W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Cezarego, Marii, Zygfryda , 22 sierpnia 2019

W Gorzowie coraz więcej ludzi słucha dobrej muzyki

2014-11-06

Trzy pytania do Bogusława Dziekańskiego, dyrektora Jazz Clubu Pod Filarami

medium_news_header_9372.jpg

- Za chwilkę kolejna odsłona fantastycznego festiwalu, choć nie bardzo lubisz to określenie, Gorzów Jazz Celebrations. Co cię podkusiło, aby do Gorzowa zaprosić właśnie Renauda Garcia-Fonsa, znakomitego kontrabasistę?

- Prosta sprawa. Otóż jak w ubiegłym roku siedziałem na festiwalu Warsaw Summer Jazz Festiwal i nagle na scenę wszedł właśnie Renaud Garcia-Fons, to zadziała się magia. Po nim miał wystąpić Paco de Lucia, wybitny gitarzysta,  i wszyscy myśleli, że Renaud Garcia-Fons, to jakiś taki wstęp, support, jednym słowem, wprowadzający gwiazdę. A tu się nagle okazało, że to nie żaden support, a regularny koncert. I potem przez ponad godzinę 2,5 tys. ludzi w niemym zachwyceniu słuchało muzyka, który gra tylko na kontrabasie. Była cisza jak makiem zasiał. Nagle okazało się, że kontrabas wspomagany przez elektronikę powoduje, że choć na scenie jest jeden muzyk, to jednak jest cała orkiestra. Bo muzyk ma dwoje rąk, dwoje nóg, czyli kolejnych członków orkiestry, bo jeszcze owa elektronika powoduje, że jest taki klimat, że nagle słyszy się francuskie i hiszpańskie klimaty. To było coś niebywałego. Wtedy pomyślałem sobie, że warto muzyka do Gorzowa zaprosić. Zresztą o tym świetnym występie napisał w bardzo dobrych słowach magazyn „Jazz Forum”.

- Myślisz, że w Gorzowie jest już na tyle osłuchana publiczność, że doceni kunszt wykonania na instrumencie, który kompletnie nie kojarzy się z występem solowym?

- To zawsze jest zagadka. Trzeba wiedzieć, że w całej Polsce najlepiej przyjmowane są koncerty muzyków amerykańskich. Trudno się przebić dobremu europejskiemu graniu, kiedy w tle są Amerykanie. Po prawdzie koncert Renauda Garcii-Fonsa to projekt trochę szalony jest. Bo nie dość, że europejski muzyk, to jeszcze grający na kontrabasie… Solo na kontrabasie. Wyzwanie duże. Zwykle myślimy: fortepian, skrzypce, a tu kontrabas… Wyzwanie jest i to całkiem duże. Ale nie mam złudzeń. Rzeczywiście w Gorzowie jest już spora, nawet całkiem ekipa, która przyjdzie, aby tego czegoś nowego, do tej pory nie słuchanego, posłuchać.  Przyjdzie. Lata słuchania dobrej muzyki, czasem trudnej w nas w Filarach, sprawiły, że pewni ludzie są otwarci i na taki projekt. I mam nadzieję, co więcej, pewien jestem, że im się spodoba. Nie sposób zwyczajnie przejść obok takiego wydarzenia muzycznego. Powtórzę, na scenie jeden muzyk, ale wrażenie takie, że jest całkiem spory zespół. Nie, gorzowscy melomani, takiej okazji nie przepuszczą. Przecież są całkiem nieźle osłuchani. W Gorzowie coraz więcej ludzi dobrej muzyki słucha. Także i jazzu w takim wykonaniu.

- Kolejny raz zapraszasz muzyka oraz melomanów na koncert do auli głównej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej im. Jakuba z Paradyża. Czemu nie Filharmonia dla przykładu?

- Z prostej przyczyny. Bo wiem, co i jak muzyk gra. Znam wszystkie gorzowskie sale, w jakich można zagrać koncert, stąd najprostszy wybór – aula PWSZ. Ta sala daje bliskość między muzykiem a widzem, słuchaczem. Konieczną w takim projekcie. Mam w pamięci słowa melomanów, którzy przyszli na drugi w Gorzowie, a pierwszy solowy projekt Richarda Bony, genialnego gitarzysty do Filharmonii Gorzowskiej. Nawet wytrawni melomani narzekali na oddalenie muzyka od widzów. A tu jest ta konieczna bliskość. Poza tym ta sala gwarantuje znakomity odbiór muzyki, świetną, wręcz krystaliczną przejrzystość dźwięku. Tak więc wszystkie elementy dobrego koncertu są spełnione. Słuchający jest blisko muzyka, muzyk blisko publiczności, jest bardzo dobry odbiór. No i co bardzo ważne, bilet na gorzowskie warunki nie jest najtańszy (70, 50 i 30 zł – red.), i za ten bilet chcemy naszym słuchaczom stworzyć najlepsze z możliwych warunki słuchania muzyki. W moim przekonaniu ta sala, aula PWSZ, nadaje się do takich kameralnych, ale większych niż klubowe granie, wydarzeń, znakomicie. Przecież przyjdą melomani, którzy bywają w różnych miejscach, a raz już byli i im się podobało. Stąd ten wybór.

roch