W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Dory, Gerarda, Maryny , 24 września 2018

Ale parę kilogramów mniej by się dziś przydało

2018-03-07

Trzy pytania do posła Tomasza Kucharskiego

medium_news_header_21129.jpg

- Z gorzowskim biegiem „Tropem Wilczym” jest pan związany od początku. Jak pan ocenia rozwój tej imprezy ?

- Kilka lat temu, jeszcze kiedy pracowałem jako dyrektor wydziału sportu w gorzowskim urzędzie, zwrócił się do mnie z prośbą Paweł Januszewski, czy bylibyśmy skłonni jako miasto zorganizować taki bieg. Udało się wystartować z tą imprezą i od tamtej pory robimy to co roku. Nawet jak przestałem już pracować w urzędzie miasta, to nie chciałem rezygnować z tej imprezy. Bieg ten zbiera najwięcej ludzi, łączy tych, którzy dopiero zaczynają biegać albo chcą się tylko poruszać z okazji tego święta, ale mamy także tych, którzy biegają zawodowo. Prawie 400 osób wzięło udział ostatnio w tym wydarzeniu, więc to bardzo ładnie wygląda i z roku na rok jest coraz lepsza frekwencja. Cieszę się, że jako mieszkańcy Gorzowa możemy uczcić święto Żołnierzy Wyklętych w sposób sportowy, radosny.

- Zachowuje pan sylwetkę sportową, jak więc pan dba o kondycję fizyczną ?

- Nie jest to łatwe, trzeba się wręcz zmusić, żeby pójść pobiegać i to robię jak tylko czas pozwala. Chciałbym ponownie wystartować w biegu na 10 km w Gorzowie i to z czasem lepszym niż w ubiegłym roku, gdy przebiegłem ten dystans w około 40 minut. Trzeba się więc przygotować i trenować. Oprócz tego nie zapominam o ergometrze wioślarskim oraz pływaniu. Chciałoby się wrócić, może nie do tej wagi startowej z olimpiady w Atenach, gdzie byłem bardzo wyżyłowany i obecnie byłoby to wręcz niemożliwe, ale parę kilogramów mniej by się dziś przydało. Z pewnością wtedy i moje wyniki biegowe by się poprawiły. Trzeba jednak naprawdę z siebie wykrzesać wiele sił, by po wielu obowiązkach, wyjść jeszcze na trening.

- Od niedawna jest pan także przewodniczącym Lubuskiej Rady Olimpijskiej. Czym konkretnie rada się zajmuje ?

- Rada zajmuje się rozpowszechnianiem idei olimpijskiej na terenie województwa, dba o byłych olimpijczyków, o ich pamięć. W tej chwili przygotowujemy publikację poświęconą wszystkim olimpijczykom z byłych województw gorzowskiego i zielonogórskiego oraz obecnego lubuskiego. Przedstawimy ich sylwetki oraz osiągnięcia. Mam nadzieję, że ta publikacja ukaże się pod koniec kwietnia i zdążymy ją zaprezentować na obchodach Lubuskiego Dnia Olimpijczyka.

Przemysław Dygas