W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Emmy, Flory, Romana , 24 listopada 2020

Obiekty Stilonu pod opieką konserwatora

2020-07-31

Byłe budynki Stilonu, dziś siedziby rozmaitych podmiotów zostały wpisane do rejestru zabytków. To ochrona starej, fabrycznej architektury, której coraz mniej w pofabrykanckim mieście.

medium_news_header_28210.jpg Fot. Materiały Lubuskiego Konserwatora Zabytków

Budynki byłego Stilonu to jedne z nielicznych, które zaświadczają o robotniczym charakterze Lansbergu-Gorzowa. Nie ma już śladu po Ursusie, dziś jest tam NovaPark, niemal nie ma śladu po Silwanie przy ul. Fabrycznej. W całości został natomiast kompleks postilonowski przy ul. Walczaka. No i właśnie służby konserwatorskie objęły go ochroną.

Tako rzecze komunikat

O wpisie do rejestru zabytków poinformował Lubuski Konserwator Zabytków na swojej stronie internetowej. W komunikacie można zatem przeczytać, że: „Do rejestru zabytków wpisano zespół budynków dawnego zakładu „I.G. Farbenindustrie AG Filmfabrik Landsberg”, w którym po II wojnie światowej działały Zakłady Włókien Chemicznych „Stilon” przy ul. F. Walczaka w Gorzowie Wlkp. W jego skład wchodzą: dawny budynek dyrekcji, remiza, budynek bramny z portiernią, warsztaty oraz garaż. W 1939 r. zarząd firmy AGFA, specjalizującej się w produkcji materiałów fotograficznych, podjął decyzję o otwarciu tu oddziału. Projekt opracował Willy Grunzke z Gorzowa, a generalnym wykonawcą była firma „Gebrüder Barthknecht” z Dessau.

W 1940 r. wzniesiono pierwsze budynki fabryczne, a w następnym roku rozpoczęto produkcję folii. Wkrótce zakład, jako jedyny na terenie Niemiec, wytwarzał syntetyczne włókna poliamidowe – Perlon. W 1941 r. przy budowie i produkcji pracowali radzieccy jeńcy wojenni. Po zajęciu miasta przez Armię Czerwoną w 1945 r. zakład zdewastowano, a wyposażenie zdemontowano i wywieziono.

W 1946 r. utworzono Gorzowskie Zakłady Włókien Sztucznych, rok później zapadła decyzja o budowie Państwowej Fabryki Włókna Syntetycznego, a w kolejnych latach uruchomiono tkalnię oraz produkcję chemiczną. W 1951 r. powstały Gorzowskie Zakłady Włókien Sztucznych, będące pierwszym w kraju producentem włókna poliamidowego. Następnie zmieniono ich nazwę na Zakłady Włókien Sztucznych „Chemitex” Stilon.

Przedsiębiorstwo rozwijało się bardzo dynamicznie i w latach 70. XX w. zatrudniało ok. 10 tys. osób. Produkowano kord, jedwab włókienniczy i dywanowy, a także taśmy i kasety magnetofonowe, żyłkę wędkarską, taśmy video. Zakład posiadał własne żłobki, przedszkola i szkoły, a także ośrodki wypoczynkowe, czasopismo, klub sportowy, a nawet muzeum. Na przełomie lat 80. i 90. XX w. ograniczono produkcję, wobec wzrostu kosztów i osłabienia eksportu. W 1998 r. zakład nabyła włosko-francuska grupa Rhodia S.A., „Stilon” stał się wówczas producentem włókien przemysłu tekstylnego (Nylstar), włókien do celów technicznych (Filtec) i granulatów konstrukcyjnych (Nyltech). Od 2004 r. zakład zmieniał kilkakrotnie właścicieli. Stale pogarszająca się sytuacja ekonomiczna doprowadziła w konsekwencji do ogłoszenia upadłości w 2010 r. i kolejnych przekształceń, co spowodowało rozdrobnienie własności, a także zmianę sposobu zagospodarowania budynków administracyjnych, technicznych i produkcyjnych. Gwoli ścisłości: Stilon jako zakład przemysłowy nadal istnieje, produkuje włókna tekstylne, ale to nie jest już oczywiście Stilon, jaki z dawnych lat pamiętamy.

Pomimo wtórnych przekształceń budynki utrzymały jednak dawny charakter, kształtowany ceramicznymi okładzinami elewacji, akcentowanych rytmicznie otworami okiennymi i drzwiowymi oraz skromnym detalem architektonicznym, a także zróżnicowaniem brył pod względem skali, geometrii oraz form dachów. Zmianie nie uległa sylweta zespołu, czytelna od strony ul. F. Walczaka, z masywnymi bryłami, kulisami bramy wjazdowej oraz akcentem pionowym wieży remizy. Zespół reprezentuje wartości historyczne w odniesieniu do dziejów przemysłu chemicznego, podkreślając znaczenie miasta, jako ważnego ośrodka gospodarczego, społeczno-politycznego oraz kulturalnego. Jest też świadectwem tendencji w architekturze modernistycznej lat 30. XX w. oraz rozpoznawalnym elementem historycznego zespołu przemysłowego w krajobrazie kulturowym Gorzowa Wlkp. Warto podkreślić, iż wpisu dokonano z urzędu, aby ochronić przed rozbiórką ten ważny szczególnie w powojennej historii miasta zespół. Przed kilku laty jeden z budynków rozebrano, zagrożona wyburzeniem była również remizy z charakterystyczną wieżą. W takich wypadkach wpis do rejestru zabytków stanowi prawną formę ochrony zabytków, których zachowanie jest ważne nie tylko dla mieszkańców Gorzowa Wlkp. ale również naszego regionu”.

Stilon w kulturze

Stilon jako marka istnieje dziś przede wszystkim w świadomości kulturoznawców oraz miłośników kaset magnetofonowych, które ostatnimi laty wracają do łask.

Warto przypomnieć, że Stilon, polska fabryka, doczekał się pierwszego śladu w literaturze już w 1953 roku, kiedy to ukazał się drukiem obszerny reportaż znakomitego pisarza i scenarzysty Jerzego Janickiego pod tytułem Nylon. Tam przyszły autor scenariuszy do Psa Cywila i Domu czy Polskich dróg opisuje mozolny trud towarzyszy z partii, którzy stawiają polską fabrykę. Stilon doczekał się także dramatu o sobie, o ludziach tam pracujących. Tekst napisała Katarzyna Knychalska a wyreżyserował ten spektakl Jacek Głomb, dyrektor Teatru Modrzejewskiej w Legnicy. Premiera odbyła się w Miejskim Centrum Kultury, przed laty Domu Kultury Chemik.

Potem ślady Stilonu w literaturze można znaleźć w rozlicznych książkach – bohaterowie używają kaset magnetofonowych.

Ostatnimi czasy kaseta magnetofonowa stała się jednym ze znaków Gorzowa – można ją zobaczyć na muralu przy ul. Pionierów, można także kupić koszulki z kasetami.

I choć fabryki z jej produktami już dawno nie ma, to legenda żyje. A miłośnicy historii z wdzięcznością przyjęli decyzję konserwatorów o konieczności ocalenia pozostałości po największym niegdyś zakładzie pracy w mieście.

Roch