W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Fryderyka, Małgorzaty, Seweryny , 20 lipca 2018

Kandydaci będą budowali program partii na wybory

2018-04-11

Trzy pytania do Krystyny Sibińskiej, posłanki Platformy Obywatelskiej

medium_news_header_21449.jpg

- Wielu gorzowian zachodzi w głowę, dlaczego PO w naszym mieście zdecydowała się na prawybory na prezydenta Gorzowa i dlaczego wybór padł akurat na Krzysztofa Karwatowicza, Radosława Wróblewskiego oraz Roberta Surowca?

- Długo rozmawialiśmy we własnym gronie na ten temat i uznaliśmy, że lepszym rozwiązaniem będzie, jak każdy z naszych członków otrzyma prawo zgłoszenia siebie lub swojego kandydata do partyjnych wyborów. Jest to zawsze lepsze rozwiązanie niż gdybyśmy mieli wskazywać tylko jednego. Po zebraniu wszystkich kandydatur postawiliśmy na trzech o najwyższym poparciu. Otrzymają oni również możliwość wystartowania do rady miasta, ponieważ w ramach prowadzonej kampanii prezydenckiej będą prowadzić nie tylko prekampanię wśród członków PO, uprawnionych do wyboru kandydata na prezydenta, ale również kampanię samorządową do rady miasta. Istotne w tym wszystkim jest to, że prezentując własne propozycje nasi kandydaci na prezydenta będą jednocześnie budowali program partii na całe wybory samorządowe.

- Co będzie, jeżeli kandydaci zaczną prezentować odmienne propozycje?

- Na to liczymy. To są nasi kandydaci, którzy poprzez debaty, ale przede wszystkim rozmowy z mieszkańcami będą prezentować swoje propozycje na różne tematy. Te propozycje, które zyskają największą popularność wśród pozostałych członków partii, staną się programem wyborczym PO na jesienne wybory samorządowe w mieście. Jeszcze innym założeniem jest, żebyśmy poprzez nawet takie ,,ścieranie’’ się na debatach mogli rozpocząć budować silną samorządową drużynę oraz prezydencki gabinet, coś na wzór cieni, choć nie chciałabym tutaj używać tego słowa wprost. Liczymy ponadto, że przedstawiając potem mieszkańcom pełną drużynę, czyli kandydata na prezydenta, kandydatów na ważne inne stanowiska w magistracie a także na radnych, zyskamy sympatię za otwartość oraz profesjonalizm.

- Od wielu kadencji PO prawie zawsze wprowadzała do rady miasta największą liczbę radnych. Dlaczego jednak nigdy ten sukces nie przełożył się na wybory prezydenckie?

- Sama startowałam w ostatnich wyborach prezydenckich i muszę przyznać, że są one trudne. Nie można nigdy rozpatrywać samych wyników wyborczych bez okoliczności, w jakich dane wybory się odbywają. Do tego, przynajmniej te ostatnie, były specyficzne. Niemal wszyscy twierdzili, że poprzedni prezydent w pewien sposób się zużył z pomysłów oraz energii i że trzeba go wymienić. Prawie wszyscy kandydaci byli za zmianami, a mieszkańcy zdecydowali się na wybór kandydata wystawionego przez ruchy miejskie, Jacka Wójcickiego, co należało uszanować. Dzisiaj widzimy, że nie była to dobra zmiana dla Gorzowa. Natomiast zgadza się, że o ile kampanie do rady przynosiły nam zawsze dobry wynik, tak w walce o prezydenta nie udaje się wygrać. Nigdy z tego powodu nie rozpaczamy, ale szukamy rozwiązań pozwalających nam wreszcie wprowadzić naszego kandydata do magistratu. Nadchodzące wybory będą odbywały się w zupełnie innych warunkach niż poprzednie. Stąd z naszej strony pojawił się wspomniany pomysł prawyborów, żeby mieszkańcy mogli włączyć się do budowy programu.   

RB