W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Bogusława, Liwiusza, Tekli , 23 września 2018

Rośliny miododajne rosną u nas wszędzie

2018-03-13

Trzy pytania do Marka Pogorzelca, pszczelarza i autora książki „Rośliny miododajne”

medium_news_header_21183.jpg

- Napisał pan książkę „Rośliny miododajne”. Co to są za rośliny?

- To są rośliny, z których pozyskujemy miód. No i w Gorzowie takie rośliny rosną wszędzie. W miastach jest bardzo wiele lip. A to są jedne z najcenniejszych roślin miododajnych. I dlatego w miastach stawia się ule w różnych miejscach. W Warszawie na przykład na dachu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. A wracając do Gorzowa, to lipy rosną choćby na placu Grunwaldzkim. I to są stare drzewa, posadzone jeszcze przez Niemców. Szkoda, że teraz jest problem z ich sadzeniem, ale są osiedla, gdzie akurat tych drzew przybywa. Natomiast problemem jest to, że lipy są sadzone przy drogach, a te podczas zim są pozbawiane śniegu i lodu, za to zasilane są solą. Dla lip to zabójcze. Ale rośliny miododajne rosną naprawdę wszędzie.

- Skąd pomysł na napisanie takiej książki?

- To jest moja praca. Ja sam mam pasiekę, czyli łączę przyjemne z pożytecznym. Produkuję miód, znam się na tym i lubię to, co robię. Zresztą od ponad 12 lat pisuję o tym w miesięczniku „Pszczelarstwo”. No i pierwsze wydanie mojej książki „Rośliny miododajne” wyszło też 12 lat temu. Ale w końcu udało się dopracować takie dzieło, które ma charakter popularnonaukowy, które ukazało się w lutym.

- Jak wielkie jest to dzieło?

- Książka ma 432 strony, zamieszczonych jest około 650 zdjęć, i głównie są to moje fotografie. Ale do zdjęć dołożył się Igor Andruch. Kilka podarowali zaprzyjaźnieni ze mną ludzie. Tom ma twarde okładki. Sam skład trwał ponad pięć miesięcy. Książka naprawdę wymagała pracy. Kupić ją można choćby w siedzibie PTTK Ziemi Lubuskiej przy ul. Mieszka I.

Renata Ochwat