W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Luizy, Włodzmierza, Zuzanny , 11 sierpnia 2020

Trzy pytania do Bogusława Dziekańskiego, szefa Jazz Clubu Pod Filarami

2013-07-15

medium_news_header_4320.jpg

- Po tylu latach ten cały jazz jeszcze się Tobie nie znudził?

- Skąd, właśnie idę na koncert Johna Zorna (rozmawiamy, kiedy prezes Dziekański jest w Warszawie). To właśnie taki muzyk, który do jazzu wniósł nowe, ożywcze tchnienia. Bo w jazzie jest coś takiego, że cały czas to bardzo ożywcza muzyka. Jestem głęboko przekonany, że w życiu najważniejszym jest, aby nie skostnieć, nie zostać w jednym miejscu. A jazz coś takiego właśnie daje. Nie wydaje mi się, aby mnie ta muzyka kiedykolwiek znudziła.

- Małej Akademii Jazzu stuknęło ćwierć wieku. Nie myślisz o tym, żeby ją w końcu przemianować na Mały Uniwersytet Jazzu?

- Jak przejdę na emeryturę, to wtedy pomyślę (śmiech). Przy Uniwersytecie III Wieku stworzę filię jazzową (śmiech). A tak na poważnie to dobra forma kształcenia wrażliwości muzycznej u młodych i ma do tego swoją odpowiednią, dobrą nazwę. No i formuła idzie w Polskę i świat, więc na razie zostajemy przy starym szyldzie.

- A nie masz czasami dość mieszkania w mieście, gdzie częściej kłody pod nogi rzucają niż pomagają?

- Czasami jest ciężko i nie bardzo wiem, na czym to wszystko polega. Ale po 33 latach działania i przy wsparciu takiego tuza jak Adam Bałdych i tych wszystkich młody, którzy wchodzą na kolejne szczeble kariery, a tu zaczynali i ciągle tu są, tego nie rozumiem. Że jeszcze komuś chce się rzucać kłody. Ale myślę, że damy radę. Ale tak po prawdzie, kiedy jadę rowerem, co bardzo lubię, to czuję, że ze mnie te stresy schodzą, mam chwilę wyciszenia. Ale faktem jest, że jak dojeżdżam w jakieś fajne miejsce, jakąś przestrzeń, to sobie siadam, patrzę i myślę – Najchętniej bym tu został. I uprzedzając kolejne pytanie, którego nie możesz zadać – Nie, na razie się nie wyprowadzam. Ja i akademia gramy dalej.

Maciej Zieliński