W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Dory, Gerarda, Maryny , 24 września 2020

Trzy pytania do Barbary Zajbert, prezesa Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego w Gorzowie

2013-06-25

medium_news_header_4135.jpg

- Jaki to był rok w gorzowskich szkołach?

- To był rok trudny. Przede wszystkim dlatego, że szkoły borykały się problemami materialnymi, z uwagi na ograniczone środki finansowe, jakimi dysponowały. Kryzys dotknął na wszystkich i to mocno. Miało to przełożenie na warunki pracy szkół, gdyż trzeba było ograniczyć wydatki na wyposażenie, poprawę bazy, ale także na doskonalenie zawodowe nauczycieli.

- Wiele wskazuje na to, że nie wszyscy nauczyciele po wakacjach znajdą pracę w szkołach publicznych. Jak duży jest to u nas  problem?

- To jest duży i poważny problem, aczkolwiek na tle tego co się dziej w kraju u nas nie jeszcze tak dramatycznie. Niemniej jednak z przykrości należy powiedzieć, że i u nas sporo nauczycieli straci zajęcie. Całkowicie ma stracić pracę, z tego co jest nam wiadome, 9 osób, a 40 nauczycieli będzie miało mniej lub bardziej ograniczony wymiar zatrudnienia. I dotknie to także nauczycieli dyplomowanych, z duża wiedzą, doświadczeniem, których miejsce jest w szkole a nie w kolejce po zasiłek dla bezrobotnych. Nie jesteśmy im w stanie pomóc, choć pewnym rozwiązaniem byłoby zmniejszenie liczebności klas, by utrzymać większą  liczbę oddziałów. Nie jest przecież tajemnicą, że teraz mam klasy bardzo liczne i prowadzenie w nich zajęć jest szalenie trudne.

- Rząd koniecznie chce posłać sześciolatki do szkół, rodzice w znacznej części protestują, a nauczycie co o tym sądzą?

- Nauczyciele, jak nasze społeczeństwo, są w tej sprawie podzieleni. My jako związek uważamy jednak, że sześciolatki powinny pójść do szkoły. Ze względu na to, że daje im to możliwość wyrównania szans rozwoju edukacyjnego. Tak dzieje się właśnie w wielu  krajach Europy. Rzecz w tym, żeby szkoła była właściwie przygotowana na przyjęcie sześciolatków. To nie może być zwykła klasa z ławkami szkolnymi. To musi być odpowiednie pomieszczenie, z miejscami do zabawy, do wypoczynku. Dziecko w takiej szkole musi czuć się bezpiecznie. Jednak nie wszędzie i nie do końca tak właśnie jest i tu jest problem. Stąd m. in. te obawy rodziców, ale i nauczycieli.

J. Del