W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Maury, Milany, Tomasza , 22 września 2020

Trzy pytania do Romana Uchańskiego, kierowcy rajdowego

2013-06-19

medium_news_header_4079.jpg

 - Z dawnych gorzowskich imprez samochodowych pozostało tylko Racing Show. Byłeś jednym z pierwszych, który zaczął jeździć w wielkich rajdach terenowych, zarówno w Gorzowie jak i innych miejscach Polski. Kiedy to się zaczęło?

- Naprawdę nie pamiętam już kiedy zacząłem jeździć w rajdach. Jeszcze w ubiegłym wieku. Wiem, że prawie zawsze miałem pecha i kończyłem jako czwarty. Głównie przez problemy techniczne. To zawsze była kosztowna zabawa. 

-  Czym się różni teraz sport samochodowy od tego z ostatnich dekad ubiegłego wieku ?

- Teraz to inny świat. Chciałoby się wrócić, ale niestety nie ma tyle pieniędzy. Teraz młodzież ma lepsze dojścia do szybkich samochodów i sponsorów. Poza tym Polska się bardzo zmieniła. Jeżeli nie będziemy mieli pracy, nie będziemy mieli prywatności. Trzeba na wszystko zapracować. Kiedyś było łatwiej. Człowiek pracował pięć dni w tygodniu i dwa dni można było spędzić na rajdzie lub na przygotowaniach do niego. Teraz trzeba pracować 6 lub 7 dni w tygodniu aby przeżyć. Dotyczy to wielu zawodników, którzy przez wiele lat jeździli a teraz są zupełnie poza tym sportem.

-  Czy Gorzów rzeczywiście miał tak duży wkład w dzisiejszy sport terenowy?

- My, jako Gorzów mamy się czym pochwalić. Dzięki Gorzowowi powstał z rajdów terenowych sport samochodowy. Przedtem była to tylko turystyka. Stasiu Lisowski i Tadzio Mierecki naciskali na ogólnopolskie gremia motorowe i w końcu powstał sport. Pamiętam jak Hołowczyc opowiadał, że jest to sport tylko dla dziadków i jacy to mistrzowie… Było to na targach w Poznaniu przy moim Jeppie z silnikiem Edelbrock o mocy ponad 500 KM.  Nie chciał na niego nawet spojrzeć, bo co, on profesjonalista a ja … Krótko po tym świętej pamięci Maciek Majchrzak wystartował tym autem w Dakarze. Chciałbym wrócić do tej zabawy, ale to raczej niewykonalne. Jednak mimo wszystko jeszcze zapewne gdzieś się pojawię.

r. r.