W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2019

Trzy pytania do Mirosława Wieczorkiewicza, fotoreportera i miłośnika żużla

2012-07-31

medium_news_header_1034.jpg
M. Wieczorkiewicz z Tonnym Ricardsonem, wielokrotnym mistrzem świata na żużlu.

- Żużel był całym Twoim życiem, całym światem. Byłeś na niemal wszystkich stadionach żużlowych w Europie, na największych imprezach światowych Co z tego świata pozostaje teraz, kiedy tracisz wzrok, niedowidzisz?

- Pozostają piękne wspomnienia i zdjęcia, które zrobiłem. Ponadto nawiązałem wiele przyjaźni z ludźmi żużla, w tym z zawodnikami z pierwszych stron gazet, którzy także o mnie pamiętają. Jak się widzimy, to się serdecznie ściskamy, a jak mnie gdzieś nie ma, to o mnie pytają. To zawsze miłe, jak np. Tonny Ricardson czy Jasson Crump serdecznie cię pozdrawiają. Ale na żużel ciągle chodzę i robię zdjęcia. Na szczęście teraz są takie aparaty, że nie muszę widzieć szczegółów, ustawiać ostrości i wystarczy, że dostrzegam kontury, zarysy ludzi czy przedmiotów. Co prawda to już nie jest to, ale musi mi wystarczyć.

- To jaki będzie to sezon dla gorzowskiej Stali?

- Chciałbym, żeby na 65 lecie klubu był medal. To może być złoty sezon dla Stali i jest to całkiem realne, ale muszą wszyscy jechać, bo skład na złoto jest.

- A Gorzów jest miastem przyjaznym dla osób niewidomych i niedowidzących?

- Nie bardzo, jak wszędzie. W obiektach publicznych nie ma żadnych udogodnień a wystarczy np. pierwszy i ostatni schodek czymś okleić, by osoba niewidoma wiedziała, że schody się zaczynają lub kończą. Na mieście, poza normalnymi chodnikami i drogami, brakuje jednolitego oznakowania i sygnalizacji dla niewidomych. Weźmy chociażby sygnalizację dźwiękową na przejściach dla pieszych – na jednym przejściu coś piszczy, na drugim dzwoni; na jednym przycisk do świateł jest wyżej, na drugim niżej; jeden jest taki drugi owaki … Naprawdę takie trudne jest ujednolicenie tego wszystkiego? No i jeszcze ludzie, którzy parkują samochody gdzie popadnie, a najczęściej na chodnikach. I nie myślą o tym, że przez nich chodzenie po mieście jest dla nas nie tylko trudne, ale także bolesne, bo się potykamy, uderzamy i przewracamy.

J.Del.