W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Anity, Elizy, Mirona , 17 sierpnia 2018

Ten budżet niesie w sobie bardzo ważną rolę integracyjną

2018-05-16

Trzy pytania do Lucyny Kandel-Feliczak, mieszkanki Wieprzyc, jednej z liderek budżetu obywatelskiego

medium_news_header_21764.jpg

- Pierwsza edycja budżetu obywatelskiego w Gorzowie miała miejsce w 2012 roku i od razu zaangażowała się pani w działania na rzec rozwoju Wieprzyc. Ile udało się zrealizować inwestycji zgłoszonych przez panią na przestrzeni minionych lat?

- Kiedy przeprowadziłam się do Gorzowa i zamieszkałam na Wieprzycach, zauważyłam że tam nic ciekawego nie ma, a do tego cały teren był zaniedbamy. Miałam w tym czasie małe dzieci, z którymi nie mogłam pójść nawet na plac zabaw, bo żadnego w okolicy nie było. Kiedy usłyszałam o budżecie obywatelskim zainteresowałam się nim i wymyśliłam, że w pierwszej kolejności należy zrobić coś dla dzieci, żeby miały miejsce do zabawy. Wiedziałam, że sama nie wygram, dlatego zaczęłam angażować do akcji sąsiadów, oni zaczęli zarażać swoich sąsiadów i tak to się wszystko zaczęło. Moja propozycja zyskała największą liczbę głosów w mieście. W kolejnych latach zaczęły pojawiać się inne inwestycje w ramach tego budżetu, w tym boisko wielofunkcyjne przy szkole, zagospodarowany został ponadto skwer na rogu ulic Kostrzyńskiej i Dobrej. Ta ostatnia inwestycja jest prowadzona dwuetapowo, bo obok zagospodarowania w tym roku pojawi się jeszcze oświetlenie, na którym bardzo mi zależy.

- Jak pani w ogóle ocenia sam pomysł utworzenia budżetu obywatelskiego?

- Dla mnie jest to dobry kierunek, zwłaszcza powinien cieszyć osoby potrafiące tylko narzekać i wszystko dookoła krytykować. Na początku funkcjonowania budżetu do dyspozycji był zaledwie milion złotych, teraz jest już ponad sześć milionów. To pozwala na szerokie działania. Każdy ma prawo wyjść ze swoją propozycją i jak przekona innych mieszkańców dzielnicy, to inwestycja zostanie zrealizowana. Naprawdę, wystarczy mieć tylko dobry pomysł. Podoba mi się także odejście od głosowania w sytuacji, kiedy na spotkaniu dochodzi pomiędzy uczestnikami do konsensusu. Dyskusje są burzliwe, to fakt, ale skoro przed rokiem tylko w jednym okręgu było głosowanie to znaczy, że ludzie potrafią ze sobą rozmawiać i znajdować porozumienie. Najważniejsze, żeby do wszystkiego dążyć spokojnie, powoli, małymi kroczkami.

- Czy zmieniłaby pani coś w regulaminie budżetu obywatelskiego, a może coś tylko usprawniła?

- Najmilej widziane byłyby większe pieniądze, choć w ostatnich latach ten wzrost był znaczący, o czym wspomniałam. Wszystkie zmiany, jakie zostały wprowadzane lub jakie w przyszłości mogłyby zostać wprowadzone, każdorazowo muszą iść w kierunku ułatwienia działań dla mieszkańców. Należy robić dalej wszystko, żeby rola urzędników sprowadziła się jedynie do pomocy. Skoro mamy budżet obywatelski, to niech o wszystkim decydują obywatele. Tak się w sumie teraz dzieje. I jeszcze jedna ważna sprawa, o której należy tu wspomnień. Budżet niesie w sobie bardzo ważną rolę integracyjną. Sama odczułam, ile dzięki działaniom na rzecz dzielnicy poznałam wspaniałych ludzi, nawiązałam mnóstwo znajomości. To z kolei ułatwia wiele innych spraw. Już zaczynamy snuć plany o kolejnych działaniach, choć teraz wszyscy na Wieprzycach trzymamy kciuki za szybki remont ulicy Kostrzyńskiej.

RB