W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Luizy, Włodzmierza, Zuzanny , 11 sierpnia 2020

Trzy pytania do Marka Lewandowskiego, dyrektora Hospicjum św. Kamila

2013-05-14

medium_news_header_3711.jpg

- Hospicjum ma już z 20 lat. Jak się zmieniało przez te wszystkie lata?

- Zmieniło się ogromnie. Zaczynało od wolontariuszy, od ludzi, którzy chodzili od domu do domu opiekując się osobami, które zgłaszały taką potrzebę. To byli lekarze, księża, pielęgniarki i inni chętni do niesienia pomocy. Kilkanaście lat temu stała się prawnie możliwa współpraca z Narodowym Funduszem Zdrowia, która umożliwiła finansowanie tego co robimy, jako działalności leczniczej. To sprawiło, że hospicjum mogło się rozwinąć, stać się takim przedsiębiorstwem, które ma swoją strukturę organizacyjną, ma swój obiekt i rozbudowane możliwości działania w zakresie opieki paliatywnej, ale nie tylko. Dzisiaj to również poradnie, pomoc psychologiczna, fizjoterapia, miejsce dziennego pobytu, ale przede wszystkim jednak hospicjum stacjonarne oraz domowe i dla dzieci.

- Jak jest w tej chwili kondycja finansowa hospicjum?

- Mimo trudnych czasów nie upadamy. Jakoś sobie radzimy, aczkolwiek przeżywamy pewne trudności. Koszty nie spadają a przychody maleją. Rocznie potrzebujemy ponad 3 miliony złotych, z czego z NFZ otrzymujemy 1.700 tysięcy. Około 1,5 miliona musimy więc dozbierać, by zamknąć budżet. W zeszłym roku jakimś cudem to się udało. Mamy nadzieję, że w tym roku będzie podobnie.

- Gorzowianie chętnie odpowiadają na wasze prośby i apele o wsparcie?

- Raczej tak, bez ich pomocy nie byłoby tego wszystkiego. Gorzowianie jakby zaakceptowali to, co robimy i włączają się w nasze cykliczne zbiórki pieniędzy, akcje „Pola nadziei”, bale charytatywne, ale także przekazują swój 1 procent z podatku. Do tego dochodzą jeszcze darowizny od osób fizycznych i prawnych, zarówno w formie finansowej jak i rzeczowej. Mamy również członków wspomagających, których stale przybywa.

J. Del