W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Ady, Aleksandra, Dagmary , 12 grudnia 2019

Trzy pytania do Roberta Surowca, przewodniczącego klubu radnych PO w radzie miasta

2012-10-07

medium_news_header_1670.jpg

- To prawda, że  otrzymał pan naganę od przewodniczącej Po w regionie, Bożenny Bukiewicz m.in. za wywiad udzielony naszemu portalowi?

- Na posiedzeniu zarządu regionu rozmawialiśmy o gorzowskim szpitalu, o tym co się tam dzieje. Nagany nie było, aczkolwiek ja i część innych osób miała odmienne zdanie niż pani przewodnicząca i je prezentowała także na tym posiedzeniu. Była przy tym mowa o wcześniejszych wypowiedziach. W sumie jednak była to rzeczowa dyskusja, nawet bez wielkich emocji. Każde z nas zaprezentowało swoje argumenty i przy nich pozostało.

- Jaka jest teraz sytuacja w lubuskiej platformie, bo przecież wbrew twierdzeniom niektórych, nie jest ona monolitem?

- Ale to jest normalne. Nie znam żadnej partii, która jest monolitem i na tym polega demokracja. Są różne zdania, różne poglądy, które się ścierają i nie powinno to nikogo dziwić. Tak samo jest w lubuskiej PO i to, że różnimy się w niektórych kwestiach jest czymś naturalnym.

- A sprawy w gorzowskim szpitalu  zmierzają w dobrym kierunku?

- Nic nie zmieniło się na lepsze, ale poczekajmy. Mam nadzieję, że nasze wystąpienia nie pozostaną jednak bez echa i sprawy gorzowskiego szpitala będą się miały lepiej. Moje nadzieje wynikają  z tego, że dostrzegam pewną zmianę w nastawieniu pani marszałek Elżbiety Polak i samego dyrektora Marka Twardowskiego. Poczekajmy na efekty, bo nie o słowa tu chodzi, ale o czyny. I po czynach będziemy sądzić.

J. Del.