czarnuch to instytucja, bo historyk, wychowawca, orędownik polsko-niemieckiego pojednania i dyskusji, witnicolog – mówili ci wszyscy, którzy w deszczową sobotę stawili się w Parku Drogowskazów, w którym świętowano 90. urodziny najbardziej znanego mieszkańca Witnicy. A gościem niezwykłym na tych urodzinach była wybitna polska wokalistka jazzowa Urszula Dudziak.

Uczyłem się od pana myślenia po polsku

Uroczystości z okazji 90. urodzin Zbigniewa Czarnucha miały się pierwotnie odbyć w marcu, ale pandemia sprawiła, że trzeba było przenieść je na czas późniejszy. W sobotnie przedpołudnie w Parku Drogowskazów – ulubionym dziecku szacownego Jubilata czekały na gości stoły oraz zielone namioty. Na bohatera uroczystości czekał czerwony fotel. Przyjechał kilkanaście minut po 11.00 i zaskoczony był widokiem dość tłumnie zebranych przyjaciół i znajomych.

Kiedy przeszedł przez szpaler gość, zaczęła się część, w której długa kolejka gości składała życzenia. Jak pierwszy życzenia Jubilatowi złożył burmistrz Witnicy, Dariusz Jaworski, który podkreślił znaczenie osoby Zbigniewa Czarnucha dla Witnicy. Potem do składania życzeń ruszyli też i inni. – Pan mnie nauczył myśleć po polsku. Dzięki panu zacząłem lepiej rozumieć polskie sprawy – mówił Dietrich Schroeder z Märische Oderzeitung, największego dziennika Brandenburgii, który sprawami polskimi zajmuje się od 1989 roku. W podobnym tonie mówili dziennikarze z innych niemieckich mediów. Ale także ze stowarzyszeń z polsko-niemieckich z Frankfurtu, Berlina, Seelow, ale i z maleńkiego Lebus.

Ja ciebie Zbyszku podziwiam

Te słowa skierowała do jubilata jego najbardziej znana wychowanka, wybitna polska jazzmanka Urszula Dudziak. Jej pojawienie na uroczystej fecie wprawiło w zachwyt zarówno Jubilata, jak i członków szczepu Makusynów z Zielonej Góry – szczepu założonego i prowadzonego właśnie przez Zbigniewa Czarnucha, jednego z najbardziej znanych szczepów w dziejach polskiego harcerstwa po II wojnie światowej. Urszula Dudziak nie tylko wspominała czasy sprzed ponad pół wieku, ale także ku zachwytowi wszystkich zaśpiewała dwie swoje kompozycje, w tym megaprzebój – Papaya.

I ku zaskoczeniu wszystkich Urszula Dudziak nie uciekła zaraz po swoim występie, ale dotrwała do końca spotkania.

Zechciałem mieć bunkier

Kiedy w końcu z życzeniami do Jubilata podeszli przedstawiciele Wróbelków, teatrzyku szkolnego prowadzonego przez Zbigniewa Czarnucha czyli Katarzyna i dr Maciej Dudziak, wówczas przyszedł czas na opowieść o Parku Drogowskazów. Jubilat opowiadał o początkach, o tym, jak ściągał różne znaki drogowe, aż w końcu przyszedł czas na bunkier. – No i w końcu zapragnąłem mieć tu bunkier – mówił. I te słowa rozbawiły zebranych. Okazało się, że pomocnym w znalezieniu i przewiezieniu bunkra do Witnicy był właśnie Maciej Dudziak, dziś pracownik Akademii im. Jakuba z Paradyża oraz pisarz.

- To tylko Zbigniew Czarnuch mógł sobie wymyślić bunkier, znaleźć go i poruszyć wszystkich, aby go tu przywieźć – komentowali zebrani.

A Maciej Dudziak powiedział, że dzięki Jubilatowi nauczył się, że wszystko się da. – Kiedyś jechaliśmy na jakiś festiwal teatralny. No i mieliśmy w Warszawie przerwę, coś z sześć godzin. Wówczas pan Czarnuch stwierdził, że przecież można pozwiedzać Warszawę. Drugi opiekun powiedział, że się nie da. Pan Zbyszek udowodnił, że się dało. Dzieciaki mdlały, ale zwiedziliśmy. Okazuje się, że da się, jeśli się chce, to się da – opowiadał.

W spotkaniu uczestniczyli także członkowie gorzowskiego Klubu Regionalistów, którzy pod kierunkiem Zbigniewa Czarnucha objechali całe polsko-niemieckie pogranicze. Jak naprędce obliczyła Krystyna Kamińska, pokonali ponad 250 tys. km i byli w ponad 2,5 tys. miejsc. – Zawsze to są wyjazdy tematyczne. Każdy sezon jest poświęcony określonej tematyce. Jeździliśmy śladami hut szkła w Brandenburgii, śladami klasztorów, śladami rodów królewskich. Oczywiście inicjatorem zawsze był Zbigniew Czarnuch – mówili członkowie.

Człowiek – instytucja

Podczas urodzin w Parku Jubilat w towarzystwie gości odsłonił tablicę pamiątkową, właśnie jemu dedykowaną. –  No i masz. Kiedy chcieli nazwać Park moim mieniem, nie pozwoliłem – bo przecież jeszcze żyję, potem kiedy chcieli  drogę w parku znów nazwać drogą Czarnucha, nie pozwoliłem, bo przecież żyję, a teraz nie zapytali i nazwali – żartował pod odsłonięciu tablicy.

Zbigniew Czarnuch mieszka w Witnicy od 1945 roku. Jest historykiem z wykształcenia, zamiłowania i zainteresowań. Jest także wychowawcą. Od lat zajmuje się popularyzacją historii pogranicza i bibliografia jego prac liczy kilka tysięcy różnych artykułów. Poza tym ma na swoim koncie wiele książek. I właśnie do tej dziedziny życia Jubilata nawiązał Ryszard Skałba, dyrektor Muzeum Twierdzy w Kostrzynie. – Kiedy tu się wybierałem, to zastanawialiśmy się, jaką książkę Jubilatowi kupić. I co nam wpadło do głowy, to kwitowaliśmy – na pewno ma. Aż w końcu wpadła nam w oko „Historia piłki nożnej na Ceylonie”. No i pomyśleliśmy, że to jest właśnie to. Tego na pewno nie ma. Ale przecież w Nowej Ameryce, tu właśnie jest wioska o historycznej nazwie Ceylon. No to na pewno pan Zbyszek też o tej piłce będzie wiedział – żartował.

Oryginalne urodziny najbardziej znanego mieszkańca Witnicy zorganizowało Polsko-Niemieckie Stowarzyszenie Educatio Pro Europa Viadrina, Towarzystwo Przyjaciół Witnicy, UTW w Witnicy oraz Szczep Drużyn ZHP Wicina.

roch

urodzinyCzarnucha-1.JPG
urodzinyCzarnucha-2.JPG
urodzinyCzarnucha-3.JPG
urodzinyCzarnucha-4.JPG
urodzinyCzarnucha-5.JPG