W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Eleonory, Lenki, Kiejstuta , 21 lutego 2018

Przez wiele lat pełnił posługę również w katedrze

2018-02-08

Trzy pytania do Jarosława Porwicha, gorzowskiego posła z koła Wolni i Solidarni

medium_news_header_20887.jpg

- Kim dla pana był ksiądz prałat Witold Andrzejewski?

- Każdy zapewne z nas w życiu szuka autorytetów. Na pewno dla nas wszystkich najważniejszymi autorytetami są rodzice, ale chętnie szukamy też na zewnątrz. Dla mnie takim jednym z najważniejszych ludzi o najwyższym wymiarze etycznym czy moralnym był właśnie ksiądz prałat. Myślę, że nie tylko dla mnie, ale dla wielu tysięcy gorzowian  z różnych zresztą pokoleń. Ksiądz prałat był kapelanem gorzowskiej Solidarności. On wtedy obserwował te nasze młodzieńcze działania w Ruchu Młodzieży Niezależnej, które były nacechowane głównie dużą energią, nie zawsze zaś rozsądkiem. Często nas tonował w ambicjach, ale i powtarzał swoje słynne krótkie zdanie ,,żyjcie w prawdzie’’. Ponadto on naprawdę o nas dbał, jak o dzieci, ale często też ganił. Mnóstwo naszych działań poddawał krytyce. Zdarzało się, że za coś pochwalił i wtedy takie dobre słowa stanowiły dla nas wielką wartość. Uważam, że wychowując się przy nim na swój sposób, szybciej dojrzeliśmy niż nasi rówieśnicy.

- Mamy w Gorzowie już ulicę ku jego pamięci, niedługo powstanie pomnik. Już słyszałem wątpliwości, dlaczego do ustawienie pomnika wybraliście katedrę a nie parafię przy ul. Mieszka I-go?

- Faktem jest, że przez długie lata ksiądz prałat był proboszczem w kościele przy ul. Mieszka I-go, ale nie możemy zapominać, że przez wiele lat pełnił posługę również w katedrze. To tam bardzo często odprawiał msze za ojczyznę i to z Katedry płynęły jego słowa, które trafiały do serc gorzowian walczących o wolną Polskę. Nie mieliśmy wątpliwości, że naturalnym miejscem do ustawienia pomnika jest katedra, dokładnie Biały Krzyż Solidarności, z którym ksiądz prałat mocno się utożsamiał. Zależy nam także, żeby postać księdza przypominała jego naturalną sylwetkę, dlatego pomnik będzie odlany w skali 1:1. Usadowienie postaci przy katedrze będzie lepiej widoczne niż gdyby miało to być przy ostatniej jego parafii. Tak naprawdę zależy nam, żeby ksiądz nadal był obecny wśród nas, w charakterystycznej beretce i w charakterystycznych okularach. Żeby każdy przechodzący obok niego mógł się uśmiechnąć, zwolnić, coś sobie przypomnieć z przeszłości, zrobić zdjęcie.

- Pomnik księdza prałata będzie już kolejną postacią upamiętnioną w formie pomnika. Czy jako gorzowska społeczność powinniśmy eksponować w formie rzeźb i pomników naszych lokalnych bohaterów? 

- Zdecydowanie tak, jest to właściwy kierunek. W mojej ocenie powinniśmy jednak koncentrować się na budowaniu polskiej tożsamości. Nie chcę tutaj oceniać inicjatyw podejmowanych przez inne osoby w tym zakresie, a dotyczących dalszej przeszłości. Niemniej warto przypatrzeć się dorobkowi niektórych zasłużonych gorzowian i w miarę możliwości ich również docenić w formie nadania ich nazwiskami nazw ulic czy poprzez ustawienie pomników.

RB