W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Augusta, Saturnina, Urbana, 31 października 2020

Muzeum na miarę współczesnych czasów

2020-09-21

Po dwóch latach przebudowy, Muzeum Grodu Santok otworzyło podwoje. Zaskakuje nowoczesnością, funkcjonalnością i plastycznym wysmakowaniem.

medium_news_header_28601.jpg

- Remont trwał dwa lata, ale warto było – mówi dr Ewa Pawlak, dyrektor Muzeum Lubuskiego im. Jana Dekerta, w skład którego wchodzi odmienione nie do poznania Muzeum Grodu Santok. A wójt gminy Santok, Paweł Pisarek tylko dodaje, że choć prace przedłużyły się o rok, to jak widać, warto było czekać.

W Muzeum Grodu Santok nie zmieniło się właściwie tylko jedno – budynek. Bo to ciągle ten sam parterowy budynek tuż przy promie przez Wartę. Ale poza tym wszystko jest inne, nowe, intrygujące.

Zmieniła się cała ekspozycja. Poziomy układ zastąpił ślimak, co znacznie zwiększyło powierzchnię wystawową, nadało jej niezwykłości i sprawiło, że wnętrze jest nader atrakcyjne. Odsłonięto zręby starej santockiej chałupy, widać ją ze ślimaka, zresztą w pewnym momencie trzeba przejść po fragmencie ze zbrojonego szkła. Całość pomieszczeń utrzymana w granacie – gra światło, monitory z prezentacjami dziejów grodu oraz szklane gabloty z wyeksponowanymi zabytkami.

Całość otwiera słynny cytat z Kroniki Galla Anonima, który nazwał Santok kluczem i strażnicą królestwa. I jak na dokładny cytat przystało, w jednej z gablot rzeczywiście można zobaczyć stare klucze.

Muzeum jest tak urządzone, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Najmłodszych zachwyci samo nietypowe wnętrze, właśnie ze ślimakowo poprowadzoną kładką dla zwiedzających oraz monitory, na których można śledzić co ciekawsze fragmenty historii Santoka, a przecież działo się tu dużo, bo i wikińska napaść, ale i Sierotki też Santok oblegały. Przecież tu doszło do królewskich zaślubin księżniczki Konstancji z Konradem – synem margrabiego Jana I, właściciela Nowej Marchii. Wszystkie te wydarzenia znalazły się na ekspozycji.

Oprócz tego można podziwiać paciorki, przedmioty codziennego użytku, pieczołowicie odrestaurowane drobniutki  średniowieczne i starsze monety, ale też i ozdobny miecz pruski.

- Zależało nam, żeby to muzeum miało jak najlepszy wyraz, aby było magnesem – mówi dr Ewa Pawlak. I dodaje, że już ma informacje o pozytywnym odbiorze instytucji po kompleksowym remoncie.

Przebudowę wnętrza wykonała krakowska firma Probus, autorem koncepcji jest Michał Urban. Całość kosztowała 611 tys. zł z programu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Wspieranie działań muzealnych, a konieczny wkład własny w kwocie 291 tys. zł wyłożył Urząd Marszałkowski.

Muzeum Grodu Santok zaprasza od wtorku do soboty.

roch