W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2019

Trzy pytania do Tomasza Kucharskiego, dyrektora Wydziału Kultury Fizycznej Urzędu Miasta Gorzowa

2012-07-26

medium_news_header_994.jpg

- Zaczynają się igrzyska olimpijskie w Londynie. Mają one dla pana, złotego medalisty olimpijskiego z Sydney i Aten,  jakieś szczególne znaczenie?

- Emocjonalnie bardzo duże. Byłem na pożegnaniu olimpijczyków, z których wielu jeszcze znam, trenowaliśmy razem i mówiłem, że bardzo im zazdroszczę. Zazdroszczę sportowo, że będą mogli się sprawdzić, powalczyć i zdobywać medale. To ciągle jeszcze we mnie siedzi. Te wspomnienia, te emocje związane ze startami i wszystkie wygrane ciągle są we mnie żywe.

- Z jakimi więc  nadziejami będzie pan śledził występy polskich , w tym gorzowskich olimpijczyków?

- Wstępnie szacuje się, że mamy około 25 szans medalowych, z których część powinna przełożyć się na konkretne medale. Parę nazwisk nam się ostatnio wykruszyło, paru naszych pewniaków jest w niewiadomej dyspozycji, ale liczę, że będzie dobrze. Także dla Gorzowa, bo mam nadzieję na przynajmniej dwa medale, w tym złoto.

- Nastały ciężkie czasy dla gorzowskiego sportu. Nie obawia się pan, część winy za to spadnie na pana?

- Jestem w tej chwili dyrektorem wydziału, który zajmuje się sportem i jestem świadomy tego, że będę w jakiejś części obciążany za te niedostatki finansowe. Trudno.  Zaistniała sytuacja może jednak przynieść wiele dobrego, bo pewne patologie związane z wykorzystywaniem otrzymywanych wcześniej środków,  zostaną wyeliminowane. Nie ma więc złego, co w jakiejś mierze, nie wyjdzie na dobre. Sport jak przyroda, nie znosi pustki. I na zgliszczach mogą wyrosnąć piękne kwiaty.

J. Del.