W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Anity, Elizy, Mirona , 17 sierpnia 2018

To cieszy, ale Gorzów musi rozwijać się szybciej

2018-02-12

Trzy pytania do Jacka Wójcickiego, prezydenta Gorzowa

medium_news_header_20920.jpg

- Jako miasto mamy ograniczone możliwości wyboru terenów pod budowę stref przemysłowych. Jak w tej sytuacji zachęcić inwestorów do lokalizowania przedsiębiorstw na naszym terenie?

- Powiem wprost, że jest to trudny wybór, gdyż nasze możliwości inwestycyjne mocno się skurczyły. Obecnie każda poważniejsza rozmowa z dużym inwestorem na ogół kończy się tym, że odchodzą od nas i szukają dobrych miejsc w innych lokalizacjach. Dlatego mocno skupiliśmy się na zatrzymaniu obecnych przedsiębiorców, staramy się pomagać im na tyle,  na ile możemy i to procentuje tym, że rozwijają oni najczęściej swoją działalność poprzez jej rozbudowę. To cieszy, ale Gorzów musi rozwijać się szybciej. I chcąc pozyskać kolejnych przedsiębiorców należy przygotować dla nich nowe tereny przemysłowe. Najlepszym obecnie rejonem do wygospodarowania sporego, bo ponad 300-hektarowego terenu jest obszar przy ulicy Mironickiej. Wiąże się to przede wszystkim z bezkolizyjnym dojazdem do drogi ekspresowej S-3. Jest to ważne, ponieważ w takiej konfiguracji unikamy ruchu kołowego przez miasto, a wszyscy doskonale wiemy, jakie byłoby to uciążliwe.

- Na jak długo te 300 hektarów zabezpieczy miasto pod kątem inwestycyjnym?

- Budowa tej strefy pozwoli zabezpieczyć tereny inwestycyjne na kolejnych kilkadziesiąt lat. Uważam, że jeżeli wypełnimy ten obszar inwestorami, to nasze miasto stanie się na tyle silne gospodarczo, że nie będzie konieczności tworzenie następnych stref. I od razu chcę tutaj wyjaśnić, że jako prezydent nie działam doraźnie, bo zapewne, kiedy w nowej strefie pojawi się pierwsza firma mnie już na obecnym stanowisku może nie być. Przypomnę jednak, że kiedy przed trzema laty rozpoczynałem pracę w gorzowskim urzędzie podjąłem wyzwanie zmiany miasta i jednym z newralgicznych celów była zmiana infrastruktury. Zarówno w obszarze technicznym, ale również w wymiarze gospodarczym. I to czynię, bo tylko poprzez rozwój terenów inwestycyjnych, przyciąganie nowych podmiotów gospodarczych i tworzenie wartościowych miejsc pracy w niedalekiej przyszłości będzie można rozwinąć miasto i zwiększyć zamożność mieszkańców.

- Ostatnio pojawiło się dużo wątpliwości i pytań dotyczących prac nad studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta. Nie jest tajemnicą, iż nie wszyscy mieszkańcy bliskiej nam gminy Kłodawa zacierają ręce z tytułu, że za ich plecami powstaną tereny inwestycyjne. Jak chce ich pan przekonać do tej inwestycji?

- Nieprzekonanych zapewne nie przekonam. Co mogę jeszcze więcej powiedzieć poza tym, że robimy wszystko, żeby zabezpieczyć nie tylko nasze interesy, ale i mieszkańców gminy Kłodawa. Pomiędzy gminą a strefą przemysłową będzie bufor składający się z lasu o  szerokości 500 metrów, a do najbliższego domu będzie to 700 metrów. Zresztą dzisiaj mamy już las pomiędzy Gorzowem a Chwalęcicami i Santockiem. Zapewniam, że mieszkańcy gminy nigdy nie dojrzą tego, co się będzie działo w strefie przemysłowej. Jeżeli poważnie mówimy o uciążliwości, to przez lata mieliśmy ją w Stilonie czy w Elektrociepłowni. To się jednak zmieniło, bo cała gospodarka się zmieniła, co pokazują firmy działające w naszej podstrefie K-SSSE.

RB