W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Cypriana, Justyny, Łucji , 26 września 2020

Trzy pytania do Andrzeja Korskiego, byłego wiceprezydenta miasta i byłego wojewody lubuskiego

2013-06-15

medium_news_header_4039.jpg

- Jakie miał pan zarzuty w  sprawie afery budowlanej ?

- Miałem trzy zarzuty. Pierwszy dotyczył zaakceptowania przez mnie tzw. tabeli elementów scalonych, która na etapie zawierania umowy pomiędzy przedsiębiorstwem PBI a inwestorem zastępczym była informacją mówiącą o ilości pieniędzy, jakie rada miasta przeznaczyła na realizacje danej inwestycji. To był zarzut niegospodarności sformułowany  w oparciu o opinie biegłej. Drugi zarzut mówił, że pozwoliłem zapłacić za fakturę w kwocie  jednego miliona dwustu tysięcy, podczas gdy zdaniem biegłej za wykonaną pracę należało zapłacić tylko jeden milion. Trzeci zarzuty był najbardziej kuriozalny. Zdaniem biegłem a ślad za tym prokuratury, naruszyłem prawo występując do Urzędu Zamówień Publicznych o wyrażenie zgody na bezprzetargowe zlecenie kontraktu, kiedy właśnie wszystkie wykonywane czynności były zgodne z prawem  o zamówieniach publicznych. W ten sposób także miałem narazić miasto na straty.

Z trzeciego zarzutu uniewinnił mnie sąd pierwszej instancji, ale za dwa pozostałe otrzymałem wyrok 3,5 roku bezwzględnego więzienia i zwrot pieniędzy, na stratę których miałem narazić miasto, w wysokości około miliona złotych.

- Jak do tego odniósł się szczeciński sąd apelacyjny?

- Żeby poznać szczegóły musimy poczekać na pisemne uzasadnienie wyroku,  ale z tego co zrozumiałem zostałem uniewinniony z drugiego zarzutu, czyli zapłaty tej faktury. Natomiast pierwszy zarzut wraca do ponownego rozpatrzenia w pierwszej instancji. Chodzi o zatwierdzenie tej tabeli, o słowo „akceptuję”, ale gdybym nie zatwierdził tej tabeli, a rada miasta zarezerwowała te pieniądze i podpisana została umowa z PBI, to byłoby wszystko w porządku. W praktyce ten zarzut, zdaniem biegłej, sprowadzał się do tego, że zamiast brać kruszywo na budowę trasy średnicowej z dawnych poligonów wojskowych, kupowano  je w kopalni. I przez to miałem narazić miasto na stratę 560 tysięcy. Na odpowiedź i wyjaśnienia, że na  tych poligonach w tym czasie jeszcze strzelano, biegła nie potrafiła wskazać innego miejsca skąd w tej sytuacji należało brać to kruszywo, ale dalej upierała się przy tych poligonach.

Na szczęście Sąd Apelacyjny w Szczecinie bardzo krytycznie odniósł się do opinii biegłej i  całego wyroku w pierwszej instancji i z tym  wiążę swoje nadzieje na sprawiedliwość.

- Czego konkretnie pan się spodziewa na kolejnej rozprawie w sądzie pierwszej instancji?

- Sprawa jest już rozpracowana, argumenty obrony zostały wreszcie należycie wyartykułowane i w moim głębokim przekonaniu to, co przedstawia w tym oskarżeniu prokuratura nie ma prawa się ostać. Sad pierwszej instancji powinien ten pozostały zarzut odrzucić albo skierować z powrotem do prokuratury, by mogła się nad nim jeszcze raz zastanowić. Liczę więc, że sąd w Gorzowie szybko się z tym rozprawi i zostanę całkowicie oczyszczony.

Nie ukrywam, że teraz, po wyroku szczecińskiej apelacji, jest mi zdecydowanie lżej.

J. Del