W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Jolanty, Łukasza, Olimpii , 17 grudnia 2017

Gorzów ma duże tradycje w badaniu emigracji Polonii

2017-12-01

Trzy pytania do dr. Krzysztofa Wasilewskiego, prasoznawcy i bibliotekarza działu regionalnego Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Zbigniewa Herberta

medium_news_header_20300.jpg

- Zajmuje się pan badaniami prasoznawczymi. Za chwilę wychodzi pana nowa książka. O czym ona jest?

- Książka nosi tytuł „Bezdomnych gromady niemałe…Dyskurs imigracyjny na łamach prasy amerykańskiej (1875-1924”. Główny tytuł wziąłem z wiersza Emmy Lazarus „Kolos Rodyjski”. Ten wiersz zdobi Statuę Wolności w Nowym Jorku, czyli symbol imigracji i tej tradycji imigranckiej w Stanach Zjednoczonych. Książka natomiast opisuje to, jak elita amerykańska, politycy, dziennikarze postrzegali emigrację, jak ją dzielili na pożądana i niepożądaną, jak ją opisywali i jak im imigracja służyła do umocnienia własnej pozycji państwowej, jak i do zbudowania narodu amerykańskiego i tendencji patriotycznych w narodzie, który de facto dopiero się kształtował.

- Skąd się wzięło zainteresowanie akurat emigracją w Stanach Zjednoczonych?

- Z jednej strony przez fakt, że realizujemy w bibliotece program „Ameryka w twojej bibliotece” i mamy dostęp do wielu bibliotek cyfrowych amerykańskich, gdzie te archiwalia, zbiory są udostępnione. A po drugie już od czasów studenckich interesowałem się Stanami Zjednoczonymi. Temu tematowi poświęciłem zresztą swoją pracę magisterską. No i trzeba pamiętać, że Gorzów ma dosyć duże tradycje w badaniu emigracji Polonii. A ja chciałem sprawdzić, jak ten temat migracji był postrzegany z drugiej strony. Właśnie nie od strony samych imigrantów, ale przez osób ich przyjmujących.

- No i te badania oraz ta książka zawiodą pana lada chwila do USA?

- Tak. Sama książka powstała na bazie źródłowej, którą zdobyłem na trzech wyjazdach studyjnych, czyli w Holandii w Middelburgu, gdzie znajduje się Instytut Roosevelta, w Berlinie w Instytucie Kennedy’ego oraz na Uniwersytecie Cambridge. Plus te zbiory, które mamy w bibliotece. No i w przyszłym roku, cieszę się, bo będę mógł pojechać do Uniwersytetu Michigan, który posiada największe zbiory prasy radykalnej, czyli prasy socjalistycznej, komunistycznej, anarchistycznej właśnie z przełomu XIX i XX wieku, gdzie będę chciał kontynuować badania i tematykę podjętą w tej książce, ale właśnie z punktu widzenia prasy skrajnej.

Renata Ochwat